Komentarze giełdowe Sebastiana Buczka, Prezesa Zarządu Quercus TFI S.A.
Sebastian Buczek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
wtorek, 25 sierpnia 2015

Komentarz z 25.08.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

I chyba stało się. Od 2011 r. inwestorzy na globalnym rynku akcji czekali na większą korektę. W końcu się doczekali. Przyczyną nie była ani Grecja, ani słabość UE, ani nawet geopolityczne napięcia we wschodniej Ukrainie czy na Bliskim Wschodzie. Przyczyną były Chiny.

Od dłuższego czasu krążyły różnego rodzaju opowieści o słabnącej tamtejszej gospodarce. Wiele osób wytykało Chińczykom, że oficjalnie publikowane dane mijają się z prawdą, że na ichniejszym rynku nieruchomości prędzej lub później musi dojść do kryzysu itd. Rząd i bank centralny broniły się jednak skutecznie, chwytając się wszelkich sposobów, aby odsunąć w czasie moment prawdy. Ale długa słabość rynku surowcowego i załamanie na chińskim rynku akcji w czerwcu, wskazywały, że faktycznie coś się może wydarzyć. W końcu bank centralny sięgnął po narzędzie w postaci dewaluacji waluty, co tylko wzmocniło tezę o słabości gospodarki, która – przypomnę – jeszcze nie tak dawno była uważana za mogącą w nie tak odległej przyszłości zdetronizować gospodarkę amerykańską.

Kluczowe pytanie brzmi teraz – czy to początek bessy czy tylko większa korekta? Zakładamy na razie, że tylko większa korekta. Jaki może być jej zasięg? Na najważniejszych rynkach wydaje się, że nawet 20%. Z czego już znaczna część jest za nami. S&P500 spadł od lipcowego szczytu o 10%, a DAX o 15%, licząc od lokalnego maksimum z początku sierpnia.

DAX_3_lata

Jaki to może mieć wpływ na warszawską GPW? Oczywiście trudno być aż takim optymistą, aby uważać, że nie odczujemy pogorszenia koniunktury na światowych giełdach. Odczujemy. Jednak z drugiej strony warto zauważyć, że nasz rynek od 3 miesięcy podlegał ogromnej presji ze strony polityków i padających z ich strony „genialnych” pomysłów. Spora grupa naszych spółek skorygowała się, często o kilkanaście lub więcej procent. Po raz pierwszy od 15 lat polskie firmy są korzystniej wycenione niż na rynkach rozwiniętych. Oznacza to, że siła oddziaływania obecnych spadków na świecie nie powinna być aż tak bolesna dla GPW.

WIG_3_lata
Dobrym przykładem mogą być jedne z najbardziej indeksotwórczych spółek, czyli PZU i Pekao. Trudno sobie wyobrazić, aby narażone były na znaczący potencjał spadkowy, skoro ta pierwsza niebawem będzie wypłacać dywidendę w wysokości 7,5%, a w przypadku drugiej oczekiwana przez nas stopa dywidendy w przyszłym roku wynosi ok. 6%, przy oprocentowaniu 10-letnich obligacji skarbowych na poziomie 2,8%. Chyba że korekta na świecie przerodzi się w bessę.

Reasumując, ewentualna silna wyprzedaż na świecie nie będzie sprzyjać naszym akcjom. Warto jednak pamiętać o tym, że w ciągu ostatnich 3 miesięcy nasz rynek zanotował już znaczną korektę i dlatego uważamy, że wiele negatywnych informacji jest już zdyskontowanych w cenach polskich akcji.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.





09:54, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (1) »
wtorek, 11 sierpnia 2015

Komentarz z 11.08.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.



W 2014 roku skok na połowę naszych oszczędności w OFE. W 2015 roku skok na banki, aby przed wyborami zyskać na popularności. Tak najkrócej można podsumować dokonania polskich polityków z ostatnich 2 lat. Co więcej, to wszystko przy aplauzie większości społeczeństwa, które nie rozumie negatywnych konsekwencji tych zdarzeń.

