Komentarze giełdowe Sebastiana Buczka, Prezesa Zarządu Quercus TFI S.A.
Sebastian Buczek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
poniedziałek, 18 lutego 2019

Komentarz z 18.02.2019 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu
Quercus TFI S.A.


sWIG80 +9,5%, WIG20 +2,7% - tak wygląda sytuacja na warszawskiej GPW od początku bieżącego roku. Znienawidzone przez prawie wszystkich średnie i mniejsze spółki (SMS) wracają do życia. Można powiedzieć, że po dłuuugiej zimie nadeszła dla nich wreszcie wiosna. A ponieważ od grudniowego dołka minęły niespełna 2 miesiące, można powiedzieć bardziej precyzyjnie – wczesna wiosna.

Rok i trzy kwartały musieli czekać polscy inwestorzy na ten moment. Ale, jak to zwykle bywa z giełdową koniunkturą, po nocy przychodzi dzień, a po zimie – wiosna. Odbicie w segmencie SMS jest już wyraźnie widoczne i odczuwalne. A patrząc na poniższy 3-letni wykres sWIG80 można mieć nadzieję, że to początek czegoś dłuższego.

20190218_SWIG_3_lata

Tym bardziej, że wyceny wielu SMS są cały czas na poziomach, które ostatnio widzieliśmy 10 lat temu, gdy kończyła się bessa lat 2008-2009. W wielu przypadkach wskaźniki P/E wynoszą 6-7. A to oznacza, że nie potrzeba wiele, aby kursy wzrosły po 30-50%. Co więcej, nawet wówczas trudno będzie mówić o jakimś przewartościowaniu tych firm.

Z premedytacją nie zwracam nadmiernej uwagi na najbardziej spektakularne wzrosty. W 7 przypadkach kursy urosły już o 100% od początku roku lub więcej. Czasami może na wyrost lub spekulacyjnie. Ale to również pokazuje, jaki potencjał drzemie w wielu spółkach, które przez ostatnie blisko 2 lata były wyprzedawane niemalże po każdej cenie.

Reasumując, wygląda na to, że zwolennicy SMS doczekali się swojego czasu. Jest szansa, że odbicie w ostatnich tygodniach przerodzi się w dłuższy trend. Byłoby to zgodne z naszymi oczekiwaniami z początku roku. 2019 może być bowiem rokiem polskich średnich i mniejszych spółek.

Autor jest założycielem i Prezesem Zarządu Quercus TFI S.A.
 




08:57, sebastian_buczek , Komentarze
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 lutego 2019

Komentarz z 11.02.2019 r.
Sebastian Buczek 
Prezes Zarządu 
Quercus TFI S.A.

Ostatni tydzień na warszawskiej GPW należał do średnich i mniejszych spółek (SMS). Po blisko 2-letniej bessie od kilku tygodni zaczyna pojawiać się zainteresowanie tym segmentem rynku. Skala zwyżek w niektórych przypadkach może nawet zaskakiwać. Nie na tym jednak wątku chcielibyśmy się tym razem skoncentrować.
Na przestrzeni 2018 r. często słyszeliśmy pytanie – skąd się ma wziąć popyt na SMS? Odpowiadaliśmy, że jednym ze źródeł powinien być popyt ze strony inwestorów strategicznych, którzy potrafią liczyć i którym pewnie prędzej lub później wyjdzie, że gros SMS jest wycenionych znacznie poniżej ich fundamentalnej wartości.

Doskonałym przykładem jest trwający wyścig po Prime Car Management (PCM). W tym przypadku mamy do czynienia z najlepszą sytuacją dla giełdowych inwestorów, gdyż o spółkę walczą dwaj inwestorzy – PKO Leasing i Hitachi Capital Polska. Efekt jest taki, że kurs akcji poszybował z poziomu poniżej 10 zł (sierpień 2018 r.) do blisko 18 zł na piątkowej sesji, a więc podwoił się w ciągu niespełna pół roku.

20190211_PCM_1_rok
 
Co więcej, w PCM mamy do czynienia z 100% free float, a głównymi akcjonariuszami są OFE i fundusze inwestycyjne. Akcje tej spółki zostaną zatem za chwilę zamienione w gotówkę, która może posłużyć do poszukiwania kolejnych celów pod inwestorów strategicznych. 

Reasumując, nie dziwmy się temu, że na GPW w br. mogą dziać się spektakularne rzeczy. Po blisko 2-letniej bessie w segmencie SMS, dwu-, a w niektórych przypadkach nawet trzy-cyfrowe stopy zwrotu nie powinny zaskakiwać. Szkoda tylko, że będzie ubywać notowanych spółek. 

