Komentarze giełdowe Sebastiana Buczka, Prezesa Zarządu Quercus TFI S.A.
Sebastian Buczek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
wtorek, 28 lipca 2015

Komentarz z 28.07.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Sezon wakacyjny z reguły jest nieco spokojniejszy dla inwestorów. Ale nie w tym roku. Najpierw była Grecja, teraz Chiny i surowce. A u nas politycznych licytacji ciąg dalszy.

Zacznijmy jednak od tego, że w lipcu trend wzrostowy na rynkach akcji nadal nie został zanegowany i możemy potwierdzić, że jesteśmy w rynku byka. Już zresztą 7 rok.

Wątek Grecji skończył się, a może bardziej precyzyjnie – zawiesił – na pewien czas. Inwestorzy na świecie znaleźli sobie nowy powód do zmartwień – Chiny. O prawdziwym stanie tamtejszej gospodarki krążą już legendy, łącznie z takimi, które mrożą krew w żyłach. Spadające ceny surowców faktycznie sugerują spowolnienie. Notabene zachowanie cen surowców w ostatnich miesiącach potwierdza naszą tezę, że długoterminowo jest to najgorsza klasa aktywów do inwestowania.

Ale wracając do Chin, w celu ratowania tamtejszego rynku akcji, w ostatnich tygodniach rząd posunął się do kolejnej gigantycznej manipulacji. Zobaczymy, na jak długo ona starczy, bo z reguły trudno gra się przeciwko rynkowi, czego najlepszym dowodem jest wczorajsza sesja.

SHC_1_rok

Doniesienia z Azji i zachowanie cen surowców wpłynęły na (niewielką na razie) korektę na głównych rynkach – w Niemczech i Stanach. Niewykluczone, że będzie ona kontynuowana w kolejnych dniach.

Tymczasem u nas trwa polityczny maraton licytacji. Z nowości – w piątek pojawiła się plotka ze źródeł PO o możliwym zmniejszeniu obciążeń podatkowych dla KGHM. Kurs odbił się w trakcie sesji o kilka procent. Wczoraj pojawiła się propozycja PiS zniesienia podatku miedziowego. Kurs eksplodował o 10%, mimo taniejącej miedzi.

Na co jeszcze czekamy? Nie padła jeszcze propozycja dotycząca rozwiązania kwestii kredytów frankowych ze strony PiS. Inwestorzy obawiają się, że będzie ona bardziej kosztowna dla banków niż propozycja PO. Jeśli te obawy potwierdziłyby się, notowania banków mogłyby znaleźć się pod dalszą presją.

Tu jednak odrobina optymizmu. Festiwal kontrowersyjnych pomysłów polityków powinien się powoli wyczerpywać. A ponieważ rynek zdyskontował już wiele, w związku z tym nie tracimy nadziei na powtórkę z roku 2013. Wtedy zapowiedzi okrojenia OFE o połowę wywoływały fale wyprzedaży, po czym notowania ulegały poprawie.

Reasumując, inwestorzy na świecie po Grecji znaleźli sobie kolejny powód do zmartwień – Chiny i surowce. Trzeba przyznać, że jest to kwestia poważniejsza i w mniejszym stopniu zdyskontowana w cenach niż wątek grecki. U nas trwa gorące polityczne lato. Czekamy jeszcze na propozycję PiS dotyczącą rozwiązania problemu kredytów frankowych. I mamy nadzieję, że politycy powoli będą kończyć ze swoimi „genialnymi” pomysłami.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.

 


09:47, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (2) »
wtorek, 30 czerwca 2015

Komentarz z 30.06.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Nie jest źle – tak chyba najkrócej można podsumować I półrocze. WIG wzrósł o 3%, złoty stracił trochę do dolara, ale umocnił się do euro, obligacje skarbowe – zgodnie z przewidywaniami – potaniały.