Łatwość, z jaką politycy uchwalają kontrowersyjne ustawy, które później mają olbrzymie znaczenie dla milionów Polaków i całej gospodarki, przypomina jedynie to, co działo się niejednokrotnie w państwach trzeciego świata, tzw. republikach bananowych, gdzie władcy za pomocą dekretów jednych poddanych czynili bogatymi, innych biednymi, w zależności od swojego kaprysu.

Pomysły naszych polityków nie mają nic wspólnego ani z zasadami państwa prawa (gdzie m.in. szanuje się umowy między stronami, a prawo własności jest święte), ani z zasadami sprawiedliwości społecznej (co mają powiedzieć teraz ci wszyscy, którzy zaciągnęli kredyt w złotych i przez lata płacili wyższe odsetki, nie wspominając o tych, którzy w ogóle nie zaciągnęli kredytu hipotecznego, bo obawiali się czy podołają później przez lata ze spłatami?).

Czy to już apogeum przedwyborczego szaleństwa? Mamy nadzieję, że tak i że jest to już uwzględnione w cenach akcji. Problem jednak w tym, że do wyborów jeszcze sporo czasu. No i niestety nie ma pewności czy nasi politycy nie wpadną na jakiś kolejny „genialny” pomysł. Plusem jest natomiast to, że będąc w UE mamy sporą szansę, aby te szalone idee nie przeszły testu europejskich regulacji.

WIG_3_lata
 
Zakładamy zatem, że większość przedwyborczych pomysłów jest już odzwierciedlona w cenach polskich akcji. Otwarta natomiast pozostaje kwestia czynników zewnętrznych. Główne rynki konsolidują się i nie wygląda to jednoznacznie na przystanek przed kolejną falą wzrostów. Co więcej, patrząc na zachowanie cen surowców, takich jak ropa czy miedź, wyczuwa się pewien niepokój czy to oby nie zapowiedź jakiegoś kolejnego spowolnienia w globalnej gospodarce. Zaczęło się od Stanów, później ciężkie chwile przeżywała Europa, obecnie Chiny muszą się uciekać do wielkich interwencji, aby przeciwdziałać załamaniu na rynku akcji i w gospodarce. Dużymi krokami zbliżamy się do miesięcy (wrzesień, październik), które owiane są złą sławą. Warto o tym pamiętać.

Reasumując, mamy nadzieję, że ceny akcji na GPW odzwierciedlają już przedwyborcze pomysły naszych polityków. Jeśli nie wszystkie, to przynajmniej zdecydowaną większość. Przekierowujemy zatem naszą uwagę w stronę rynków zagranicznych, gdzie też dzieje się sporo. Szczególnie na surowcach. Mamy nadzieję, że spadki ich cen to dalszy etap dostosowania po nieracjonalnej hossie lat 2003-2007, a nie zapowiedź jesiennego tąpnięcia na rynkach.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.


09:30, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (2) »
wtorek, 28 lipca 2015

Komentarz z 28.07.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Sezon wakacyjny z reguły jest nieco spokojniejszy dla inwestorów. Ale nie w tym roku. Najpierw była Grecja, teraz Chiny i surowce. A u nas politycznych licytacji ciąg dalszy.

Zacznijmy jednak od tego, że w lipcu trend wzrostowy na rynkach akcji nadal nie został zanegowany i możemy potwierdzić, że jesteśmy w rynku byka. Już zresztą 7 rok.

Wątek Grecji skończył się, a może bardziej precyzyjnie – zawiesił – na pewien czas. Inwestorzy na świecie znaleźli sobie nowy powód do zmartwień – Chiny. O prawdziwym stanie tamtejszej gospodarki krążą już legendy, łącznie z takimi, które mrożą krew w żyłach. Spadające ceny surowców faktycznie sugerują spowolnienie. Notabene zachowanie cen surowców w ostatnich miesiącach potwierdza naszą tezę, że długoterminowo jest to najgorsza klasa aktywów do inwestowania.