Autor jest założycielem i Prezesem Zarządu Quercus TFI S.A.  

09:00, sebastian_buczek , Komentarze
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 lutego 2019

Komentarz z 04.02.2019 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu
Quercus TFI S.A.

Wielu polskich inwestorów okres od marca 2017 r. do końca 2018 r. chciałoby wymazać z pamięci. Był to bardzo trudny czas na średnich i mniejszych spółek notowanych na GPW. Indeks sWIG80 przeszedł przez prawdziwą, ponad półtoraroczną, bessę. Gorszą niż w 2011 czy 2014 r.

20190204_SWIG80_10_lat

Spore grono spółek spadło do poziomów cenowych znanych tylko z dołka bessy 2008/2009. Czasami spadki były uzasadnione, np. załamaniem generowanych zysków. Ale w części przypadków kursy zniżkowały o wiele głębiej niż wynikałoby to z fundamentów spółek.

Kiedyś na GPW obowiązywała taka złota reguła. Wystarczyło znaleźć spółkę ze wskaźnikiem P/E w okolicach 10 i prędzej lub później można było na tej inwestycji zarobić. Obecnie w niektórych przypadkach wyceny spadły do 5-8-krotności zysków i przysłowiowy pies z kulawą nogą nie chce się nimi zainteresować. To nie jest normalne!

Ale rynek ma to do siebie, że porusza się od skrajnego przewartościowania do skrajnego niedowartościowania. I prędzej lub później inwestorzy przypomną sobie o zapomnianych spółkach na GPW. A pieniądze leżą na stole i wystarczy się po nie tylko schylić. Dowód? Minął zaledwie jeden miesiąc nowego roku, a 30 spółek osiągnęło już wzrost kursów o min 30%. Aby zarobić tyle na niezłej lokacie bankowej trzeba by czekać… 10 lat.

Reasumując, nadal nie twierdzimy, że już zaczęła się hossa na średnich i mniejszych spółkach na GPW. Ale po raz kolejny pozwalamy sobie zauważyć, że ich wyceny są obecnie bardzo niskie. A zgodnie z historią giełdowych cykli – jest to tylko kwestia czasu aż ich notowania powrócą do normalnych poziomów (a może nawet wyżej).

Autor jest założycielem i Prezesem Zarządu Quercus TFI S.A.
 



10:23, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 28 stycznia 2019

Komentarz z 28.01.2019 r.
Sebastian Buczek 
Prezes Zarządu 
Quercus TFI S.A.


Po trudnym IV kwartale w Stanach i całym ubiegłym roku na polskim rynku, styczeń przyniósł zasłużoną poprawę koniunktury. Giełdowe indeksy odbiły po 5-6%, dobrze wpisując się w nasz całoroczny scenariusz „2019: to nie będzie zły rok dla Inwestorów”.

Z perspektywy ostatnich kilku tygodni widać, iż grudniowe spadki na nowojorskiej giełdzie były zbyt głębokie. Bardziej odczytywaliśmy je jako sygnał wysyłany FED, by ten zastanowił się nad sensem dalszego zacieśniania polityki pieniężnej w 2019 r. Początkowo wyglądało na to, iż J. Powell nie przejął się głosem rynku. Ale zmiana retoryki w styczniu została z zadowoleniem przyjęta przez inwestorów. Naszym zdaniem podwyżki stóp w Stanach będą tylko wówczas, jeśli na to pozwolą rynki. Styczniowe odbicie nie jest w tym kontekście wystarczające.

20190128_SPX_1_rok 
Polskich inwestorów powinna również ucieszyć zmiana sentymentu na rynkach wschodzących. Wygląda na to, że trend spadkowy został właśnie przełamany, co może oznaczać, że indeksowy popyt na akcje naszych blue chips, mimo (w niektórych przypadkach) średnioatrakcyjnych poziomów cenowych, powinien utrzymywać się do momentu aż coś nowego znaczącego wydarzy się na rynkach.

20190128_EEM.US_1_rok 
Poprawa koniunktury zaczęła również sprzyjać mocno przecenionym od marca 2017 r. średnim i mniejszym spółkom notowanym na GPW. Minęło ledwie kilka tygodni nowego roku, a już 20 z nich zanotowało wzrost kursu o 30% lub więcej. Naszym zdaniem to zapowiedź lepszych czasów dla tego segmentu rynku, chociaż – jeszcze raz to podkreślimy – nie musi to wcale oznaczać, że dobra passa już się zaczęła i że teraz czeka nas już tylko hossa na maluchach. Na razie popyt może koncentrować się na najbardziej atrakcyjnych walorach.