WIG_3_lata
Ktoś powie, że wzrost WIG w tej skali jest symboliczny i niesatysfakcjonujący. Też byśmy sobie życzyli dwucyfrowych stóp zwrotu, ale w końcu jesteśmy po 6 latach hossy i nie ma co liczyć na dynamiki znane z lat 2009-2010.

Do maja sytuacja zresztą rozwijała się lepiej. WIG wybił się wówczas z 1,5-rocznej formacji konsolidacyjnej i próbował zbliżyć się do granicy 60 tys. punktów. Na przeszkodzie stanęli politycy. Zaskakujący wybór nowego prezydenta i uzmysłowienie sobie przez inwestorów, że jesienią czeka nas prawdopodobnie zmiana władzy przy akompaniamencie różnych kontrowersyjnych pomysłów ekonomicznych doprowadziły do 7,5% korekty notowań w II połowie maja i pierwszych dniach czerwca.

Rynek próbował konsolidować się w strefie 53-54 tys. punktów, ale negocjacje Grecja-UE (chwilowo?) zerwano i wczoraj inwestorów spotkał poranny zimny prysznic. Zakładamy jednak, iż jest to typowa postawa negocjacyjna, a nie chęć przejścia przez Grecję do historii, jako pierwszy kraj, który opuści strefę euro.

Oczywiście nie spodziewamy się, że temat Grecji zostanie rozstrzygnięty w sposób trwały, a raczej pomostowy. Pieniądze na kilka miesięcy pewnie się znajdą, a później temat wróci jak bumerang, ale tym będziemy się martwić pewnie we wrześniu.

Polityka banków centralnych pozostaje wspierająca dla inwestorów. Wprawdzie na początku roku inwestorzy bardzo obawiali się podwyżek stóp w Stanach, co doprowadziło do spektakularnego umocnienia dolara, ale im dalej, tym perspektywa podwyżek stóp za oceanem, zarówno jeśli chodzi o czas, jak i skalę, oddalała się.

Tymczasem ECB cały czas realizuje swój plan zasilania europejskiego systemu finansowego świeżą gotówką aż do września 2016 r. Pomaga to Europie łapać oddech, chociaż dane makro cały czas pozostawiają sporo do życzenia.

Pomimo aktywności ECB, obligacje skarbowe w strefie euro zaliczyły paskudną, acz jak najbardziej zasłużoną wpadkę. Przykładowo rentowność niemieckich 10-latek z 0,05% (!) w kwietniu przesunęła się do blisko 0,8% obecnie. No cóż, każda bańka ma swój kres.

I na koniec słowo o najważniejszym dla nas czynniku ryzyka, czyli geopolityce. Napięcie we wschodniej Ukrainie nie ustało. Cały czas inwestorzy muszą brać pod uwagę realne zagrożenie ze strony rosyjskiej. To co się natomiast zmieniło, to postawa Zachodu, głównie Niemiec, wobec prezydenta Putina. Jest ona zdecydowanie bardziej twarda i nieufna niż wcześniej, co akurat należy uznać za zmianę pozytywną i w pożądanym kierunku.

Reasumując, I półrocze przechodzi już do historii. Nie było takie złe. A do maja można było nawet powiedzieć, że sytuacja rozwijała się bardzo pozytywnie. Ale szczęście inwestorom zaczęło mniej sprzyjać, gdy do gry przyłączyli się politycy. Zarówno w Europie, jak i u nas.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.




09:24, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (4) »
wtorek, 16 czerwca 2015

Komentarz z 16.06.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Powyborcza korekta na GPW w Warszawie trwa nadal, chociaż w ubiegłym tygodniu mieliśmy do czynienia z próbą jej przerwania. Od szczytu WIG osunął się o ok. 6%. Kluczowe pytanie w krótkim terminie pozostaje niezmienne – jak głęboka może być korekta?

WIG_1_rok
 
W optymistycznym wariancie ubiegłotygodniowe odreagowanie powinno dawać nadzieję na budowanie jakiejś formacji konsolidacyjnej, po której możliwe byłoby zakończenie spadków. Za takim scenariuszem przemawiają różne techniczne wskaźniki, sugerujące dość silne wyprzedanie rynku.

