Komentarze giełdowe Sebastiana Buczka, Prezesa Zarządu Quercus TFI S.A.
Sebastian Buczek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
poniedziałek, 27 lutego 2017

Komentarz z 27.02.2017 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Z serii: Co nas dziwi?

Tak, czekamy na korektę po 3-4 miesiącach wzrostów na światowych giełdach. Wiele wskaźników ostrzega przed krótkoterminowym przegrzewaniem rynków. A więc czy piątkowe spadki na GPW są zapowiedzią zbliżającej się fali spadkowej?

Najkrótsza odpowiedź: to zależy. Zależy głównie od tego czy (i) wchodzimy w ostatnią fazę 8-letniej hossy, fazę bańki, która zdaniem T. Hońdo miałaby potrwać do sierpnia 2017 r., czy też (ii) będziemy trwać w mniej dynamicznej hossie, ale za to dłużej.

Rzut oka na długoterminowy wykres S&P500 uświadamia, że obecna hossa ma już imponującą historię. W wariancie (i) wchodzilibyśmy właśnie w fazę bańki, oderwania od fundamentalnej wartości amerykańskich spółek. Faza ta jest z reguły bardzo dynamiczna i raczej nie za bardzo można byłoby liczyć na większą korektę. W wariancie (ii), czyli kontynuacji w miarę spokojnej hossy jeszcze przez dobrych kilka kwartałów (a może nawet lat), faktycznie zbliżalibyśmy się do lokalnego szczytu związanego z krótkoterminowym apogeum oczekiwań inflacyjnych. W kolejnych miesiącach, gdy oczekiwania inflacyjne będą opadać, rynki powinny odpocząć, szykując bazę do kolejnej fali w miarę spokojnych wzrostów.

SPX_50_lat 

Gdybyśmy mogli wybierać, zdecydowanie opowiadalibyśmy się za wariantem (ii), czyli dłuższej, spokojniejszej hossy, która teraz powinna przeżyć korektę po ostatnim 3-4-miesięcznym rajdzie.

Czy tak się stanie? A może jesteśmy już u progu bańki, w trakcie której nikt i nic nie jest w stanie powstrzymać wzrostów?

Patrząc z perspektywy GPW można dodać, że ciągle dużo spółek, szczególnie z segmentu średnich i mniejszych, nie jest wysoko wycenionych, co bardziej przemawiałoby za wariantem (ii). Ale motorem napędzającym wzrosty są blue chips. A wśród nich faktycznie coraz trudniej o okazje.

Reasumując, marzy nam się utrzymanie długoterminowej hossy, czyli wariant (ii). Jeśli miałby się materializować, to teraz przydałaby się zdrowa (do 10%) korekta. Ale jeśli światowe giełdy na czele z Nowym Jorkiem wchodzą w fazę bańki, która wg T. Hońdo może potrwać pół roku, to na korektę nie będzie za bardzo czasu.

Autor jest założycielem i Prezesem Zarządu Quercus TFI S.A. Jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.



09:10, sebastian_buczek , Komentarze
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 lutego 2017

Komentarz z 20.02.2017 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Z serii: Co nas dziwi?

Już 12% zyskał od początku roku główny indeks GPW – WIG. To więcej niż zakładała nasza całoroczna prognoza. Na jakim etapie obecnie jesteśmy?

Po pierwsze – długoterminowo potwierdziliśmy właśnie, że od I kwartału 2009 r. mamy hossę na polskim rynku akcji. Dołek z 2016 r. wypadł powyżej dna z lat 2011-12, a bieżący odczyt jest wyższy od szczytu z maja 2015 r.

WIG_10_lat
 
Po drugie – w pobliżu znajduje się psychologiczna bariera 60 tys. punktów, a później szczyt wszechczasów z 2007 r. – niecałe 68 tys. punktów. O ile możemy sobie wyobrazić, że w trakcie bieżącego rajdu dochodzimy w pobliże 60 tys. punktów, to szczyt wszechczasów ciągle wydaje się nam poza zasięgiem w najbliższych tygodniach, a nawet miesiącach.