Reasumując, styczeń inwestorzy kończą w lepszych nastrojach niż rok 2018. Jest to zgodne z naszą prognozą na cały bieżący rok. Luty niekoniecznie musi być aż tak dobry, ale nie spodziewamy się też istotnych negatywnych niespodzianek, ponieważ wielu kluczowym osobom może zależeć na zatarciu złego wrażenia po IV kwartale i daniu nadziei inwestorom / wyborcom, że mające miejsce globalne spowolnienie gospodarcze nie przerodzi się w recesję.

Autor jest założycielem i Prezesem Zarządu Quercus TFI S.A.  

08:46, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 14 stycznia 2019

Komentarz z 14.01.2019 r.
Sebastian Buczek 
Prezes Zarządu 
Quercus TFI S.A.


Końcówka ubiegłego roku była dość nerwowa na rynkach. Ledwo minęła pierwsza dekada stycznia, a nastroje inwestorów poprawiły się.
S&P500 odbił się od lokalnego dołka i osiągnął właśnie 2.600 pkt. Od początku roku jest już +3,6%, nieźle, jak na kilka dni.

20190114_SPX_1_rok 

Nasdaq nawet lepiej
– wzrósł bowiem o 5,1%.


20190114_NDQ_1_rok 
Z jednej strony pokazuje to, że – tak jak się spodziewamy – bieżący rok na rynkach finansowych wcale nie musi być zły dla inwestorów. Z drugiej – po ostatnim odbiciu główne indeksy dotarły do pierwszych oporów, z którymi teraz będą musiały się zmierzyć.
Poprawiła się retoryka Fedu, który po słabym IV kwartale pewnie będzie z większą ostrożnością decydował o ewentualnych kolejnych podwyżkach stóp. 
Na co inwestorzy teraz będą czekać? Pewnie wielu będzie spoglądać w kierunku globalnej gospodarki – czy to tylko lekkie spowolnienie, czy początek czegoś gorszego. Inną ważną kwestią będą dalsze rozmowy handlowe USA-Chiny. Prezydent Trump też prawdopodobnie musi wziąć pod uwagę to, co wydarzyło się na rynkach w IV kwartale, więc szanse na pozytywny finał wzrosły.
Reasumując, w nowy rok inwestorzy wchodzili mocno wystraszeni. Minęło ledwie kilka dni i wygląda na to, że zaczyna się potwierdzać nasza prognoza, iż rok 2019 nie będzie zły dla inwestorów.

Autor jest założycielem i Prezesem Zarządu Quercus TFI S.A.  

08:40, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (8) »
niedziela, 13 stycznia 2019

Rynki znajdują się obecnie w okresie gwałtownych zmian wycen. Po bardzo burzliwej końcówce ubiegłego roku, również start w bieżący rok okazuje się nerwowy i wiele klas aktywów testuje kolejne poziomy cenowe, które były nie do pomyślenia jeszcze kilka tygodni temu. Nie jest wykluczone, że nasze prognozy na cały rok 2019 zrealizują się w ciągu kilku tygodni / miesięcy albo że szybko przestaną być adekwatne z powodu kolejnych dużych ruchów na rynkach. Niemniej zaczniemy od próby określenia momentu w globalnym cyklu koniunkturalnym, w którym dzisiaj się znajdujemy. Innymi słowy, postaramy się odpowiedzieć na pytanie, ile czasu zostało nam do ewentualnej kolejnej globalnej recesji. Dla uproszczenia przyjmujemy, że globalna recesja jest równoznaczna z recesją w USA.

Ile do recesji w USA?