Z drugiej jednak strony większość komentarzy pozostaje ciągle dość optymistycznych. A to z kolei oznacza, że inwestorzy nie przestraszyli się jeszcze wystarczająco mocno nadciągającej zmiany na naszej scenie politycznej i różnych, w większości negatywnych konsekwencji, takiego scenariusza zdarzeń (typu dodatkowe podatki czy ostateczny skok na OFE). W związku z tym można byłoby oczekiwać jeszcze pogłębienia spadków. Za tym rozwiązaniem przemawia również dotychczasowa głębokość korekty. Ciągle jest ona mniejsza od średniej z ostatnich 2 lat (ok. 10%).

Co do wpływu wydarzeń na świecie – sytuacja na rynkach akcji pozostaje remisowa, a na rynkach obligacji raczej słabsza. W Stanach inwestorzy czekają na podwyżkę stóp. Większość analityków wskazuje, że czeka nas w br. tylko jeden ruch w górę i to dopiero we wrześniu. W Europie z kolei oczy inwestorów zwrócone są na Grecję. Trwa saga negocjacyjna, pełna zwrotów, dramatycznych oświadczeń itd. Wydaje się jednak, że obie strony są świadome tego, że powinny się w końcu porozumieć i że powinno to nastąpić do końca czerwca. Reasumując, rozwój wydarzeń na światowych rynkach nie zapowiada jakiegoś istotnego impulsu dla GPW, przynajmniej w perspektywie najbliższych dni.

Z ciekawostek warto zauważyć, że wskutek ostatniej korekty spadła liczba spółek, których kursy zachowują się wyraźnie lepiej od pozostałych. Z sił opadły nawet gwiazdy ostatnich miesięcy. Wczorajszy debiut Atala też wypadł bez szału (zero minus). Na razie można to łączyć tylko z powyborczą korektą, ale gdzieś tam powoli zaczyna się tlić obawa czy to nie zapowiedź trudniejszych dla inwestorów czasów. Mamy nadzieję, że nie.

Reasumując, jesteśmy po II fazie powyborczej korekty. Jak dotychczas WIG stracił od szczytu 6%. W pozytywnym scenariuszu powoli zaczynamy uklepywać dno. W negatywnym – czeka nas jeszcze kilka procent spadków. Wówczas nastroje inwestorów byłyby na tyle minorowe, że relacja potencjalnych zysków do ryzyka przeważyłaby ostatecznie szalę na korzyść byków.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.





10:31, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (4) »
wtorek, 26 maja 2015

Komentarz z 26.05.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.


Zakończyły się właśnie wybory prezydenckie. Zastanówmy się czy i jaki może być wpływ wyboru nowego prezydenta, a także co może się dziać dalej w kolejnych miesiącach.

Reakcja inwestorów na zwycięstwo A. Dudy była zgodna z oczekiwaniami. Na wartości traciły polskie akcje, obligacje i złoty. Skala reakcji nie była jednak duża. Dlaczego? Rynek już w ostatnim tygodniu antycypował w pewnej mierze ryzyko wyboru nowego prezydenta.

Reakcja inwestorów była umiarkowana być może również dlatego, że w poniedziałek nie funkcjonowało wiele innych rynków. Tak więc do wyciągania ostatecznych wniosków poczekajmy do zakończenia sesji wtorkowej.

Najbardziej, zarówno w ostatnich dniach, jak i na wczorajszej sesji, taniały akcje naszych banków z ekspozycją na kredyty hipoteczne w CHF, co związane jest z kontrowersyjnym pomysłem ulżenia frankowym kredytobiorcom kosztem właśnie tych instytucji finansowych.