Po trzecie – krótkoterminowo narasta optymizm inwestorów. Nasz autorski wskaźnik optymizmu T. Hońdo właśnie osiąga najwyższy poziom w okresie ostatnich 4 lat. Sugeruje to przegrzanie rynku, chociaż z drugiej strony nie oznacza to, iż poziom przegrzania nie może być jeszcze wyższy.

Barometra_Nastrojów_Giełdowych_Qnews.pl 

Reasumując, 8-letnia hossa na GPW trwa. Nie wykluczamy ataku WIG na poziom 60 tys. punktów. Rekord wszechczasów na razie jest poza zasięgiem. Wskaźniki optymizmu sugerują przegrzewanie się rynku.

Autor jest założycielem i Prezesem Zarządu Quercus TFI S.A. Jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.
 




09:20, sebastian_buczek , Komentarze
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 lutego 2017

Komentarz z 13.02.2017 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Z serii: Co nas dziwi?

Równo rok temu polskie banki przeżywały ciężkie chwile. Podatek sektorowy (0,44% od aktywów), widmo rozliczeń kredytów frankowych po kursach historycznych, kolejne groźne pomysły polityków niemal co kilka dni.

Minął rok i… polskie banki są najjaśniejszymi gwiazdami nie tylko warszawskiej GPW, ale pewnie i w skali światowej. Do podatku wszyscy się już przyzwyczaili, banki dostosowały oprocentowanie depozytów i kredytów, wprowadziły dodatkowe opłaty. Z kredytami CHF sprawa może jeszcze nie do końca wyjaśniona, ale przewalutowania po kursie historycznym nie będzie. Tak przynajmniej uważa szef rządzącej partii.

Kursy banków szybują zatem, a indeks WIG-Banki walczy o tytuł globalnego mistrza AD 2017, będąc już 16,6% na plusie od początku roku.

WIG_BANKI_3_lata
Inwestorzy, szczególnie zagraniczni, przecierają oczy ze zdumienia, bo jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że nie ma łatwiejszego sposobu na zarabianie, jak obstawianie spadków cen polskich banków. Rząd, PZU i PFR wyszli na inwestycyjnych guru, kupując 33% pakiet akcji Pekao S.A. praktycznie w dołku. Trudno o lepszy początek roku.

Oczywiście malkontenci zauważą, że polskie banki wyceniane są obecnie drogo – 15-16 razy zyski przewidywane w 2017 r. Że kwestia CHF może jeszcze wracać jak bumerang. Banki będą zapewne musiały oddać część spreadów, a sądy mogą okazać się mniej łaskawe niż politycy. Ale kto się tym teraz przejmuje?

Reasumując, WIG zyskał już 11% w br., wypełniając w 6 tygodni naszą całoroczną prognozę i wyrównując rekord hossy 2009-2017 z kwietnia/maja 2015 r. A nasi politycy na razie okazują się inwestycyjnymi wyjadaczami. Kto by pomyślał…

WIG_10_lat

Autor jest założycielem i Prezesem Zarządu Quercus TFI S.A. Jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.




09:13, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 06 lutego 2017

Komentarz z 6.02.2017 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Z serii: Co nas dziwi?


Fala wzrostów za nami, wskaźniki techniczne w strefie wykupienia i wydawałoby się, że korekta nadchodzi dużymi krokami. Problem w tym, że zbyt wielu inwestorów na nią czeka, więc niekoniecznie musi nadejść szybko.

Inwestorzy rozgrzali się przy listopadowo-grudniowo-styczniowej fali wzrostów. Plus do tego WIG za ostatnie 12 miesięcy zyskał 27%. To mniej więcej tyle, ile można zarobić na lokacie bankowej przez… 10 lat. W związku z tym nie dziwi zwiększone zainteresowanie GPW.

WIG_1_rok

A ponieważ wciąż niewielu inwestorów ma akcje w swoich portfelach, więc nie jesteśmy zaskoczeni, że korekta wcale nie nadchodzi. I może nie nadejść tak szybko, jak wielu by chciało. A jeśli do tego dodamy cały czas spokojne zachowanie głównych indeksów giełdowych na czele z S&P500 i DAX, więc nie dziwmy się, że ci, którzy inwestują w akcje mają wreszcie swoje przysłowiowe „5 minut”.