Do określenia momentu w cyklu koniunkturalnym można użyć wielu różnych analiz, z których większość niestety nie daje precyzyjnych sygnałów, a jedynie wskazówki. Niemniej generalnie można stwierdzić, że historycznie rynek długu skarbowego daje zdecydowanie lepsze sygnały odnośnie zbliżającej się recesji niż:
- inne rynki (jak rynki akcji, obligacji high-yield czy surowce), albo
- wskaźniki wyprzedzające (jak np. PMI, bądź inne wskaźniki oparte o dane z realnej gospodarki), albo
- dane z realnej gospodarki (które po pierwsze są opóźnione vs sygnały z rynków, a po drugie są z reguły rewidowane wstecz… czyli większość odczytów szczególnie pod koniec ekspansji może nie być prawdziwa, o czym dowiadujemy się z dużym opóźnieniem – takie sygnały stają się mało użyteczne).
W naszej ocenie obecnie jesteśmy w zaawansowanym momencie cyklu ekspansji, ale jeszcze nie bezpośrednio przed recesją. Niemniej zmiany cen na rynkach w ciągu ostatnich trzech miesięcy sugerują (jeżeli przyjmiemy, że rynki mają w 100% rację), że recesja jest już tuż za rogiem. Jednakże analizując historyczne zachowania rynków i realnych gospodarek przy poprzednich zmianach cyklu oraz pamiętając o tym, że wejście w recesję jest z reguły procesem rozłożonym w czasie na co najmniej kilka kwartałów (a nie szybkim trzy-miesięcznym blitzkrieg’iem), to zakładamy, że na dzisiaj rynki nie mają 100% racji, a ostatnie zmiany są w sporej mierze przereagowaniem (zapewne nie pierwszym i nie ostatnim). Zatem w ciągu następnych kilku miesięcy rynki powinny się uspokoić, z szansą na odbicie z poziomów zanotowanych na początku br. Czynniki, które mogłyby mieć na to wpływ, to łagodniejsza polityka monetarna FEDu, szansa na pozytywne dla rynków i globalnej gospodarki wygaszenie wojny handlowej na linii USA-Chiny, ewentualny kolejny pakiet stymulujący gospodarkę w Chinach i zwykłe odreagowanie rynków po dużej przecenie.
Historycznie jednym z najlepszych sygnałów przewidujących recesję jest zmiana rentowności obligacji skarbowych, a dokładniej różnica pomiędzy rentownością 3-miesięcznych, 2-letnich i 10-letnich obligacji (tzw. spread). Dzisiaj najbardziej popularna wśród inwestorów różnica, to spread pomiędzy obligacjami 10- a 2-letnimi. Niemniej tak samo dobre sygnały, a nawet czasami lepsze, daje także spread pomiędzy instrumentami 10-letnimi a 3-miesięcznymi. Historycznie pojawienie się ujemnych spreadów poprzedzało recesję z wyprzedzeniem od 6 do 24 miesięcy. Co ważne, ujemne spready nie są przyczyną recesji. Należy je traktować jaką wypadkową „zbiorowej mądrości” inwestorów na rynku długu skarbowego, którzy w ten sposób dyskontują trendy w realnej gospodarce i polityce monetarnej FEDu. Ta zbiorowa mądrość (wyrażona w formie spreadu i sprawdzona historycznie) podpowiada, jak szybko zbliżamy się do zmiany cyklu.
Na 2 stycznia 2019 r. spread pomiędzy 10- a 2-letnimi obligacjami wynosił +0,16 pkt. proc., a spread pomiędzy 10-letnimi a 3-miesięcznymi +0,24. Dwa poniższe wykresy pokazują średnią zmianę powyższych spreadów w ciągu ostatnich trzech recesji w latach 2008, 2001 i 1990 oraz dzisiejszą ścieżkę zmiany tego spreadu. Przy takich założeniach do recesji w USA zostało pomiędzy 81 (spread 10 lat minus 2 lata) a 54 tygodni (spread 10 lat minus 3 miesiące). Oczywiście do tej prognozy, jak do każdej innej, należy podchodzić z ostrożnością, szczególnie w kontekście ostatniej dużej zmienności na rynkach. Faktyczna recesja może wydarzyć się wcześniej  lub później niż średnia z 3 ostatnich przypadków. Jeżeli weźmiemy średni czas do recesji z obu powyższych spreadów, to mówimy o 67 tygodniach do następnej recesji w USA.

Wykres 1. Średni spread 2s10s (10 lat minus 2 lata) z 3 ostatnich recesji oraz ścieżka zmiany obecnego spreadu 2s10s dla amerykańskich obligacji skarbowych.
20190107_wykres_nr_1 
Źródło: Quercus TFI, FRED


Wykres 2. Średni spread 10y3m (10 lat minus 3 miesiące) z 3 ostatnich recesji oraz ścieżka zmiany obecnego spreadu 10y3m dla amerykańskich obligacji skarbowych.
20190107_wykres_nr_2 
Źródło: Quercus TFI, FRED
            
Dług skarbowy – rynki rozwinięte

W przypadku długu skarbowego jesteśmy pozytywnie nastawieni jeżeli chodzi o rozwój wydarzeń w roku 2019. Już początek stycznia przyniósł ponadprzeciętne stopy zwrotu. Obligacje skarbowe (szczególnie USA i Niemiec) są uznawane za bezpieczną przystań w okresach zmiany cyklu i historycznie już około 1 roku przed wejściem w recesję rentowności długoterminowych obligacji zaczynały mocniej spadać, dostarczając inwestorom ponadprzeciętnych zysków. Nie inaczej jest i tym razem. Rentowności 10-latek spadły z poziomów około 3,25% na początku listopada do 2,55% na początku 2019 r. Prawdopodobnie ruch jest przereagowany. Uważamy że w ciągu roku powinniśmy jeszcze zobaczyć dobre poziomy do zajęcia długiej pozycji. Takie przeceny zdarzały się też historycznie, w tym także pod koniec cyklu (patrz wykres 3).