PKO_1_rok
 
Zaskakujący wynik wyborów – jeszcze nie tak dawno wiele osób oczekiwało zwycięstwa B. Komorowskiego i to od razu w I turze – może mieć dłuższe implikacje dla naszego rynku finansowego. Przed nami kilka miesięcy przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi. Trudno dziś wnioskować czy rządząca koalicja wyciągnie wnioski z tej porażki i zmobilizuje się, czy też dojdzie do dalszej wewnętrznej destrukcji PO.

Jednego natomiast możemy być pewni – najbliższe miesiące upłyną pod znakiem nieustannych obietnic przedwyborczych. Nie raz pewnie zostaniemy zaskoczeni oryginalnymi pomysłami polityków z obu stron. Środków na nie nie zabraknie. Przynajmniej na razie. A co z tego zostanie później wprowadzone w życie jest już inną sprawą.

W każdym bądź razie zasypywanie wyborców i rynku licznymi obietnicami może skutkować podwyższoną wahliwością cen akcji, obligacji i złotego. Wracamy w pewnym sensie do roku 2013, kiedy zapowiedzi dotyczące „reformy” OFE kończyły się nagłymi falami wyprzedaży. Jak się później okazywało, każda z nich była… dobrą okazją do kupna akcji.

Nie inaczej może być i tym razem. Tak więc, jeśli w reakcji na wybór A. Dudy rynek jednak tąpnie mocniej, uważamy, że wzorem roku 2013 warto pomyśleć o dokupieniu przecenionych akcji. I takich okazji może być w br. kilka. Podobnie, jak 2 lata temu.

Reasumując, poniedziałkowa reakcja inwestorów na wybór nowego prezydenta była zgodna z oczekiwaniami. Na wartości traciły polskie akcje, obligacje i złoty. Skala przeceny nie była duża, ponieważ rynek częściowo antycypował taki scenariusz już w ubiegłym tygodniu, a ponadto nie wszystkie rynki wczoraj pracowały. Gdyby przecena była kontynuowana, zakładamy, że wzorem roku 2013, powinna być ona dobrą okazją do podkupienia przecenionych akcji. A jeśli chodzi o najbliższe miesiące – no cóż, czeka nas gorące wyborcze lato.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.





09:39, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (3) »
wtorek, 05 maja 2015

Komentarz z 5.05.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Kwiecień przyniósł tak dawno upragnioną przez nas przewagę polskiego rynku akcji nad tymi najważniejszymi, zarówno amerykańskim, który pozostawał w pobliżu szczytów hossy, jak i niemieckiego, który zasłużenie zaczął się korygować. WIG zdecydowanie pobił S&P500 oraz DAX.

WIG_1_rok
 
Lepsze zachowanie GPW to nie tylko efekt naszych nadziei, ale przede wszystkim atrakcyjniejszej wyceny polskich akcji. Jednak ku zaskoczeniu wielu, w tym również nas, prym wiodły nie maluchy, a blue chips. Świadczy to o napływie kapitału zagranicznego na nasz rynek. Ale maluchy też nie zawiodły. Lekko pięły się w górę. Jeśli to rodzaj korekty po rajdzie z I kwartału, to zapowiadają się bardzo ciekawe kolejne miesiące…

SWIG80_3_lata

Teraz jednak dobrze byłoby, aby nasz rynek choć trochę skorygował się. Co za dużo i za szybko, to niezdrowo. Liczymy na to, że korekta powinna objąć przede wszystkim notowania największych spółek. Głównym powodem mogłoby być schłodzenie koniunktury na innych rynkach.

Widać zresztą pierwsze objawy tego schłodzenia. Ostatnie gorsze dane makro dotyczące stanu amerykańskiej gospodarki były przyczynkiem do wyraźnego osłabnięcia dolara. To z kolei pociągnęło w dół notowania akcji w Europie. Mocno skorygowały się niemieckie bundy. Nie pomógł nawet skup aktywów przez ECB. To spora niespodzianka dla tych wszystkich, którzy uważają, że dające prawie zerowe oprocentowanie eurowe papiery skarbowe, są ciekawym sposobem na inwestowanie. Nie są, choć pewnie dzięki ECB rentowności za jakiś czas znowu spadną.

