Komentarze giełdowe Sebastiana Buczka, Prezesa Zarządu Quercus TFI S.A.
Sebastian Buczek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
wtorek, 15 kwietnia 2014

Komentarz z 15.04.2014 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

 

Według piątkowych cen zamknięcia, WIG od początku roku był 2,2% na plusie, podczas gdy S&P500 i DAX – odpowiednio – 1,8% i 2,5% na minusie. I to pomimo tego, że to my graniczymy z Ukrainą, prawdopodobnie najbardziej istotnym obecnie krajem-czynnikiem ryzyka.

Przyzwoity poziom notowań warszawska giełda zawdzięcza w bieżącym roku głównie bankom oraz spółkom energetycznym. Te pierwsze, patrząc przez pryzmat ich wyceny (wskaźnik P/E14 na poziomie 15-17), mogą uchodzić za jedne z najlepiej wycenionych instytucji finansowych na świecie. Te drugie z kolei, przez większość uczestników rynku wcześniej nie doceniane, okazują się jedną z najlepszych inwestycji w ostatnich miesiącach. Dzielnie trzyma się również grupa najlepszych spółek średniej wielkości, takich jak faworyci wyników I kwartału – CCC, Kęty czy Kruk. Gorzej rodzą sobie mniejsze firmy, które cierpią na brak zainteresowania polskimi akcjami przez OFE.

Oczywiście relatywną poprawę w stosunku do najważniejszych giełd zawdzięczamy także lepszemu postrzeganiu rynków wschodzących w ostatnich tygodniach. Pytanie tylko czy jest to już trwała, długoterminowa zmiana trendu, czy tylko odreagowanie poprzedniej słabości? Zobaczymy.

Co dalej? Nadal rynek byka nie został zanegowany, chociaż dynamika wzrostów wyraźnie siadła. Nie ma się co dziwić, bo po 5 latach hossy trudniej o fajerwerki. Do łask inwestorów powróciły obligacje skarbowe i złoto. Cały czas z niepokojem zerkamy na Ukrainę.

Zakładaliśmy, że po zajęciu Krymu Rosja odpuści na jakiś czas, by Zachód mógł naiwnie uwierzyć, że „naprawdę” chodziło tylko o ten półwysep. Ale wydarzenia we wschodniej Ukrainie wskazują, że Putin z całą stanowczością realizuje swoje mocarstwowe plany. Przy żenującej bierności świata zachodniego. Można zaryzykować tezę, że dalszy przebieg wydarzeń na rynkach finansowych może być ściśle powiązany z rozwojem wypadków u naszego wschodniego sąsiada. Na razie wszystkie strony starają zachowywać się wstrzemięźliwie, ale nie można wykluczyć, że – w przypadku dalszej bierności świata zachodniego – w którymś momencie sytuacja na Ukrainie może wymknąć się spod kontroli, co miałoby istotny wpływ na rynki finansowe.

Reasumując, wreszcie doczekaliśmy się tego, że warszawska giełda zachowuje się relatywnie mocniej od najważniejszych rynków. I to pomimo braku zainteresowania OFE polskimi akcjami. Warto obserwować zmianę nastawienia do rynków wschodzących. Zobaczymy czy okaże się trwała. Za czynnik ryzyka nr 1 uważamy dalszy rozwój wydarzeń na Ukrainie, będący pokłosiem agresywności Rosji i bierności Zachodu.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.

 

11:25, sebastian_buczek , Komentarze
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 kwietnia 2014

Komentarz z 1.04.2014 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.


Skończył się pierwszy kwartał, czas na krótkie podsumowanie.

Zgodnie z naszymi prognozami, 5-letni byk nie jest już tak dynamiczny. Nie ma tej świeżości, jak chociażby jeszcze w 2013 r., kiedy wystarczyło kupić akcje na początku roku i liczyć wysokie zyski na koniec. Na większości rynków I kwartał minął w sumie remisowo, ale w międzyczasie nie ominęły nas korekty. Różnie się one ułożyły na poszczególnych rynkach. Przykładowo w Stanach najsłabszy był styczeń, w Europie najbardziej nerwowo zrobiło się w marcu.

Co się zmieniło? Na pewno największą (negatywną) niespodzianką była agresja Rosji na Krym. Co gorsze, ten czynnik ryzyka wcale nie wygasł i może w każdej chwili (w wariancie bazowym zakładamy, że za kilka miesięcy) powrócić. Wiele w tym przypadku zależy od dalszej strategii Putina.