Ale wracając do Chin, w celu ratowania tamtejszego rynku akcji, w ostatnich tygodniach rząd posunął się do kolejnej gigantycznej manipulacji. Zobaczymy, na jak długo ona starczy, bo z reguły trudno gra się przeciwko rynkowi, czego najlepszym dowodem jest wczorajsza sesja.

SHC_1_rok

Doniesienia z Azji i zachowanie cen surowców wpłynęły na (niewielką na razie) korektę na głównych rynkach – w Niemczech i Stanach. Niewykluczone, że będzie ona kontynuowana w kolejnych dniach.

Tymczasem u nas trwa polityczny maraton licytacji. Z nowości – w piątek pojawiła się plotka ze źródeł PO o możliwym zmniejszeniu obciążeń podatkowych dla KGHM. Kurs odbił się w trakcie sesji o kilka procent. Wczoraj pojawiła się propozycja PiS zniesienia podatku miedziowego. Kurs eksplodował o 10%, mimo taniejącej miedzi.

Na co jeszcze czekamy? Nie padła jeszcze propozycja dotycząca rozwiązania kwestii kredytów frankowych ze strony PiS. Inwestorzy obawiają się, że będzie ona bardziej kosztowna dla banków niż propozycja PO. Jeśli te obawy potwierdziłyby się, notowania banków mogłyby znaleźć się pod dalszą presją.

Tu jednak odrobina optymizmu. Festiwal kontrowersyjnych pomysłów polityków powinien się powoli wyczerpywać. A ponieważ rynek zdyskontował już wiele, w związku z tym nie tracimy nadziei na powtórkę z roku 2013. Wtedy zapowiedzi okrojenia OFE o połowę wywoływały fale wyprzedaży, po czym notowania ulegały poprawie.

Reasumując, inwestorzy na świecie po Grecji znaleźli sobie kolejny powód do zmartwień – Chiny i surowce. Trzeba przyznać, że jest to kwestia poważniejsza i w mniejszym stopniu zdyskontowana w cenach niż wątek grecki. U nas trwa gorące polityczne lato. Czekamy jeszcze na propozycję PiS dotyczącą rozwiązania problemu kredytów frankowych. I mamy nadzieję, że politycy powoli będą kończyć ze swoimi „genialnymi” pomysłami.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.

 


09:47, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (3) »
wtorek, 30 czerwca 2015

Komentarz z 30.06.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Nie jest źle – tak chyba najkrócej można podsumować I półrocze. WIG wzrósł o 3%, złoty stracił trochę do dolara, ale umocnił się do euro, obligacje skarbowe – zgodnie z przewidywaniami – potaniały.

WIG_3_lata
Ktoś powie, że wzrost WIG w tej skali jest symboliczny i niesatysfakcjonujący. Też byśmy sobie życzyli dwucyfrowych stóp zwrotu, ale w końcu jesteśmy po 6 latach hossy i nie ma co liczyć na dynamiki znane z lat 2009-2010.

Do maja sytuacja zresztą rozwijała się lepiej. WIG wybił się wówczas z 1,5-rocznej formacji konsolidacyjnej i próbował zbliżyć się do granicy 60 tys. punktów. Na przeszkodzie stanęli politycy. Zaskakujący wybór nowego prezydenta i uzmysłowienie sobie przez inwestorów, że jesienią czeka nas prawdopodobnie zmiana władzy przy akompaniamencie różnych kontrowersyjnych pomysłów ekonomicznych doprowadziły do 7,5% korekty notowań w II połowie maja i pierwszych dniach czerwca.

Rynek próbował konsolidować się w strefie 53-54 tys. punktów, ale negocjacje Grecja-UE (chwilowo?) zerwano i wczoraj inwestorów spotkał poranny zimny prysznic. Zakładamy jednak, iż jest to typowa postawa negocjacyjna, a nie chęć przejścia przez Grecję do historii, jako pierwszy kraj, który opuści strefę euro.