Wykres 3. Średnia zmiana rentowności 10-letnich amerykańskich obligacji skarbowych z 3 ostatnich recesji oraz ścieżka zmiany tej rentowności w obecnym cyklu (dane tygodniowe do 2 I 2019 r).
20190107_wykres_nr_3 
Źródło: Quercus TFI, FRED

Dług skarbowy – Polska

Ostatnie dwa lata były pozytywne dla posiadaczy polskiego długu. Wyniki najlepszych funduszy obligacji skarbowych znacznie przekroczyły nie tylko stawki depozytów i lokat bankowych, ale również były dużo wyższe od poziomu inflacji. Rok 2019 zapowiada się również bardzo dobrze. Czynniki, które wpływały na ten rynek w ubiegłych latach, nadal pozostają w mocy.
W perspektywie najbliższych kwartałów, pozostajemy pozytywnie nastawieni na polski rynek obligacji skarbowych. Sprzyjać temu powinna m. in. ograniczona podaż obligacji emitowanych przez Ministerstwo Finansów, bardzo niska stopa inflacji, brak podwyżek stóp procentowych w Polsce oraz znakomita sytuacja budżetowa. Dodatkowo warto wspomnieć, że zbliżające się zakończenie cyklu podwyżek stóp w USA i spowolnienie w gospodarkach Europy Zachodniej, jeszcze bardziej uprawdopodabniają ten scenariusz.

Rynki akcji

Aktualny spadek S&P500 od szczytu z 20 września 2018 r. wyniósł 20%. Jest to największa korekta na akcjach amerykańskich od poprzedniej recesji w 2008 r. Zakładamy, że mamy do czynienia z przereagowaniem spadków także z wielu powodów technicznych i niskiej płynności. Niemniej porównania historyczne wskazują, że nawet jeżeli spojrzymy na wszystkie spadki S&P500 w ramach 11 recesji po II wojnie światowej, to poziom -20% stanowił mocne wsparcie przez wiele miesięcy od momentu szczytu na indeksie (około 8-9 miesięcy – patrz wykres 4). Wejście w recesję jest procesem rozłożonym w czasie, także na dzisiaj inwestorzy nie mogą być jeszcze pewni (odkładając na bok emocje i sentyment), jak duże spowolnienie i ewentualnie, jak duża recesja, jest przed nami. Między innymi dlatego zakładamy, że rynek powinien się uspokoić w najbliższych miesiącach, z szansą na odbicie. Skala odbicia w największym stopniu będzie zależeć od polityki FEDu, stopnia spowolnienia w gospodarce USA oraz postępów negocjacji Chiny-USA w zakresie wojen handlowych.

Wykres 4. Spadki S&P500 podczas ostatnich 11 recesji, średnia ścieżka spadku oraz dzisiejsza sytuacja (dane do 31.12.2018 r.).
20190107_wykres_nr_4 
Źródło: Quercus TFI, Bloomberg

GPW

Polscy inwestorzy zostali poddani ciężkiej próbie w ubiegłym roku. WIG stracił na wartości 9,5%, a tzw. „szeroki rynek” mierzony sWIG80 spadł aż o 27,6%. Rozkład czasowy spadków był inny niż na rynku amerykańskim. Duże spółki straciły najwięcej w lutym-marcu, średnie i mniejsze – w miarę równomiernie przez cały rok.
Obecnie sytuacja przedstawia się korzystniej niż przed 12 miesiącami. Do najważniejszych czynników, które mogą wpływać na koniunkturę na GPW w 2019 r., zaliczamy następujące:
-/+ hossa na rynkach rozwiniętych trwa już blisko 10 lat, jednak dzięki korekcie w 4Q18 optymizm inwestorów wyraźnie zmalał,
-/+ poziom różnych wskaźników ekonomicznych wskazuje na ochłodzenie koniunktury gospodarczej, ale ropa wyraźnie potaniała, co powinno pomagać globalnej gospodarce,
-/+ wprawdzie oczekujemy kontynuacji QT przez Fed, ale kolejne podwyżki stóp mogą być uwarunkowane poprawą sytuacji na Wall Street,
-/+ na GPW doświadczamy odpływu środków z niektórych funduszy, jednak w połowie 2019 r. mają ruszyć PPK, które mogą istotnie zmienić relację popytu i podaży,
+ ceny polskich akcji, szczególnie średnich i mniejszych spółek, są atrakcyjne, wiele podmiotów jest wycenianych zaledwie na poziomie 5-8-krotności zysków, co powinno mobilizować popyt ze strony inwestorów strategicznych,
+ nastroje polskich inwestorów są najgorsze od lat, co historycznie było pozytywnym sygnałem.
Jak widać z powyższego zestawienia, na początku br. jest więcej czynników pozytywnych niż przed rokiem. Zauważamy znaczące niedowartościowanie wielu średnich i mniejszych spółek. W tym segmencie rynku spadki trwają już blisko 2 lata (od marca 2017 r.). W tym czasie sWIG80 stracił relatywnie do WIG20 aż 40 pkt. proc. A to oznacza, że zbliżamy się do momentu, kiedy szeroki rynek zacznie zachowywać się relatywnie lepiej od blue chips, co będzie korzystne dla większości polskich funduszy inwestycyjnych i inwestorów.