Ewentualna korekta może być również spowodowana wydarzeniami na wschodzie Ukrainy. W naszej ocenie nie można wykluczyć, że po 9 maja wojska separatystyczno-rosyjskie uaktywnią się i rozpoczną jakąś kolejną ofensywę. Inwestorzy zapomnieli o ryzyku geopolitycznym, a to, niestety, jest najważniejszy czynnik, ważniejszy od ewentualnego schłodzenia koniunktury na giełdach we Frankfurcie czy Nowym Jorku.

Jeśli doszłoby do korekty, to w naszej ocenie byłaby ona dobrą okazją do akumulacji akcji. Zakładamy bowiem, że prędzej lub później WIG zaatakuje poziom 60.000 pkt., a następnie – w pozytywnym scenariuszu – może nawet dojść do szczytu z 2007 r. Kwietniowe wybicie z 15-miesięcznej konsolidacji potwierdza te oczekiwania.

Reasumując, jesteśmy bardzo zadowoleni z kwietniowego zachowania naszej warszawskiej giełdy. Teraz jednak przydałaby się korekta. Dzięki niej nastroje inwestorów schłodziłyby się, a rynek mógłby zebrać siły do ataku na kolejne ważne poziomy. Ewentualną korektę lepiej powinny przetrwać maluchy, które w wielu przypadkach cały czas pozostają bardzo atrakcyjnymi pomysłami na inwestowanie.
 
Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.







08:53, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (2) »
środa, 29 kwietnia 2015

Komentarz z 29.04.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Ostatnie tygodnie to imponujący marsz naszych blue chips na północ. Pieniądz ze świata napłynął i uniósł notowania naszych ‘narodowych czempionów’.

WIG20_1_rok
 
Ale jak mówi przysłowie: co za dużo, to nie zdrowo. Tak więc może czas na jakąś korektę.

Tym bardziej, że dzieją się ciekawe rzeczy…

Eurodolar się odwraca, co oznacza, że europejskie akcje, tak wielbione przez wielu, mogą znaleźć się pod presją.
 EURUSD_1_rok

Ponadto niemieckie bundy, których rentowność spadła do absurdalnie niskich poziomów, też pokazują, że wcale takim bezpiecznym instrumentem nie są przy rentownościach zbliżonych do 0.
10DEY.B_1_rok
 
Czekamy na korektę, jak kania na deszcz. W naszej ocenie zasługują na nią przede wszystkim blue chips, ale może i wśród maluchów pojawią się jakieś bardziej spektakularne okazje ;)

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.





17:01, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (1) »
wtorek, 21 kwietnia 2015

Komentarz z 21.04.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

I mamy nowy szczyt hossy rozpoczętej w I kwartale 2009 r. Na czwartkowej sesji WIG wybił się z półtorarocznej konsolidacji. Entuzjazmu starczyło jednak tylko na I część piątkowej sesji. Później byki poddały się globalnym nastrojom. A te pogorszyły się. Przykładowo DAX stracił w piątek 2,6%.

Atak WIG na szczyt był zgodny z oczekiwaniami wielu uczestników rynku. Byłby zapewne dużo trudniejszy, gdyby nie wzmożone zainteresowanie polskimi akcjami ze strony inwestorów zagranicznych na środowej i czwartkowej sesji, które uwidoczniło się we wzroście kursów blue chips.
 WIG_1_rok

Teraz oczywiście pojawia się kluczowe pytanie czy nasz rynek pójdzie za ciosem i zbierze siły do ataku na 60 tys. punktów, czy też może czeka nas jakaś (dłuższa?) chwila odpoczynku.

Pomimo tego, że cały czas uważamy, iż prędzej lub później czeka nas atak na 60 tys. pkt., a w dalszej perspektywie może nawet na szczyt z 2007 r. (68 tys. pkt.), krótkoterminowo uważamy jednak, że nasz rynek, podobnie jak wiele innych na świecie, jest lekko przegrzany.