Oczywiście nie spodziewamy się, że temat Grecji zostanie rozstrzygnięty w sposób trwały, a raczej pomostowy. Pieniądze na kilka miesięcy pewnie się znajdą, a później temat wróci jak bumerang, ale tym będziemy się martwić pewnie we wrześniu.

Polityka banków centralnych pozostaje wspierająca dla inwestorów. Wprawdzie na początku roku inwestorzy bardzo obawiali się podwyżek stóp w Stanach, co doprowadziło do spektakularnego umocnienia dolara, ale im dalej, tym perspektywa podwyżek stóp za oceanem, zarówno jeśli chodzi o czas, jak i skalę, oddalała się.

Tymczasem ECB cały czas realizuje swój plan zasilania europejskiego systemu finansowego świeżą gotówką aż do września 2016 r. Pomaga to Europie łapać oddech, chociaż dane makro cały czas pozostawiają sporo do życzenia.

Pomimo aktywności ECB, obligacje skarbowe w strefie euro zaliczyły paskudną, acz jak najbardziej zasłużoną wpadkę. Przykładowo rentowność niemieckich 10-latek z 0,05% (!) w kwietniu przesunęła się do blisko 0,8% obecnie. No cóż, każda bańka ma swój kres.

I na koniec słowo o najważniejszym dla nas czynniku ryzyka, czyli geopolityce. Napięcie we wschodniej Ukrainie nie ustało. Cały czas inwestorzy muszą brać pod uwagę realne zagrożenie ze strony rosyjskiej. To co się natomiast zmieniło, to postawa Zachodu, głównie Niemiec, wobec prezydenta Putina. Jest ona zdecydowanie bardziej twarda i nieufna niż wcześniej, co akurat należy uznać za zmianę pozytywną i w pożądanym kierunku.

Reasumując, I półrocze przechodzi już do historii. Nie było takie złe. A do maja można było nawet powiedzieć, że sytuacja rozwijała się bardzo pozytywnie. Ale szczęście inwestorom zaczęło mniej sprzyjać, gdy do gry przyłączyli się politycy. Zarówno w Europie, jak i u nas.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.




09:24, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (4) »
wtorek, 16 czerwca 2015

Komentarz z 16.06.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Powyborcza korekta na GPW w Warszawie trwa nadal, chociaż w ubiegłym tygodniu mieliśmy do czynienia z próbą jej przerwania. Od szczytu WIG osunął się o ok. 6%. Kluczowe pytanie w krótkim terminie pozostaje niezmienne – jak głęboka może być korekta?

WIG_1_rok
 
W optymistycznym wariancie ubiegłotygodniowe odreagowanie powinno dawać nadzieję na budowanie jakiejś formacji konsolidacyjnej, po której możliwe byłoby zakończenie spadków. Za takim scenariuszem przemawiają różne techniczne wskaźniki, sugerujące dość silne wyprzedanie rynku.

Z drugiej jednak strony większość komentarzy pozostaje ciągle dość optymistycznych. A to z kolei oznacza, że inwestorzy nie przestraszyli się jeszcze wystarczająco mocno nadciągającej zmiany na naszej scenie politycznej i różnych, w większości negatywnych konsekwencji, takiego scenariusza zdarzeń (typu dodatkowe podatki czy ostateczny skok na OFE). W związku z tym można byłoby oczekiwać jeszcze pogłębienia spadków. Za tym rozwiązaniem przemawia również dotychczasowa głębokość korekty. Ciągle jest ona mniejsza od średniej z ostatnich 2 lat (ok. 10%).