Ropa

Ropa należy do surowców bardzo wrażliwych – niewielka zmiana fizycznej podaży (wydobycie) bądź popytu prowadzi z reguły do dużych zmian cen. Dzisiaj najważniejsze czynniki wpływające na kurs ropy to:
- zbyt duża produkcja – 3 największych producentów, czyli USA, Rosja i Arabia Saudyjska osiągnęły poziomy produkcji najwyższe w historii, dodatkowo amerykańska agencja rządowa EIA prognozuje wzrost wydobycia ropy w USA w 2019 r. o kolejne 1,2 mln baryłek dziennie,
- obawy o globalne spowolnienie, które nieuchronnie obniżyłoby popyt na ropę,
- ogólny odwrót inwestorów od ryzykownych aktywów, co też ma wpływ na zachowanie cen tego surowca.
Niemniej jednak na dzisiaj powyższych trendów nie widać jeszcze w poziomie zapasów, które powinny dalej rosnąć w sytuacji dużej podaży i spadającego popytu (patrz wykres 5). Jeżeli do tego dojdzie (jak w latach 2014-2015), to w średnim terminie możemy oczekiwać dalszej presji na spadek cen ropy. Natomiast w krótszym terminie, dopóki nie zobaczymy rosnących zapasów, możemy oczekiwać odbicia cen ropy (wraz z poprawą notowań innych ryzykownych aktywów).

Wykres 5. Cena ropy WTI na tle relatywnego poziomu zapasów. Relatywny poziom zapasów, to różnica pomiędzy aktualnym poziomem zapasów a ich średnim poziomem z okresu ostatnich 5 lat. Rosnące zapasy oznaczają spadki cen ropy.
20190107_wykres_nr_5 
Źródło: Quercus TFI, Bloomberg, EIA

Złoto

Złoto może być dobrym zabezpieczeniem przed inflacją, dewaluacją walut, recesją itd. Ogólnie można powiedzieć, że przed wszystkim, co źle się kojarzy inwestorom. Cena złota może zachowywać się słabo, gdy stopy nominalne i realne idą do góry (np. gdy FED je podnosi). Cena złota jest też najczęściej ujemnie skorelowana z USD. Naszym zdaniem najbliższe kwartały mogą okazać się dobre dla kruszcu i to z kilku powodów: podwyżki stóp w USA już się zakończyły albo niedługo się zakończą. W średnim terminie można oczekiwać słabszego dolara. Aktualna ekspansja gospodarcza w USA trwa już 115 miesięcy i jest drugą najdłuższą w historii (po ekspansji z lat 1990-2001). Historycznie złoto zachowywało się dobrze pod koniec cyklu gospodarczego, a jeszcze lepiej po wejściu gospodarki w recesję (patrz wykres). Dodatkowo jest też kilka czynników technicznych, które mogą skłaniać do akumulacji złota w portfelach.  Dzisiejsza cena jest blisko 30% niższa od szczytu z 2011 r. Stopa zwrotu za ostatnie 5 lat jest w okolicach zera, a ostatnie wzrosty od lokalnego dołka w sierpniu 2018 r. aż do dzisiaj wyglądają zachęcająco. Naszym zdaniem jest szansa, że cena o okolicach 1200 USD okaże się już bardzo mocnym wsparciem technicznym dla cen złota w aktualnym cyklu gospodarczym.