Poziom optymizmu jest wysoki. Prawdopodobnie za wysoki. Nasz ulubieniec, czyli DAX, przed korektą był już na poziomie +26% od początku roku. Rentowność niemieckich 10-latek spadła do 0,08%. Wskaźnik optymizmu inwestorów indywidualnych osiągnął wysoki poziom (60% byków). Wiele wskaźników technicznych (VIX, oscylatory) również sugerowało przegrzanie koniunktury. Pod koniec ubiegłego tygodnia sprzedano bez trudności duży, 60% pakiet akcji PCM z niewielkim dyskontem do ceny rynkowej. W mediach pojawiły się odważne zapowiedzi dotyczące dalszego pozytywnego rozwoju wydarzeń na GPW.

Tak więc uważamy, że chwilowo optymizm przekroczył zdrowe poziomy, co może doprowadzić do wystąpienia jakiejś korekty. Czy głębszej? To zależy od koniunktury giełdowej na świecie oraz ewentualnego nasilenia się napięć geopolitycznych. Jeśli te nie nastąpią, korekta nie powinna być szczególnie dokuczliwa, a niektóre walory mimo pogorszenia sytuacji na całym rynku, mogą nadal zyskiwać. Dlaczego? Bo wiele spółek, szczególnie średnich i mniejszych, jest ciągle atrakcyjnie wycenionych, a przepływ środków do funduszy zawierających polskie akcje trwa dopiero od kilku tygodni.

Reasumując, WIG zaatakował i to z powodzeniem poziom oporu. Jest to dobry prognostyk na dalszą przyszłość. Krótkoterminowo jednak uważamy, że rynki, w tym nasz, są przegrzane, a optymizm inwestorów zbyt duży. Lepiej byłoby zatem, aby teraz nastąpiła korekta, która schłodziłaby nastroje. Stanowiłaby ona dobrą bazę do ataku na kolejny szczyt hossy lat 2009-2015, czyli 60 tys. punktów.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.



 



09:43, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (5) »
wtorek, 24 marca 2015

Komentarz z 24.03.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Dwa tygodnie temu pisałem, że przydałaby się jakaś korekta na średnich i mniejszych spółkach. Faktycznie sWIG80 spowolnił swój marsz.

SWIG80_1_rok 
Na osłodę z kolei w górę wyrwały niespodziewanie nasze blue chips. Być może miało to związek z wygasaniem marcowej serii kontraktów. Za chwilę się okaże. W sumie polscy inwestorzy ostatnie dni mogą zaliczyć do udanych. WIG jest już na poziomie 54,5 tys. punktów i powoli zbliża się do górnej granicy 15-miesięcznej konsolidacji.

WIG_3_lata
Solidne zwyżki od początku roku na warszawskiej GPW zaczynają przyciągać uwagę. Jeśli nic szczególnego nie wydarzy się do końca marca, to po I kwartale dobre fundusze z udziałem polskich akcji będą notowały zyski rzędu 5-10%. A to już są poziomy, przy których zainteresowanie inwestorów może zamienić się w realne napływy do funduszy z udziałem akcji, zaczynając od stabilnych, kończąc na akcji średnich i małych spółek. Zresztą w ostatnich dniach pojawiają się już pierwsze pozytywne symptomy.

A potencjał przepływów jest olbrzymi. Przy tak niskim poziomie oprocentowania lokat i kończącej się hossie na obligacjach, mówimy co najmniej o setkach milionów złotych miesięcznie. Warunek jest jeden – dobra koniunktura na rynkach akcji nie może się gwałtownie pogorszyć.

Powoli zbliżamy się do końca okresu wynikowego. W ostatnich dniach mieliśmy wysyp raportów. Wielkich sensacji nie było, ale też nie obyło się bez pewnych niespodzianek, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Efektem były dość znaczne ruchy cen akcji raportujących spółek. Mocniej reagowały te, które zaskakiwały in plus, co można odczytać jako potwierdzenie siły rynku. Inwestorzy bowiem energicznie poszukują ciekawych tematów do inwestowania.