Na naszym lokalnym rynku zmieniła się polityka inwestycyjna OFE. Z początkiem lutego stały się one prawie funduszami akcji (87% udział akcji). Ponadto przestały się tak bardzo interesować polskim rynkiem i ruszyły na zagraniczne zakupy. Mocno odczuły to średnie i mniejsze spółki, których kursy w niemałym zakresie skorygowały się.

Na globalnym rynku mocno wzrosły ceny surowców rolnych. Jest to pokłosie niekorzystnych warunków pogodowych oraz w pewnym stopniu napięcia na Ukrainie. Na wartości zyskało złoto, które prawdopodobnie przełamało trend spadkowy. Na drugim biegunie znalazła się miedź, której z kolei nie sprzyja słabość chińskiej gospodarki. Na wyróżnienie zasługują indeksy giełd w Atenach, Lizbonie i Rzymie (dwucyfrowe zyski), a także mocne zachowanie sektora utilities w całej Europie, w tym u nas.

Co dalej? Rynek byka ciągle nie został zanegowany, ale powtarzamy nasze motto z początku roku, że tak łatwo o zyski już nie będzie. Po 5 latach wzrostów nie spodziewajmy się fajerwerków, raczej ciężkiej walki o każdy procent zysków. Wygaszanie QE w Stanach trwa, co nie powinno dziwić przy 3% wzroście gospodarki. W Europie dane makro raczej wspierają kontynuację luźnej polityki pieniężnej. Ale mamy także agresywną Rosję z ambitnymi planami ekspansji. W Polsce kontynuujemy ożywienie gospodarcze. Dynamika PKB powinna przekroczyć 3%. Pogoda sprzyja. Stopy procentowe są bardzo niskie, co również jest wspierające dla giełdy. Marcowa po-krymska nerwowość okazała się dobrą okazją do uzupełnienia portfeli.

Reasumując, jesteśmy po remisowym I kwartale. Trend wzrostowy trwa, choć niewątpliwie staje się on coraz bardziej dojrzały. Kontynuacja wzrostów jest możliwa w krótkim i średnim terminie, o ile nie dojdzie do kolejnych napięć na Wschodzie.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.



10:59, sebastian_buczek , Komentarze
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 marca 2014

Komentarz z 4.03.2014 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Luty okazał się udanym okresem dla inwestorów. Indeks S&P500 osiągnął rekord wszechczasów, a na warszawskiej GPW po 2 słabszych miesiącach nastąpił kontratak byków, zdumiewająco zresztą silny na ostatniej sesji miesiąca. Powodów do zadowolenia nie mieli jednak inwestorzy z ekspozycją na Ukrainę/Rosję.

Najlepiej zaprezentował się rynek amerykański, który z dość sporą łatwością i przy ciągle wysokim poziomie sceptycyzmu wspiął się na nowe szczyty. Na innych rynkach sytuacja nie rozwijała się tak jednoznacznie. Przykładowo DAXowi ta sztuka się nie udała. A im dalej na Wschód, tym emocje były/są coraz większe.

Na Ukrainie doszło do znaczących zmian politycznych, niestety okupionych krwawą próbą stłumienia protestu w Kijowie. Nie oznaczało to wcale zakończenia ukraińskiej sagi anno domini 2014. Wręcz przeciwnie – agresywny atak Rosjan na Krym i inne działania wskazują, że nowy rząd będzie zmuszony do walki o przetrwanie nie tylko swoje, ale całego kraju.

Warszawska GPW była targana z jednej strony pozytywnymi trendami z USA i negatywnymi informacjami ze Wschodu. Zmienność notowań była spora, co było szczególnie widoczne w ostatnim tygodniu. Kursy blue chips zachowywały się relatywnie lepiej. Prym wiodły banki. Kilka z nich zakończyło miesiąc na szczytach – BZ, PKO, Getin.

Z mniejszymi spółkami było gorzej. Najsłabiej z tymi, które prowadzą biznes na Ukrainie, jak Kernel czy Astarta. Dewaluacja hrywny, ogólne problemy związane z zamieszaniem politycznym, a teraz otwarty konflikt z Rosją nie sprzyjają ich notowaniom. Sporym wyzwaniem może być dla polskich spółek rynek rosyjski. Tamtejsi politycy zapewne na długo zapamiętają nasze zaangażowanie na rzecz nowej Ukrainy.