Co do wpływu wydarzeń na świecie – sytuacja na rynkach akcji pozostaje remisowa, a na rynkach obligacji raczej słabsza. W Stanach inwestorzy czekają na podwyżkę stóp. Większość analityków wskazuje, że czeka nas w br. tylko jeden ruch w górę i to dopiero we wrześniu. W Europie z kolei oczy inwestorów zwrócone są na Grecję. Trwa saga negocjacyjna, pełna zwrotów, dramatycznych oświadczeń itd. Wydaje się jednak, że obie strony są świadome tego, że powinny się w końcu porozumieć i że powinno to nastąpić do końca czerwca. Reasumując, rozwój wydarzeń na światowych rynkach nie zapowiada jakiegoś istotnego impulsu dla GPW, przynajmniej w perspektywie najbliższych dni.

Z ciekawostek warto zauważyć, że wskutek ostatniej korekty spadła liczba spółek, których kursy zachowują się wyraźnie lepiej od pozostałych. Z sił opadły nawet gwiazdy ostatnich miesięcy. Wczorajszy debiut Atala też wypadł bez szału (zero minus). Na razie można to łączyć tylko z powyborczą korektą, ale gdzieś tam powoli zaczyna się tlić obawa czy to nie zapowiedź trudniejszych dla inwestorów czasów. Mamy nadzieję, że nie.

Reasumując, jesteśmy po II fazie powyborczej korekty. Jak dotychczas WIG stracił od szczytu 6%. W pozytywnym scenariuszu powoli zaczynamy uklepywać dno. W negatywnym – czeka nas jeszcze kilka procent spadków. Wówczas nastroje inwestorów byłyby na tyle minorowe, że relacja potencjalnych zysków do ryzyka przeważyłaby ostatecznie szalę na korzyść byków.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.





10:31, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (4) »
wtorek, 26 maja 2015

Komentarz z 26.05.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.


Zakończyły się właśnie wybory prezydenckie. Zastanówmy się czy i jaki może być wpływ wyboru nowego prezydenta, a także co może się dziać dalej w kolejnych miesiącach.

Reakcja inwestorów na zwycięstwo A. Dudy była zgodna z oczekiwaniami. Na wartości traciły polskie akcje, obligacje i złoty. Skala reakcji nie była jednak duża. Dlaczego? Rynek już w ostatnim tygodniu antycypował w pewnej mierze ryzyko wyboru nowego prezydenta.

Reakcja inwestorów była umiarkowana być może również dlatego, że w poniedziałek nie funkcjonowało wiele innych rynków. Tak więc do wyciągania ostatecznych wniosków poczekajmy do zakończenia sesji wtorkowej.

Najbardziej, zarówno w ostatnich dniach, jak i na wczorajszej sesji, taniały akcje naszych banków z ekspozycją na kredyty hipoteczne w CHF, co związane jest z kontrowersyjnym pomysłem ulżenia frankowym kredytobiorcom kosztem właśnie tych instytucji finansowych.

PKO_1_rok
 
Zaskakujący wynik wyborów – jeszcze nie tak dawno wiele osób oczekiwało zwycięstwa B. Komorowskiego i to od razu w I turze – może mieć dłuższe implikacje dla naszego rynku finansowego. Przed nami kilka miesięcy przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi. Trudno dziś wnioskować czy rządząca koalicja wyciągnie wnioski z tej porażki i zmobilizuje się, czy też dojdzie do dalszej wewnętrznej destrukcji PO.

Jednego natomiast możemy być pewni – najbliższe miesiące upłyną pod znakiem nieustannych obietnic przedwyborczych. Nie raz pewnie zostaniemy zaskoczeni oryginalnymi pomysłami polityków z obu stron. Środków na nie nie zabraknie. Przynajmniej na razie. A co z tego zostanie później wprowadzone w życie jest już inną sprawą.

W każdym bądź razie zasypywanie wyborców i rynku licznymi obietnicami może skutkować podwyższoną wahliwością cen akcji, obligacji i złotego. Wracamy w pewnym sensie do roku 2013, kiedy zapowiedzi dotyczące „reformy” OFE kończyły się nagłymi falami wyprzedaży. Jak się później okazywało, każda z nich była… dobrą okazją do kupna akcji.