Wiosna zawitała również na rynek pierwotny. Mamy dwa ciekawe debiuty – PEM i Idea Bank. W pierwszym przypadku spółka kusi inwestorów bardzo wysoką dywidendą, w drugim – perspektywami rozwoju biznesu. Oczywiście obie nie są pozbawione czynników ryzyka. W pierwszym przypadku jest to znaczący udział opłaty zmiennej w zyskach, w drugim –mieszane historyczne doświadczenia z inwestowania w projekty jednego z najbogatszych polskich przedsiębiorców. W każdym bądź razie należy się cieszyć, że przybywa spółek na GPW.

Reasumując, w okres wiosenny polscy inwestorzy wchodzą w coraz lepszych nastrojach. Zyski funduszy rzędu 5-10% zaczynają przyciągać uwagę, co może przerodzić się w szersze zainteresowanie i większy napływ środków na GPW za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych. Mamy nadzieję, że poprawiające się nastroje nie zostaną nagle zgaszone jakimś nagłym wydarzeniem, np. we wschodniej Ukrainie.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.





10:10, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (6) »
środa, 11 marca 2015

Komentarz z 10.03.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

No i doczekaliśmy się wzrostów na naszych maluchach. sWIG80 zyskał od początku roku 11%, odrabiając tym samym znaczną część strat z roku ubiegłego.
sWIG80_3_lata

Wzrosty cen w tym segmencie rynku nie powinny dziwić. Jest to jedna z niewielu klas aktywów, która po 6 latach hossy na światowych rynkach jest ciągle sensownie wyceniona. Ciągle można znaleźć dobre okazje, kwotowane na 10-13x zyski, 5-7x EBITDA czy 0,7-0,8x wartość księgowa.

Jeśli zestawimy powyższe wskaźniki z 18-krotnością zysków – a za taką cenę właśnie można średnio kupić akcje w USA czy rentownością 10-letnich bundów – oszałamiające 0,3-0,4%, to gołym okiem widać, że coś jest tu nie tak, nawet nakładając spore dyskonto za niewielką płynność obrotu w przypadku naszych walorów i niepewność co do dalszego rozwoju wydarzeń na Ukrainie.

Oczywiście należy brać pod uwagę możliwość wystąpienia korekty. Nawet dobrze by to nam zrobiło, aby nastrój nie był zbyt optymistyczny. Od połowy stycznia sWIG80 rośnie praktycznie bez przystanku, co nakazuje zachowanie pewnej (mam nadzieję, że tylko) krótkookresowej ostrożności. Dobrze byłoby, aby marzec nie przyniósł dalszych tak liniowych wzrostów, bo zdecydowanie lepiej inwestuje się, gdy trend rozłożony jest bardziej w czasie i gdy można spokojnie zajmować pozycje, a nie gonić za uciekającym pociągiem.

Jedną z przyczyn takiej korekty mogłoby być pogorszenie sytuacji na światowych giełdach. Po amerykańskich akcjach widać, że inwestorzy są trochę w rozterce – 18x zyski to nie mało, szczególnie w obliczu umacniającego się dolara, czyli spadających dochodów z eksportu oraz mając w perspektywie podwyżki stóp. Z kolei w Europie po znakomitym otwarciu 2015 r., akcje są już 15-20% droższe, więc aż się proszą o zdrową korektę.

To oczywiście tylko nasze pobożne życzenia, bo jak będzie naprawdę, za chwilę zobaczymy.

RPP zrobiła nam prezent w ubiegłym tygodniu, obniżając stopy o 0,5 pkt. proc., a więc więcej niż liczyliśmy. Jednocześnie zakomunikowała, że na tym kończy, co miało swoje przełożenie na notowania polskich obligacji skarbowych. Gdyby na poprawę koniunktury w segmencie średnich i małych spółek nałożył się koniec hossy na rynku obligacji, mielibyśmy podwójny efekt. Ale nie uprzedzajmy jeszcze faktów, bo już kilka razy wydawało się nam, że ceny naszych obligacji są zbyt absurdalne, aby dalej mogły rosnąć, a mimo wszystko byliśmy w błędzie.