Co dalej? Wczorajsza sesja daje wyraźną wskazówkę, że inwestorów czekają bardzo nerwowe chwile. Agresywna postawa Rosji przy sporej bierności świata zachodniego (skąd my to znamy?), niestety nie wróżą niczego dobrego. Na plan dalszy schodzi teraz kwestia ożywienia gospodarczego. Pod znakiem zapytania staje prowadzenie działalności gospodarczej na Ukrainie czy eksport do Rosji.

Problemem numer jeden będzie przebieg wydarzeń u naszych wschodnich sąsiadów. Ukraina stoi na krawędzi i głównie od postawy państw Zachodu zależy teraz jej przyszłość. Obyśmy doczekali się skutecznych działań. Rynek finansowy karę agresorom wymierzył już wczoraj. RTS tracił kilkanaście procent. Rubel musiał być wspierany przez rosyjski bank centralny.

Reasumując, luty przyniósł powrót do trendu głównego – hossy. Niestety, wydarzenia ostatnich dni na Ukrainie nakazują bardzo ostrożne podejście do inwestowania. Sytuacja może być bardzo zmienna. Dużo zależy od postawy przywódców świata zachodniego.

09:04, sebastian_buczek , Komentarze
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 lutego 2014

Komentarz z 18.02.2014 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

 

Grudniowo-styczniowa korekta na GPW już dawno jest wspomnieniem. Jeszcze pod koniec stycznia akcje zaczęły piąć się w górę. W lutym pozytywne tendencje są kontynuowane. Od lokalnego dołka WIG wzrósł o ok. 6%. Czy czeka nas atak na szczyt?

Nie jest to wykluczone, aczkolwiek po pierwsze – nie sądzimy, aby odbyło się to z marszu. Wydaje się, że rynek powinien trochę odpocząć. Po drugie – warunkiem jest brak negatywnych bodźców zewnętrznych. Właśnie ten warunek / czynnik ryzyka może być największą przeszkodą w ataku na strefę 55-60 tys. punktów.

Na razie inwestorzy na świecie jakby zapomnieli o problemach rynków wschodzących. Giełdowe indeksy odbiły, waluty ustabilizowały się. Również u naszych wschodnich sąsiadów sytuacja nieco poprawiła się. Przynajmniej na chwilę, na czas igrzysk.

Olimpiada jednak za chwilę skończy się i na Ukrainie może zrobić się gorąco. Jest to jedno z poważniejszych wyzwań, z jakimi prawdopodobnie będą musieli się zmierzyć inwestorzy w naszym regionie. Opozycja upomni się o władzę. Z drugiej strony Rosja nie będzie chciała stracić wpływów. Zapowiada się nerwowa ukraińska wiosna.

Również w przypadku innych rynków wschodzących pogorszenie nastrojów może powrócić jak bumerang. Fed nadal będzie ograniczał QE, tak więc inwestorzy grający przeciwko rynkom tzw. kruchej piątki będą jeszcze mieli co dyskontować. A my wprawdzie nie jesteśmy już zaliczani do emerging markets, ale przy większej wyprzedaży nie uniknęlibyśmy wycofywania kapitału.

Wracając na nasz parkiet – trwa sezon wynikowy. Na razie nie ma zbyt wielu zaskoczeń. Dobrze prezentuje się sektor finansowy. I stali prymusi, z LPP na czele. Gros słabszych wyników pewnie pojawi się dopiero pod koniec okresu raportowania. W tłumie łatwiej się ukryć.

Poprawa sytuacji na GPW nie pozostanie bez wpływu na decyzje inwestorów detalicznych. Przy bardzo niskim poziomie oprocentowania depozytów, część wolnych środków płynie w kierunku funduszy inwestycyjnych. A to powinno mieć pozytywne przełożenie na notowania, szczególnie średnich i mniejszych spółek. Tym bardziej, że z polskiej gospodarki cały czas płyną korzystne sygnały. Dynamika PKB przyspiesza zgodnie z historycznymi wzorcami.

Reasumując, grudniowo-styczniowa korekta jest już wspomnieniem. Teraz zajmujemy się tym czy rynek stać jest na atak na nowy szczyt. W naszej ocenie jest to możliwe, ale raczej nie tak od razu i pod warunkiem, że nie pogorszy się ponownie sytuacja na rynkach wschodzących.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.