Nie inaczej może być i tym razem. Tak więc, jeśli w reakcji na wybór A. Dudy rynek jednak tąpnie mocniej, uważamy, że wzorem roku 2013 warto pomyśleć o dokupieniu przecenionych akcji. I takich okazji może być w br. kilka. Podobnie, jak 2 lata temu.

Reasumując, poniedziałkowa reakcja inwestorów na wybór nowego prezydenta była zgodna z oczekiwaniami. Na wartości traciły polskie akcje, obligacje i złoty. Skala przeceny nie była duża, ponieważ rynek częściowo antycypował taki scenariusz już w ubiegłym tygodniu, a ponadto nie wszystkie rynki wczoraj pracowały. Gdyby przecena była kontynuowana, zakładamy, że wzorem roku 2013, powinna być ona dobrą okazją do podkupienia przecenionych akcji. A jeśli chodzi o najbliższe miesiące – no cóż, czeka nas gorące wyborcze lato.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.





09:39, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (3) »
wtorek, 05 maja 2015

Komentarz z 5.05.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Kwiecień przyniósł tak dawno upragnioną przez nas przewagę polskiego rynku akcji nad tymi najważniejszymi, zarówno amerykańskim, który pozostawał w pobliżu szczytów hossy, jak i niemieckiego, który zasłużenie zaczął się korygować. WIG zdecydowanie pobił S&P500 oraz DAX.

WIG_1_rok
 
Lepsze zachowanie GPW to nie tylko efekt naszych nadziei, ale przede wszystkim atrakcyjniejszej wyceny polskich akcji. Jednak ku zaskoczeniu wielu, w tym również nas, prym wiodły nie maluchy, a blue chips. Świadczy to o napływie kapitału zagranicznego na nasz rynek. Ale maluchy też nie zawiodły. Lekko pięły się w górę. Jeśli to rodzaj korekty po rajdzie z I kwartału, to zapowiadają się bardzo ciekawe kolejne miesiące…

SWIG80_3_lata

Teraz jednak dobrze byłoby, aby nasz rynek choć trochę skorygował się. Co za dużo i za szybko, to niezdrowo. Liczymy na to, że korekta powinna objąć przede wszystkim notowania największych spółek. Głównym powodem mogłoby być schłodzenie koniunktury na innych rynkach.

Widać zresztą pierwsze objawy tego schłodzenia. Ostatnie gorsze dane makro dotyczące stanu amerykańskiej gospodarki były przyczynkiem do wyraźnego osłabnięcia dolara. To z kolei pociągnęło w dół notowania akcji w Europie. Mocno skorygowały się niemieckie bundy. Nie pomógł nawet skup aktywów przez ECB. To spora niespodzianka dla tych wszystkich, którzy uważają, że dające prawie zerowe oprocentowanie eurowe papiery skarbowe, są ciekawym sposobem na inwestowanie. Nie są, choć pewnie dzięki ECB rentowności za jakiś czas znowu spadną.

Ewentualna korekta może być również spowodowana wydarzeniami na wschodzie Ukrainy. W naszej ocenie nie można wykluczyć, że po 9 maja wojska separatystyczno-rosyjskie uaktywnią się i rozpoczną jakąś kolejną ofensywę. Inwestorzy zapomnieli o ryzyku geopolitycznym, a to, niestety, jest najważniejszy czynnik, ważniejszy od ewentualnego schłodzenia koniunktury na giełdach we Frankfurcie czy Nowym Jorku.

Jeśli doszłoby do korekty, to w naszej ocenie byłaby ona dobrą okazją do akumulacji akcji. Zakładamy bowiem, że prędzej lub później WIG zaatakuje poziom 60.000 pkt., a następnie – w pozytywnym scenariuszu – może nawet dojść do szczytu z 2007 r. Kwietniowe wybicie z 15-miesięcznej konsolidacji potwierdza te oczekiwania.