Reasumując, sytuacja na GPW rozwija się na razie zgodnie z oczekiwaniami – maluchy wróciły do łask po bardzo trudnym roku 2014. Teraz przydałaby się chwila oddechu, aby inwestorzy nie popadli zbyt szybko w nadmierny optymizm. Największym czynnikiem ryzyka cały czas pozostaje sytuacja na wchodzie Ukrainy.


Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.



 


12:04, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (4) »
wtorek, 24 lutego 2015

Komentarz z 24.02.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

sWIG80 jest już +6% od początku roku. Trend na średnich i mniejszych spółkach jest coraz bardziej zauważalny. Jest to zgodne z naszymi założeniami na rok 2015 – średnie i mniejsze spółki (sms) z GPW mogą okazać się jedną z najlepszych klas aktywów.

 sWIG80_3_lata

Dlaczego? Spółki te zostały bardzo mocno poturbowane w roku ubiegłym. Atak Rosji na Ukrainę oraz zaprzestanie kupowania akcji przez OFE zaowocowały spektakularnym spadkiem cen wielu reprezentantów tego segmentu rynku. sWIG80 stracił w 2014 r. ponad 15%, podczas gdy większość akcji na świecie drożała, a ceny obligacji zbliżyły się do szklanego sufitu.

Tak znacząca przecena sprowadziła wyceny wielu spółek do poziomów, o których inwestorzy na wielu innych rynkach mogą sobie tylko pomarzyć. Podczas gdy S&P500 notowany jest przy wskaźniku P/E15=17-18, cała rzesza polskich sms wyceniana jest na 10-13-krotność oczekiwanych zysków w roku bieżącym. Inny wskaźnik – EV/EBITDA15 – dla wielu polskich spółek znajduje się na niskim poziomie rzędu 5-7, podczas gdy na rynkach rozwiniętych osiąga często 10. A więc nasze sms są po prostu tanie.

Często pada pytanie – skąd mają się wziąć pieniądze, które miałyby spowodować dalszy wzrost kursów sms? Płynności inwestorom nie brakuje, szczególnie przy tak niskich stopach procentowych. Jest to kwestia pokazania przez fundusze inwestujące w tym segmencie pozytywnych stóp zwrotu. Najlepiej, aby zbiegło się to w czasie z pogorszeniem wyników funduszy obligacji. Wtedy efekt mógłby być podwójny. Od początku roku wiele funduszy i to nie tylko tych najbardziej agresywnych, już notuje kilkuprocentowe zyski. Inwestorzy zapewne zdążyli ten fakt zauważyć, ale nadal obawiają się ryzyka. Ewentualne dalsze wzrosty będą ich jednak coraz bardziej kusić.

Przed nami kolejna obniżka lub obniżki stóp przez RPP. Jest to dodatkowy argument za akcjami, szczególnie sms. Na przestrzeni ostatnich 10 lat, za każdym razem, gdy RPP cięła stopy, na akcjach sms można było zarobić kilkadziesiąt procent. Czy tym razem może być inaczej?

Głównym czynnikiem ryzyka oczywiście pozostaje sytuacja we wschodniej Ukrainie. Rosjanie niewiele sobie robią z podpisanego rozejmu i stopniowo zajmują kolejne strategiczne odcinki przy kompletnej bierności państw zachodnich. Ale jak widać po zachowaniu cen różnych aktywów, inwestorzy już wcześniej zdyskontowali taki scenariusz. Gorzej zrobiłoby się pewnie, gdyby ruszyła kolejna ofensywa.

Reasumując, polskie średnie i małe spółki odwróciły negatywne tendencje z roku 2014. Są na dobrej drodze, aby być jedną z najlepszych klas aktywów w roku 2015.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.




13:29, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28