 

13:04, sebastian_buczek , Komentarze
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 lutego 2014

Komentarz z 4.02.2014 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

 

Styczeń nie zamknęliśmy większą przeceną. WIG stracił raptem 0,9%. Szkoda, bo zrobiłoby się dużo miejsca na wzrosty w kolejnych miesiącach. A tak OFE po odebraniu im 51,5% aktywów mają ok. 85% akcji, co należy uznać za poziom średni. Na marginesie można dodać, że ostatnia styczniowa sesja miała dość ciekawy przebieg – podczas gdy na wszystkich głównych rynkach trwała przecena, nasze akcje zachowywały się nadspodziewanie silnie.

Odebranie 51,5% aktywów OFE stało się faktem. To smutny moment w historii naszego kraju po przełomie lat 1980/1990. Politycy nawiązują w ten sposób do niechlubnej tradycji odbierania ludziom ich własności i oferowania w zamian obietnic. To również smutny moment dla naszego rynku finansowego, w tym GPW. Traci on w znacznej mierze najbardziej stabilną grupę inwestorów. Nie raz jeszcze przekonamy się, co to oznacza w praktyce. I to nie tylko dla polskiego rynku akcji.

Wracając do wydarzeń rynkowych – grudniowo-styczniowa korekta wypłaszczyła się i gdyby nie czynniki zewnętrzne można byłoby ją z dość wysokim prawdopodobieństwem uznać za zakończoną. Szczególnie dobrze widać to po zachowaniu kursów średnich i mniejszych spółek. Wiele z nich już wróciło do trendu wzrostowego. Część ustanawia nowe rekordy hossy, część jest blisko szczytowych osiągnięć. Tylko surowcowe blue chips wyglądają znacznie słabiej.

Nasz rynek wykazuje sporą chęć powrotu do wzrostów. Tym bardziej, że otoczenie makroekonomiczne poprawia się coraz bardziej. Niestety, nie mamy jeszcze pewności czy korektę można uznać za zakończoną. A wszystko przez rynki wschodzące. Gra na spadek walut takich państw, jak Argentyna czy Turcja, prowadzi do spadku wartości akcji i obligacji na wszystkich rynkach podobnych, choć oczywiście w różnej skali. Tak jak kilka lat temu inwestorzy grali przeciwko krajom peryferyjnym strefy euro, co doprowadziło je na skraj bankructwa, tak teraz za najsłabsze ogniwo na świecie kapitał spekulacyjny obrał sobie właśnie rynki wschodzące, a w szczególności tzw. fragile 5 – Brazylię, Indie, Indonezję, RPA i Turcję.

Bardzo trudno jest zaprognozować jak długo i w jakiej skali będzie toczona gra przeciwko rynkom wschodzącym. Być może krótkoterminowe apogeum właśnie mija. Nie można jednak wykluczyć, że atak będzie kontynuowany. Nasz rynek (akcje, obligacje, waluta) długo trzymał się dzielnie i nie reagował na to, co działo się np. w Turcji. Ale nie miejmy złudzeń – jeśli atak będzie trwał dalej, nam się też dostanie.

Reasumując, w styczniu kontynuowaliśmy korektę, choć nie była ona aż tak głęboka, jakbyśmy sobie tego życzyli. Gdyby sytuacja na rynkach wschodzących uspokoiła się, byłaby spora szansa na powrót do wzrostów, czego świadkami jesteśmy już w przypadku średnich i mniejszych spółek.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.

 

09:26, sebastian_buczek , Komentarze
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 stycznia 2014

Komentarz z 20.01.2014 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

 

Rok zaczęliśmy, kontynuując grudniową korektę. Chyba nie ma w tym nic nadzwyczajnego, biorąc pod uwagę (i) wysoki poziom optymizmu w listopadzie oraz (ii) demontaż OFE, który niestety stanie się faktem z końcem stycznia.

Z zazdrością na razie możemy patrzeć na najważniejsze giełdy. Po ustanowieniu nowych szczytów hossy przez S&P500 i DAX na koniec 2013 r., rynki te zachowują się nadal lepiej od nas. Również z zazdrością patrzymy na kraje GIIPS. To najlepiej zachowujące się giełdy w br. Pomaga im spadek oprocentowania tamtejszych obligacji skarbowych. Najjaśniejszymi gwiazdami są banki: Banco Popular, Bank Ireland, Banco Espirito czy bliższy nam Erste Bank, które zyskały już po kilkanaście procent.