Reasumując, chyba zbyt wielu inwestorów czeka na korektę, a zbyt mało ma akcje w swoich portfelach. W związku z tym korekta wcale nie musi nadejść w najbliższym czasie. Co więcej, przy sprzyjających nastrojach na światowych giełdach, jest teraz czas na różne ataki byków w segmencie średnich i mniejszych spółek, gdzie wyceny są cały czas bardzo bardzo przyzwoite.

Autor jest założycielem i Prezesem Zarządu Quercus TFI S.A. Jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.




08:33, sebastian_buczek , Komentarze
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 stycznia 2017

Komentarz z 30.01.2017 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Z serii: Co nas dziwi?

Już od dobrych paru kwartałów zwracamy uwagę, że akcje w Polsce są relatywnie niedrogie, a na rynkach rozwiniętych potencjał do wzrostów jest ograniczony wskutek bardzo dużych wzrostów w ostatnich 8 latach.

I początek 2017 r. potwierdza nasze tezy. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to amerykański rynek akcji wiedzie prym. I faktycznie S&P500 bije w ostatnich dniach rekordy wszechczasów. Ale ten główny indeks nowojorskiej giełdy jest raptem nieco ponad +2% od początku roku.

SPX_1_rok

Nie inaczej sytuacja przedstawia się z niemieckim DAXem. Wzrost tak, ale raptem niecałe 3%.

Spójrzmy za to na warszawską GPW. U nas dynamika wzrostów w pierwszych tygodniach nowego roku jest naprawdę godna podziwu. WIG zyskał już ponad 7%.

WIG_1_rok

Jeszcze okazalej wygląda nasz najlepszy indeks – mWIG40. W jego przypadku skala wzrostu wynosi już 10%. A od po brexitowego dołka aż 40%! W niecałe 7 miesięcy.

MWIG40_1_rok

Reasumując, 8-letni rynek byka na świecie na razie ma się dobrze. Ale – będziemy to powtarzać jak mantrę – to polskie akcje mają większy potencjał wzrostowy. Pierwsze tygodnie nowego roku to potwierdzają. Podczas gdy indeksy głównych rynków zyskały 2-3%, u nas najważniejsze indeksy wzrosły o 7-10%. Oczywiście zawsze trzeba pamiętać o tym, że po tak dobrej passie może nadejść korekta.

Autor jest założycielem i Prezesem Zarządu Quercus TFI S.A. Jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.





09:11, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 23 stycznia 2017

Komentarz z 23.01.2017 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Z serii: Co nas dziwi?

Blue chips na GPW dostały lekkiej zadyszki, choć i tak trzymają się nieźle po grudniowej fali wzrostowej. Teraz czas na średnie i mniejsze spółki. Tym bardziej, że jak dotychczas nie płyną negatywne sygnały ze światowych rynków.

W ostatnich dniach coraz więcej spółek z mWIG40 i sWIG80 notuje lokalne szczyty. Przykładowo w piątek aż 7 na 40 spółek z mWIG40 miało najwyższy kurs w ostatnich 12 miesiącach. W przypadku WIG20 żadna, a PKN zaliczył nawet niezłą korektę po informacji o blisko 5% zaangażowaniu PERN w kapitale płockiego giganta (czytaj: wzmocnieniu pozycji państwa w akcjonariacie).

Rzut oka na mWIG40 umożliwia dojście do konkluzji, iż indeks ten od 8 lat znajduje się w zupełnie przyzwoitej hossie i że powoli zbliża się ku szczytowi wszechczasów z 2007 r.

mWIG40_10_lat 

Zakładamy, iż jeśli nie nastąpi pogorszenie sytuacji na światowych rynkach, w kolejnych tygodniach możemy obserwować dalsze wzrosty cen średnich i mniejszych spółek na GPW. Prym bowiem zaczynają przejmować teraz inwestorzy indywidualni i krajowe fundusze inwestycyjne.