Wykres 6. Średnia zmiana cena złota przed i po wejściu gospodarki USA w recesję (ostatnie 7 recesji). Szare serie to faktyczne zmiany cen złota w poszczególnych recesjach.
20190107_wykres_nr_6 
Źródło: Quercus TFI, Bloomberg

Globalny dług korporacyjny

Globalne obligacje high-yield mogą stanowić dobre uzupełnienie portfela. Ostatnio obserwujemy wzrost nie tylko ich efektywnej rentowości, ale także rozszerzające się spready między rentownością obligacji high-yield a obligacjami skarbowymi o adekwatnym terminie zapadalności (patrz wykres). Obecnie inwestycje w tę klasę aktywów mogą być jeszcze przedwczesne. Spready mogą się dalej rozszerzać. Były bowiem większe w roku 2012 (kryzys euro) oraz w 2016 (dewaluacja chińskiego yuana, spadek cen ropy). Ale z pewnością ta klasa aktywów powinna pozostawać na radarze inwestycyjnym w dłuższym horyzoncie.  

Wykres 7. Spredy dla amerykańskich, europejskich i EM obligacji high-yield.
20190107_wykres_nr_7 
Źródło: Quercus TFI, FRED

Podsumowanie

Spadki cen wielu aktywów z ostatnich trzech miesięcy są przereagowane.
Inwestorzy są zniechęceni. Nasza teza na rok 2019 jest więc następująca: to nie będzie zły rok dla Inwestorów.
Oczekujemy utrzymania się większej zmienności, co jest równoznaczne z pojawianiem się wielu okazji inwestycyjnych w różnych klasach aktywów.

Sebastian Buczek, Jarosław Jamka, Mariusz Zaród
Quercus TFI S.A.





14:29, sebastian_buczek , Komentarze
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 grudnia 2018

Komentarz z 24.12.2018 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu
Quercus TFI S.A.


Tydzień temu pisaliśmy, że S&P500 znalazł się na ważnym poziomie 2.550-2.600 pkt. Niestety, test tego poziomu nie powiódł się i w piątek indeks znalazł się już na 2.420 pkt., czyli 10% niższej niż na k. 2017 r.

20181227_SPX_1_rok 
Nadzieja, jaką wielu inwestorów (w tym my również) pokładało w Fed, okazała się płonna. Amerykański bank centralny nie dość, że podwyższył stopy, to jeszcze wcale nie wydał z siebie jakiegoś łagodnego komunikatu co do roku 2019, zapowiadając kolejne 2 podwyżki.

Tak więc zamiast spokojnego okresu przedświątecznego inwestorzy doświadczyli kontynuację wyprzedaży. Nowojorska giełda zamyka rok najsłabszym czwartym kwartałem od pamiętnego roku 2008. S&P500 spadł od wrześniowego szczytu o 17,5%.

Nasz rynek do czwartku trzymał się zupełnie przyzwoicie. W piątek jednak również i na GPW doszło do spadków. Od początku roku WIG stracił, podobnie jak S&P500, 10%. Takie też były nasze przewidywania na ten mijający rok. Niestety, nie przewidzieliśmy, że sWIG80 w tym samym czasie spadnie trzy razy więcej.

20181227_WIG_1_rok

Reasumując, test 2.550-2.600 pkt. nie powiódł się i szybko amerykańskie akcje znalazły się dużo niżej. Wypada mieć nadzieję, że piątkowe spadki były kulminacją już blisko 3-miesięcznej korekty. Czego Państwu i sobie świątecznie życzymy.


Autor jest założycielem i Prezesem Zarządu Quercus TFI S.A. 

12:29, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 17 grudnia 2018

Komentarz z 17.12.2018 r.
Sebastian Buczek 
Prezes Zarządu 
Quercus TFI S.A.

Już od pewnego czasu podkreślamy, że pierwsza część korekty na amerykańskim rynku akcji jest już za nami. Kluczowe pytanie jest teraz takie – czy skończy się na jednej części, czy będziemy doświadczać (być może nawet za chwilę) drugiej? 

Odpowiedź możemy poznać nawet na najbliższych sesjach. S&P500 znalazł się na ważnym poziomie 2.550-2.600 pkt. Przebicie się przez opór w tym przedziale otwierałoby drogę do drugiej części korekty. Natomiast zatrzymanie się na obecnym poziomie zwiększałoby prawdopodobieństwo pozytywnego scenariusza. 

W naszej ocenie więcej argumentów, przynajmniej krótkoterminowo, przemawia za utrzymaniem się przez S&P500 ponad tegorocznymi dołkami z lutego oraz przełomu marca i kwietnia. Być może bykom nadziei doda amerykański bank centralny, który na spotkaniu w bieżącym tygodniu wprawdzie podwyższy stopy, ale może wydać łagodny komentarz co do swoich działań w przyszłym roku.