Surowce na razie pozostają w swoim (słabym) trendzie. Ropa, która może być potencjalnym czarnym łabędziem w 2014 r., tanieje. Miedź też spada. Jednym z nielicznych wyjątków jest natomiast złoto, które w grudniu wyrównało dołek z czerwca-lipca 2013 r., a teraz powoli odbija się. Warto obserwować zachowanie złota, bo niewykluczone, że po tak słabym roku, jak poprzedni, tendencja na kruszcu może zacząć zmieniać się.

Wracając na warszawski parkiet – na razie korekty ciąg dalszy. I to na każdym froncie. Blue chips, średniaki i maluchy. Większego popytu nie widać ani ze strony inwestorów zagranicznych, funduszy inwestycyjnych, inwestorów indywidualnych, ani tym bardziej od OFE. Te ostatnie muszą szykować obligacje skarbowe / gotówkę do zwrotu. Smutny to moment w historii polskiego rynku kapitałowego. I chyba moment przełomowy / historyczny. Po kilkunastu latach spektakularnego rozwoju, będziemy się teraz cofać. No może, przy dużym szczęściu, dreptać w miejscu. Ale do tego długoterminowego wątku pewnie nie raz jeszcze będziemy wracać.

Tymczasem w średnim terminie sytuacja może układać się lepiej. Dlaczego? Im bardziej rynek skoryguje się w styczniu, tym z niższym poziomem alokacji wystartują w lutym już akcyjne OFE. I tym więcej będą miały miejsca na dokupywanie akcji w najbliższych miesiącach, kiedy jeszcze z gospodarki będą płynąć pozytywne sygnały związane z ożywieniem. Oczywiście przy założeniu, że świat nie spłata nam przykrej niespodzianki. Potencjalny popyt ze strony OFE może zaktywizować pozostałe grupy inwestorów. Tym bardziej, że poziom stóp procentowych i oprocentowania depozytów ciągle zachęcają do podejmowania ryzyka.

Reasumując, kontynuujemy grudniową korektę. Paradoksalnie im więcej stracimy w styczniu, tym lepiej. Będzie wówczas więcej miejsca na odreagowanie w kolejnych miesiącach.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.

 

 

09:12, sebastian_buczek , Komentarze
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 stycznia 2014

Komentarz z 8.01.2014 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.



Nowy rok zaczynamy znacznie bardziej zmienną koniunkturą na GPW. Wczorajszy silniejszy spadek pewnie zdziwił niejednego inwestora. Niestety, wszystko wskazuje, że taki może być cały rok 2014.




Wygląda więc na to, że w styczniu możemy mieć kontynuację grudniowej korekty. Powody? Zewnętrzny – ogólna słabość rynków wschodzących, wewnętrzny – demontaż OFE na koniec stycznia.

Ile zostało miejsca na spadki? Kilka procent. Oczywiście, o ile nie zmieni się sytuacja na świecie.

Niepokoić się? Raczej nie. Ciągle uważamy, że hossa nie skończyła się na koniec listopada i że jest szansa, iż w trakcie 2014 r. zobaczymy 60 tys. punktów na WIG.

Jeśli tak, to grudniowo-styczniową korektę należałoby wykorzystać do akumulacji akcji. Pośpiechu nie ma, bo przed nami jeszcze 3 tygodnie stycznia. Od lutego OFE zaczną działać już jak klasyczne fundusze akcji, z wszystkimi tego konsekwencjami.

Reasumując, uważamy, że na razie nie ma podstaw do paniki. Wręcz przeciwnie – im niżej, tym cieplej myślmy o akcjach.

11:49, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 30 grudnia 2013

Komentarz z 30.12.2013 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.


Można Niemcom pozazdrościć ułańskiej fantazji… Wystarczy rzut oka na DAX:




Nie dość, że ponad +25% od początku roku, to jeszcze finisz godny pozazdroszczenia. No i oczywiście nowy rekord 5-letniej hossy.

U nas końcówka wygląda dość blado. Nie dość, że w grudniu dostaliśmy bęcki, to i nawet zakończenie roku bez wyrazu:




WIG na plusie w br. raptem 7,5%, głównie wskutek słabości notowań surowcowych blue chips.

Reasumując, można było oczekiwać nieco lepszej końcówki roku na GPW. Ale ktoś wcześniej zauważył, że ponoć karty zostały już rozdane i nie było sensu walczyć na finiszu. Tym bardziej, że przed nami baaardzo zagadkowy styczeń.