Zwracamy jednak uwagę, że jeśli przy tej okazji wzrośnie mocno poziom optymizmu inwestorów, należy się wówczas liczyć z możliwością ustanowienia przez nasz rynek lokalnego szczytu. Nasz barometr nastrojów na GPW (dostępny na qnews.pl) jest już bowiem w strefie euforii.

Barometr_nastrojów_na_GPW

Reasumując, teraz czas na średnie i mniejsze spółki. Nie zapominajmy jednak o trzymaniu ręki na pulsie, bo – zgodnie z naszymi całorocznymi prognozami – nie zakładamy jednolitego trendu na GPW, a raczej kontynuację tendencji obserwowanych w ostatnich latach (przeplatające się fale wzrostowe i spadkowe).

Autor jest założycielem i Prezesem Zarządu Quercus TFI S.A. Jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.
 




10:55, sebastian_buczek , Komentarze
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 stycznia 2017

Komentarz z 16.01.2017 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Z serii: Co nas dziwi?

Ostatnia fala wzrostów na GPW to popis blue chips. WIG20 jest w ostatnich tygodniach najlepszym indeksem. Ale rzut oka na wykresy za dłuższy okres, np. 3-letni, nie pozostawia złudzeń, jakie spółki są kołem zamachowym naszego rynku.

Za ostatnie 3 lata WIG20 jest nadal na sporym minusie, -14,7%.

WIG20_3_lata
W przeciwieństwie do mWIG40, który zyskał w tym czasie +33,8%. Różnica pomiędzy tymi dwoma indeksami wynosi zatem blisko 50 pkt. proc.
 
MWIG40_3_lata

A jak wypadają maluchy? Bez szału, sWIG80 wprawdzie jest na plusie, ale niewielkim, +4%.

SWIG80_3_lata

Zwolennicy dużych spółek stwierdzą zapewne, że skoro do tej pory zachowywały się one tak słabo, to może jeszcze mają sporo do nadrobienia. Prawda. Ale również prawdą jest to, że kursy blue chips są mocno uzależnione od kapryśnego kapitału zagranicznego. W ostatnich tygodniach płynie on na GPW dość wartkim strumieniem za wzrostami innych rynków. Pytanie – jak długo jeszcze? Czy uda się WIG20 w tej fali zaatakować kolejny ważny poziom oporu, czyli 2.100 pkt.? Musiałaby utrzymać się bardzo dobra koniunktura na światowych giełdach.

Reasumując, w ostatnich tygodniach na GPW prym wiodą największe spółki. Słabe zachowanie w ostatnich latach i napływ zagranicznego kapitału, to dwie najważniejsze przyczyny wyraźnego umocnienia blue chips. Ale długoterminowymi liderami są spółki z mWIG40.

Autor jest założycielem i Prezesem Zarządu Quercus TFI S.A. Jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.



08:50, sebastian_buczek , Komentarze
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 stycznia 2017

Komentarz z 9.01.2017 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Z serii: Co nas dziwi?

Początek roku jest udany na światowych giełdach. Rynki kontynuują po-Trumpowe wzrosty. Jak długo może potrwać dobra passa?

WIG już prawie +2% po pierwszym tygodniu stycznia

2017.01.09_WIG_3_lata

Wydaje się, że jest to kwestia najbliższych kilku tygodni. Rynki przegrzewają się. Wiele giełdowych indeksów znalazło się w strefach wykupienia. Nastroje inwestorów poprawiły się. Brakuje tylko przysłowiowej „kropki nad i”.

Byków coraz więcej, niedźwiedzi coraz mniej
 
2017.01.09_sondaż_SII

Oczywiście może być również i tak, że na chwilę indeksy przestaną rosnąć, nastroje znowu się schłodzą, a potem nadejdzie kolejny atak byków. Najwięksi optymiści mogą uważać, iż wykupienie rynków nie powinno być powodem do obaw, ponieważ jest szansa na trwalsze wzrosty, a wówczas wykupienie trwa i trwa.

My jednak wolimy trzymać się 2 następujących założeń na rok 2017:
•    możliwy jest wprawdzie ok. 10% wzrost WIG,
•    ale wzrost nie będzie miał charakteru zbliżonego do liniowego, tylko – jak dotychczas – kilkutygodniowych (może kilkumiesięcznych) naprzemiennych fal wzrostowych i spadkowych.