20181217_SPX_1_rok 
Warszawska GPW pozostaje odporna na spadki za oceanem. I to pomimo różnych lokalnych pomysłów politycznych, których ostatnio nie brakuje. Na przykład związanych z ceną energii elektrycznej na (wyborczy) rok 2019.

20181217_WIG_1_rok 
Reasumując, Amerykanie będą w tym tygodniu testować kluczowy poziom 2.550-2.600 pkt., a oczy wszystkich inwestorów będą zwrócone w kierunku Fed. Zakładamy kolejną podwyżkę stóp i łagodny komentarz na rok 2019. A to dawałoby szansę na spokojniejszą, świąteczną końcówkę roku.

Autor jest założycielem i Prezesem Zarządu Quercus TFI S.A.  

 

15:03, sebastian_buczek , Komentarze
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 10 grudnia 2018

Komentarz z 10.12.2018 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu
Quercus TFI S.A.

Na rynkach akcji zrobiło się nerwowo. Jednym z głównych powodów jest napięcie na linii Stany – Chiny. Za to do łask zaczęło wracać złoto. Już od dłuższego czasu wskazujemy, że kruszec rozpoczął nowy długoterminowy trend wzrostowy na przełomie 2015 i 2016 r. Na razie wzrosty przebiegają niemrawo, bo rynki akcji, w szczególności Nasdaq, oferowały do niedawna wyższe potencjalne zyski. Ale co się odwlecze, to nie uciecze. Naszym zdaniem złoto powinno znajdować się w portfelach szczególnie tych inwestorów, którzy chcą się zabezpieczyć przed nagłymi zwrotami sytuacji na rynkach.

20181210_xauusd_10_LAT
 
A te zwroty mogą być niemałe. Tydzień temu wydawało się, że właśnie rozpoczynamy rajd św. Mikołaja. Minęło kilka dni i nastroje zmieniły się o 180 stopni. Wykres S&P500, przynajmniej krótkoterminowo, nie wygląda najlepiej. W najbliższych dniach możliwe jest testowanie poziomu 2.600 pkt.
 20181210_SPX_1_rok

Warszawska GPW odznaczała się w ubiegłym tygodniu dawno nieobserwowaną odpornością na wydarzenia globalne. Byki skapitulowały dopiero w czwartek po serii spadków za oceanem. Ale i tak WIG pozostaje w ostatnim miesiącu w dużo lepszej kondycji niż amerykańskie akcje.

20181210_WIG_1_rok 
Reasumując, kalendarz wskazywał na udaną końcówkę roku. Na razie jednak inwestorów na rynkach rozwiniętych ogarnął lekki strach przed możliwym spowolnieniem w globalnej gospodarce. A pieniądze zaczęły płynąć w kierunku bezpiecznej przystani, czyli obligacji i złota. Cały czas uważamy, że to jedynie głębsza korekta, a nie początek bessy.

Autor jest założycielem i Prezesem Zarządu Quercus TFI S.A.
 




12:09, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 03 grudnia 2018

Komentarz z 3.12.2018 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu
Quercus TFI S.A.

Kalendarz sprzyja bykom. Po słabszej jesieni i korekcie w X-XI, jest szansa na lepszą końcówkę roku.

Już ostatni tydzień przyniósł poprawę notowań na amerykańskim rynku. Indeks S&P500 odbił się od wsparcia zlokalizowanego na poziomie ok. 2.650 pkt.

20181203_SPX_1_rok
Przełożyło się to również na poprawę notowań naszych dużych spółek. Wykres WIG20 w ostatnich miesiącach wygląda zupełnie poprawnie. Na k. XI znaleźliśmy się na poziomie 2.300 pkt., a lokomotywami wzrostów były rafinerie – PKN i Lotos.

20181203_WIG20_1_rok

Jednym z powodów ocieplenia sytuacji na rynkach w ostatnich dniach były wypowiedzi szefa Fed odnośnie dalszej normalizacji polityki pieniężnej. J. Powell, zapewne po wydarzeniach ostatnich 2 miesięcy, stał się bardziej gołębi. Rentowność amerykańskich obligacji (wykres poniżej) spadła – w przypadku 10-latek do 3,0%, wsparta również bardzo silną korektą na rynku ropy (przecena z 75 do 50 dolarów za baryłkę).

20181203_10USY.B_1_rok
Reasumując, grudzień z reguły jest okresem lepszym dla inwestorów. Zakładamy, że nie inaczej może być w roku bieżącym.

Autor jest założycielem i Prezesem Zarządu Quercus TFI S.A.
 


10:49, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 40