Reasumując, jesteśmy bardzo zadowoleni z kwietniowego zachowania naszej warszawskiej giełdy. Teraz jednak przydałaby się korekta. Dzięki niej nastroje inwestorów schłodziłyby się, a rynek mógłby zebrać siły do ataku na kolejne ważne poziomy. Ewentualną korektę lepiej powinny przetrwać maluchy, które w wielu przypadkach cały czas pozostają bardzo atrakcyjnymi pomysłami na inwestowanie.
 
Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.







08:53, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (2) »
środa, 29 kwietnia 2015

Komentarz z 29.04.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Ostatnie tygodnie to imponujący marsz naszych blue chips na północ. Pieniądz ze świata napłynął i uniósł notowania naszych ‘narodowych czempionów’.

WIG20_1_rok
 
Ale jak mówi przysłowie: co za dużo, to nie zdrowo. Tak więc może czas na jakąś korektę.

Tym bardziej, że dzieją się ciekawe rzeczy…

Eurodolar się odwraca, co oznacza, że europejskie akcje, tak wielbione przez wielu, mogą znaleźć się pod presją.
 EURUSD_1_rok

Ponadto niemieckie bundy, których rentowność spadła do absurdalnie niskich poziomów, też pokazują, że wcale takim bezpiecznym instrumentem nie są przy rentownościach zbliżonych do 0.
10DEY.B_1_rok
 
Czekamy na korektę, jak kania na deszcz. W naszej ocenie zasługują na nią przede wszystkim blue chips, ale może i wśród maluchów pojawią się jakieś bardziej spektakularne okazje ;)

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.





17:01, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (1) »
wtorek, 21 kwietnia 2015

Komentarz z 21.04.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

I mamy nowy szczyt hossy rozpoczętej w I kwartale 2009 r. Na czwartkowej sesji WIG wybił się z półtorarocznej konsolidacji. Entuzjazmu starczyło jednak tylko na I część piątkowej sesji. Później byki poddały się globalnym nastrojom. A te pogorszyły się. Przykładowo DAX stracił w piątek 2,6%.

Atak WIG na szczyt był zgodny z oczekiwaniami wielu uczestników rynku. Byłby zapewne dużo trudniejszy, gdyby nie wzmożone zainteresowanie polskimi akcjami ze strony inwestorów zagranicznych na środowej i czwartkowej sesji, które uwidoczniło się we wzroście kursów blue chips.
 WIG_1_rok

Teraz oczywiście pojawia się kluczowe pytanie czy nasz rynek pójdzie za ciosem i zbierze siły do ataku na 60 tys. punktów, czy też może czeka nas jakaś (dłuższa?) chwila odpoczynku.

Pomimo tego, że cały czas uważamy, iż prędzej lub później czeka nas atak na 60 tys. pkt., a w dalszej perspektywie może nawet na szczyt z 2007 r. (68 tys. pkt.), krótkoterminowo uważamy jednak, że nasz rynek, podobnie jak wiele innych na świecie, jest lekko przegrzany.

Poziom optymizmu jest wysoki. Prawdopodobnie za wysoki. Nasz ulubieniec, czyli DAX, przed korektą był już na poziomie +26% od początku roku. Rentowność niemieckich 10-latek spadła do 0,08%. Wskaźnik optymizmu inwestorów indywidualnych osiągnął wysoki poziom (60% byków). Wiele wskaźników technicznych (VIX, oscylatory) również sugerowało przegrzanie koniunktury. Pod koniec ubiegłego tygodnia sprzedano bez trudności duży, 60% pakiet akcji PCM z niewielkim dyskontem do ceny rynkowej. W mediach pojawiły się odważne zapowiedzi dotyczące dalszego pozytywnego rozwoju wydarzeń na GPW.

Tak więc uważamy, że chwilowo optymizm przekroczył zdrowe poziomy, co może doprowadzić do wystąpienia jakiejś korekty. Czy głębszej? To zależy od koniunktury giełdowej na świecie oraz ewentualnego nasilenia się napięć geopolitycznych. Jeśli te nie nastąpią, korekta nie powinna być szczególnie dokuczliwa, a niektóre walory mimo pogorszenia sytuacji na całym rynku, mogą nadal zyskiwać. Dlaczego? Bo wiele spółek, szczególnie średnich i mniejszych, jest ciągle atrakcyjnie wycenionych, a przepływ środków do funduszy zawierających polskie akcje trwa dopiero od kilku tygodni.