11:37, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (1) »
wtorek, 24 grudnia 2013

Komentarz z 24.12.2013 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.


Globalna gospodarka powoli ożywa, wprawdzie nie wszędzie i nie w jednakowym tempie, ale jednak. Motorem pociągowym są najsilniejsze gospodarki: Stany Zjednoczone i Niemcy. Ożywienie jest ciągle spokojne, na tyle, że surowce nie drożeją, a część z nich nawet jeszcze tanieje. Nie ma zatem presji inflacyjnej. Niestety, kondycja finansowa wielu państw, pozostawia duuużo do życzenia. Wiele państw jest nadmiernie zadłużonych, co może negatywnie rzutować na dynamikę i długość ożywienia. Banki centralne drukują pieniądze. Jeszcze. Ale Amerykanie powoli, powoli zaczynają drukowanie ograniczać. Czy jest drogo? Tanio na pewno nie jest. Amerykańskie akcje notowane są na poziomie 15-krotności zysków prognozowanych na rok 2014. Na pocieszenie – zwykle hossy kończyły się przy jeszcze większym przewartościowaniu. To wszystko można podsumować w ten sposób, że hossa na świecie trwa już od 5 lat (od I kwartału 2009 r.) i prawdopodobnie wchodzi w dojrzałą fazę.

Co z Polską? Nasza gospodarka też jest w trakcie ożywienia. Nawet szybszego niż nam się jeszcze pół roku temu wydawało. Stopy procentowe są rekordowo niskie i jeszcze takie pozostaną przez I połowę 2014 r. Ten czynnik powoduje, że wiele osób szuka alternatyw dla lokat bankowych i coraz częściej inwestuje środki w fundusze. Obserwujemy jednak i negatywne tendencje. Optymizm wśród inwestorów wzrósł znacząco. I to nie tylko wśród inwestorów indywidualnych. Przykładowo zarządzający OFE na koniec listopada osiągnęli aż 90% zaangażowanie w akcjach (uwzględniając konieczność oddania 51,5% aktywów). Demontaż OFE oznacza większą zmienność notowań na GPW w Warszawie. Coraz trudniej znaleźć niedowartościowane perełki, chociaż daleko nam jeszcze do poziomów cen z 2007 r., czyli szczytu poprzedniej hossy. Na szczęście w grudniu polskie akcje skorygowały się, wracając do trochę bardziej atrakcyjnych poziomów. Oczekujemy większej zmienności zarówno w styczniu, jak i całym 2014 r.

Co mówi nasz model? Przypomnijmy, że od lat obserwujemy pewną prawidłowość. W uproszczeniu jest ona taka, że akcje na GPW należy kupować, gdy nasza gospodarka rozwija się powoli (w dołkach cyklu gospodarczego), a sprzedawać, gdy gospodarka pędzi pełną parą do przodu (na górkach cyklu). Zgodnie z tym prostym modelem, ostatnio akcje należało kupić na przełomie 2012/2013. Teraz trzeba trzymać. Ale nie wykluczamy, że w 2014 r. trzeba będzie sprzedać. Kiedy dokładnie? Gdy gospodarka osiągnie apogeum rozwoju. Najwcześniej może to nastąpić w I kwartale 2014 r., najpóźniej w I kwartale 2015 r. Ile wówczas może wynieść dynamika PKB? Może zbliżyć się do 4%. Do jakiego poziomu może dojść WIG? Niektórzy analitycy techniczni już od dawna zapowiadają, że do ok. 67-68 tys. pkt. W ten sposób wyrównany zostałby szczyt z poprzedniej hossy. Nam ten poziom wydaje się zbyt optymistyczny. Może zatem chociaż 60 tys. pkt.?




Przejdźmy zatem do odpowiedzi na pytanie, jaki może być rok 2014 dla Inwestorów? Zakładając kontynuację ożywienia w globalnej i polskiej gospodarce oraz materializację niektórych czynników ryzyka, takich chociażby, jak początek końca wielkiego drukowania przez amerykański bank centralny czy problemy finansowe różnych państw, stawiamy tezę, że rok 2014 nie będzie już tak łaskawy dla Inwestorów, jak rok miniony. Hossa trwa już od 5 lat. Oczekujemy zdecydowanie większej zmienności sytuacji na rynkach finansowych, w tym na naszej GPW w Warszawie. Przydałaby się kontynuacja korekty zapoczątkowanej w grudniu, która stworzyłaby miejsce na dalsze wzrosty.