Jeśli tak miałoby być, to trzeba powoli zacząć rozglądać się za lokalnym szczytem.

Autor jest założycielem i Prezesem Zarządu Quercus TFI S.A. Jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.
 



08:55, sebastian_buczek , Komentarze
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 grudnia 2016

Komentarz z 5.12.2016 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Z serii: Co nas dziwi?

Spora zmienność po wyborach w Stanach widoczna jest także na rynku surowcowym. Rzućmy okiem na dwa strategiczne aktywa – złoto i ropę.

Złoto po wyborze D. Trumpa zamiast zyskać na wartości, straciło i to sporo. Naruszone zostało wsparcie z okresu luty-maj, ale do dołka kilkuletniej bessy z przełomu 2015/2016 jeszcze sporo brakuje. Tak więc cały czas jest szansa, że rozpoczęte w br. wzrosty nie są tylko falą korekcyjną w długim trendzie spadkowym, ale (w bólach ostatnio) rodzącą się hossą.

GC.F_1_rok

Z 10-letniej perspektywy złoto wygląda jakby zaczęło (od 2013 r.) tworzyć spodek. Jeśli tak miałoby być, to – z jednej strony – nie powinno już tanieć, ale z drugiej – przebicie lipcowych szczytów (1.375 USD) trochę czasu zajmie.
 
GC.F_10_lat

Z kolei ropa ożywiła się znacząco w ostatnich dniach. Głównym powodem była decyzja krajów OPEC o ograniczeniu wydobycia. W ten oto sposób ropa testuje lokalne szczyty z czerwca i października. I jest już +40% licząc od początku roku. Kto teraz pamięta o czarnych wizjach ze stycznia (ropa miała potanieć do 20 USD)?

CL.F_1_rok

Z długoterminowej perspektywy sytuacja dla ropy zaczęła przedstawiać się nawet lepiej niż dla złota. Widać, że na przestrzeni ostatnich 10 lat były tylko 2 krótkie okresy, kiedy ropa była tańsza niż dziś – przełom 2008/2009 i 2015/2016.

CL.F_10_lat

Reasumując, w III kwartale wyglądało na to, że to złoto jest bliżej hossy niż ropa. Dziś role się odwróciły – ropa zaczyna wyglądać na faworyta do wzrostów w najbliższych miesiącach. Warunek jest jeden – producenci muszą dotrzymać słowa i wydobywać mniej.

Autor jest założycielem i Prezesem Zarządu Quercus TFI S.A. Jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.




09:22, sebastian_buczek , Komentarze
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 listopada 2016

Komentarz z 21.11.2016 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Z serii: Co nas dziwi?

Jednym z efektów wyboru D. Trumpa na 45 amerykańskiego prezydenta jest osłabienie wielu walut, szczególnie z emerging markets. Również w przypadku polskiego złotego ostatnie 2 tygodnie upłynęły pod znakiem wyraźnego spadku wartości. Nie tylko do dolara. Także do euro…

EURPLN_1_rok
 
…i do franka:
 CHFPLN_1_rok

Złoty doszedł do ważnych poziomów oporu i powinien teraz zacząć się umacniać. Chyba że mamy do czynienia z czymś więcej niż tylko krótkoterminowym wahnięciem wartości dolara. Jeśli okazałoby się, że to początek dłuższego trendu, to obecne opory okażą się zbyt słabe. W takim scenariuszu w opałach mogą znaleźć się importerzy i frankowicze, a nasi politycy znowu mogą wykazać się „genialną” pomysłowością.

Na słabym złotym zyskują za to eksporterzy i – jeśli nie dojdzie do jakiegoś większego / gwałtowniejszego ruchu – per saldo cała nasza gospodarka.

Reasumując, warto obserwować dalsze tendencje na rynku walutowym. Oby się okazało, że to tylko krótkoterminowe umocnienie dolara. Jeśli to dłuższa tendencja, problemy mogą mieć nie tylko rynki wschodzące.

Autor jest założycielem i Prezesem Zarządu Quercus TFI S.A. Jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.




09:40, sebastian_buczek , Komentarze
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 32