Reasumując, WIG zaatakował i to z powodzeniem poziom oporu. Jest to dobry prognostyk na dalszą przyszłość. Krótkoterminowo jednak uważamy, że rynki, w tym nasz, są przegrzane, a optymizm inwestorów zbyt duży. Lepiej byłoby zatem, aby teraz nastąpiła korekta, która schłodziłaby nastroje. Stanowiłaby ona dobrą bazę do ataku na kolejny szczyt hossy lat 2009-2015, czyli 60 tys. punktów.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.



 



09:43, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (5) »
wtorek, 24 marca 2015

Komentarz z 24.03.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Dwa tygodnie temu pisałem, że przydałaby się jakaś korekta na średnich i mniejszych spółkach. Faktycznie sWIG80 spowolnił swój marsz.

SWIG80_1_rok 
Na osłodę z kolei w górę wyrwały niespodziewanie nasze blue chips. Być może miało to związek z wygasaniem marcowej serii kontraktów. Za chwilę się okaże. W sumie polscy inwestorzy ostatnie dni mogą zaliczyć do udanych. WIG jest już na poziomie 54,5 tys. punktów i powoli zbliża się do górnej granicy 15-miesięcznej konsolidacji.

WIG_3_lata
Solidne zwyżki od początku roku na warszawskiej GPW zaczynają przyciągać uwagę. Jeśli nic szczególnego nie wydarzy się do końca marca, to po I kwartale dobre fundusze z udziałem polskich akcji będą notowały zyski rzędu 5-10%. A to już są poziomy, przy których zainteresowanie inwestorów może zamienić się w realne napływy do funduszy z udziałem akcji, zaczynając od stabilnych, kończąc na akcji średnich i małych spółek. Zresztą w ostatnich dniach pojawiają się już pierwsze pozytywne symptomy.

A potencjał przepływów jest olbrzymi. Przy tak niskim poziomie oprocentowania lokat i kończącej się hossie na obligacjach, mówimy co najmniej o setkach milionów złotych miesięcznie. Warunek jest jeden – dobra koniunktura na rynkach akcji nie może się gwałtownie pogorszyć.

Powoli zbliżamy się do końca okresu wynikowego. W ostatnich dniach mieliśmy wysyp raportów. Wielkich sensacji nie było, ale też nie obyło się bez pewnych niespodzianek, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Efektem były dość znaczne ruchy cen akcji raportujących spółek. Mocniej reagowały te, które zaskakiwały in plus, co można odczytać jako potwierdzenie siły rynku. Inwestorzy bowiem energicznie poszukują ciekawych tematów do inwestowania.

Wiosna zawitała również na rynek pierwotny. Mamy dwa ciekawe debiuty – PEM i Idea Bank. W pierwszym przypadku spółka kusi inwestorów bardzo wysoką dywidendą, w drugim – perspektywami rozwoju biznesu. Oczywiście obie nie są pozbawione czynników ryzyka. W pierwszym przypadku jest to znaczący udział opłaty zmiennej w zyskach, w drugim –mieszane historyczne doświadczenia z inwestowania w projekty jednego z najbogatszych polskich przedsiębiorców. W każdym bądź razie należy się cieszyć, że przybywa spółek na GPW.

Reasumując, w okres wiosenny polscy inwestorzy wchodzą w coraz lepszych nastrojach. Zyski funduszy rzędu 5-10% zaczynają przyciągać uwagę, co może przerodzić się w szersze zainteresowanie i większy napływ środków na GPW za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych. Mamy nadzieję, że poprawiające się nastroje nie zostaną nagle zgaszone jakimś nagłym wydarzeniem, np. we wschodniej Ukrainie.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.





10:10, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 29