Jak zatem inwestować? Na pewno z większą rozwagą. Szczególnie dotyczy to funduszy inwestujących w akcje małych i średnich spółek. Oczywiście, najbardziej doświadczeni inwestorzy mogą skorzystać na dużej zmienności, w odpowiednich momentach próbując wykorzystać górki i dołki, konwertując się np. pomiędzy subfunduszami QUERCUS Agresywny a QUERCUS Ochrony Kapitału. Ale dla większości osób może prostszym rozwiązaniem będzie skorzystanie z nieco bardziej bezpiecznych rozwiązań, takich jak np. subfundusz QUERCUS Stabilny czy fundusz QUERCUS Absolutnego Zwrotu FIZ. Serdecznie zapraszamy do dalszego inwestowania z nami


11:30, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (2) »
wtorek, 10 grudnia 2013

Komentarz z 10.12.2013 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

 

Debiut PKP Cargo rozpalił inwestorów. Jak świeże bułki sprzedało się kilka kolejnych ofert, z Energą na czele. Również ubiegłotygodniowy debiut Newagu wypadł okazale. Inwestorzy z niecierpliwością czekają więc na debiut energetycznej spółki. Jaki będzie?

Dotychczasowe debiuty spółek z tego sektora nie były szczególnie zyskowne, z wyjątkiem PGE. Późniejsze notowania również nie rozpieszczały inwestorów. Nawet najmocniej debiutujące PGE obecnie notowane jest poniżej ceny z oferty (choć trzeba pamiętać o wypłaconych w międzyczasie dywidendach). Dodatkowo debiutowi Energii nie będzie sprzyjać wejście do obrotu akcji pracowniczych. Zakładamy więc, że cena debiutu wyniesie nie będzie znacząco różna od 17 zł.

Jeśli tak się stanie, będzie to sporym rozczarowaniem dla ok. 100 tys. inwestorów, z których gros liczy na co najmniej kilkuprocentowy zarobek. Ponadto nie będzie to dobra wróżba dla kolejnych debiutów – będą one prawdopodobnie mniej okazałe od tych wcześniejszych.

Rozwój wydarzeń w najbliższych tygodniach zapowiada się ultraciekawie. OFE zaangażowane są w akcjach pod korek. Rok się kończy, tak więc wszyscy żyją nadzieją, że jakoś go przyzwoicie zamkniemy. Ale styczeń w takim przypadku byłby pierwszym testem tego, do czego może prowadzić właśnie uchwalona przez Sejm „reforma” funduszy emerytalnych. OFE będą szykować obligacje skarbowe i gotówkę do zwrotu. Może pojawić się pierwsze zaburzenie płynności na polskim rynku finansowym.

Oczywiście pomoc może przyjść z zewnątrz. Jeśli główne indeksy na świecie będą nadal zachowywać się mocno, może wsparcie otrzymamy od inwestorów zagranicznych, szczególnie amerykańskich, którzy ponoć mniej patrzą na wygórowane wyceny naszych akcji, a bardziej próbują grać pod ożywienie w polskiej gospodarce.

Cały zresztą przyszły rok może upływać pod znakiem walki dominującego trendu wzrostowego z zaburzeniami płynnościowymi, które będą pokłosiem demontażu OFE. Dotyczyć będzie to nie tylko rynku akcji. Z wielką uwagą będziemy obserwować rynek obligacji skarbowych i wzrost uzależnienia od kapryśnego kapitału zagranicznego.

Inną konsekwencją ewentualnego niezbyt udanego debiutu Energii może być brak możliwości sprzedaży pakietów akcji przez Skarb Państwa. Od dłuższego czasu nad rynkiem wisi potencjalna podaż na PKO BP i PZU. Ale przy tak wysokim zaangażowaniu OFE w akcjach trudno sobie wyobrazić, aby te pakiety mogły się pojawić w najbliższym czasie. Chyba że na świecie giełdy będą dalej zwyżkować.

Reasumując, po bardzo udanej ofercie Energii czas na debiut. Zakładamy, że nie wypadnie on szczególnie okazale. A to rodzić może szereg konsekwencji. Optymiści liczą jeszcze na korzystne zakończenie roku. Ale do tego potrzebujemy kontynuacji pozytywnych tendencji na światowych rynkach.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.

 

 

08:31, sebastian_buczek , Komentarze
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 26