Komentarze giełdowe Sebastiana Buczka, Prezesa Zarządu Quercus TFI S.A.
Sebastian Buczek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
wtorek, 24 lutego 2015

Komentarz z 24.02.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

sWIG80 jest już +6% od początku roku. Trend na średnich i mniejszych spółkach jest coraz bardziej zauważalny. Jest to zgodne z naszymi założeniami na rok 2015 – średnie i mniejsze spółki (sms) z GPW mogą okazać się jedną z najlepszych klas aktywów.

 sWIG80_3_lata

Dlaczego? Spółki te zostały bardzo mocno poturbowane w roku ubiegłym. Atak Rosji na Ukrainę oraz zaprzestanie kupowania akcji przez OFE zaowocowały spektakularnym spadkiem cen wielu reprezentantów tego segmentu rynku. sWIG80 stracił w 2014 r. ponad 15%, podczas gdy większość akcji na świecie drożała, a ceny obligacji zbliżyły się do szklanego sufitu.

Tak znacząca przecena sprowadziła wyceny wielu spółek do poziomów, o których inwestorzy na wielu innych rynkach mogą sobie tylko pomarzyć. Podczas gdy S&P500 notowany jest przy wskaźniku P/E15=17-18, cała rzesza polskich sms wyceniana jest na 10-13-krotność oczekiwanych zysków w roku bieżącym. Inny wskaźnik – EV/EBITDA15 – dla wielu polskich spółek znajduje się na niskim poziomie rzędu 5-7, podczas gdy na rynkach rozwiniętych osiąga często 10. A więc nasze sms są po prostu tanie.

Często pada pytanie – skąd mają się wziąć pieniądze, które miałyby spowodować dalszy wzrost kursów sms? Płynności inwestorom nie brakuje, szczególnie przy tak niskich stopach procentowych. Jest to kwestia pokazania przez fundusze inwestujące w tym segmencie pozytywnych stóp zwrotu. Najlepiej, aby zbiegło się to w czasie z pogorszeniem wyników funduszy obligacji. Wtedy efekt mógłby być podwójny. Od początku roku wiele funduszy i to nie tylko tych najbardziej agresywnych, już notuje kilkuprocentowe zyski. Inwestorzy zapewne zdążyli ten fakt zauważyć, ale nadal obawiają się ryzyka. Ewentualne dalsze wzrosty będą ich jednak coraz bardziej kusić.

Przed nami kolejna obniżka lub obniżki stóp przez RPP. Jest to dodatkowy argument za akcjami, szczególnie sms. Na przestrzeni ostatnich 10 lat, za każdym razem, gdy RPP cięła stopy, na akcjach sms można było zarobić kilkadziesiąt procent. Czy tym razem może być inaczej?

Głównym czynnikiem ryzyka oczywiście pozostaje sytuacja we wschodniej Ukrainie. Rosjanie niewiele sobie robią z podpisanego rozejmu i stopniowo zajmują kolejne strategiczne odcinki przy kompletnej bierności państw zachodnich. Ale jak widać po zachowaniu cen różnych aktywów, inwestorzy już wcześniej zdyskontowali taki scenariusz. Gorzej zrobiłoby się pewnie, gdyby ruszyła kolejna ofensywa.

Reasumując, polskie średnie i małe spółki odwróciły negatywne tendencje z roku 2014. Są na dobrej drodze, aby być jedną z najlepszych klas aktywów w roku 2015.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.




13:29, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (4) »
wtorek, 10 lutego 2015

Komentarz z 10.02.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Cały czas dużo się dzieje na rynkach, a dynamika zmian jest olbrzymia. Dobrym przykładem są surowce, na czele z ropą, która po styczniowym nokaucie zbliżyła się znowu do ceny z końca roku. Innym może być skala wzrostu indeksu SXAP spółek samochodowych (+19% w br.).

Ale nas najbardziej interesuje sytuacja w kraju. Sagi frankowej mamy ciąg dalszy. Co 2-3 dni padają różnego rodzaje propozycje, aby uszczęśliwić kredytobiorców (przyszłych wyborców). Mają one duży negatywny wpływ na postrzeganie polskich banków oraz poziom ich kursów (wysoka zmienność). Prawda zaś jest taka, że kredyty frankowe do tej pory były spłacane bardzo dobrze przez Polaków, a po ostatnim cofnięciu kursu franka nadal nie stanowią problemu. Wprowadzenie zaś proponowanych rozwiązań może mieć olbrzymie negatywne znaczenie psychologiczne. Wiele osób, które do tej pory regularnie spłacało kredyty zacznie sobie zadawać pytania w stylu – dlaczego mam tak dalej robić, skoro pojawiają się różnego rodzaju furtki. W konsekwencji bardzo zdrowy polski system bankowy może się zacząć chwiać w posadach.

Wracając jednak do sytuacji na rynkach – warto zwrócić uwagę na odbicie S&P500 i powrót cen amerykańskich akcji do poziomów z końca roku. U nas z kolei nastąpiła korekta na rynku obligacji skarbowych. Rentowności 10-latek wzrosły z 2% do 2,3%.
 10PLY.B_1_rok

Ale trend cały czas pozostaje ten sam – bańka na obligacjach puchnie dalej. Ile miejsca jeszcze zostało? Jesteśmy w stanie uwierzyć, że rentowności mogą zejść do 1,5%. I to byłoby na tyle. Zostało więc raptem kilka tygodni, może kilka małych miesięcy. Później polskie obligacje będą oferowały bardzo duży potencjał do… strat. A to z kolei może mieć niebagatelne znaczenie dla przepływu środków pomiędzy różnymi rodzajami funduszy inwestycyjnych.

Najważniejszymi dla polskiej giełdy wydarzeniami, na które jeszcze czekamy, są 1-2 obniżki stóp procentowych przez RPP. Zakładamy, że pierwsze cięcie nastąpi w marcu, drugie pewnie miesiąc, dwa później. Będą to kolejne argumenty dla zwolenników bardziej pozytywnego scenariusza. Obniżki stóp mogą w krótkim okresie oddziaływać in minus na kursy banków, in plus powinny wpływać na notowania średnich i mniejszych spółek.

Największym czynnikiem ryzyka pozostaje dalszy rozwój wydarzeń we wschodniej Ukrainie. Jedna osoba (wiadomo która) zadecyduje, jak sprawy potoczą się dalej…

Podsumowując, w dalszym ciągu obserwujemy zwiększoną zmienność na rynkach. Zakładamy, że tak będzie przez cały rok 2015. Na GPW byki za kilka tygodni powinny dostać kolejne argumenty za wzrostami – 1-2 obniżki stóp przez RPP. Mamy nadzieję, że w przypadku kredytów CHF ostatecznie wygra zdrowy rozsądek, a nie przedwyborcze kalkulacje.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.




14:29, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (6) »
wtorek, 27 stycznia 2015

Komentarz z 27.01.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Trudno sobie wymyślić lepszy układ różnych czynników do wzrostu cen akcji na GPW niż obecnie. Nastroje wśród inwestorów są marne. Roczna słabość naszego rynku daje się we znaki. Coraz częściej słyszymy pytania: czemu tak odstajemy od reszty stawki? Co musiałoby się stać, aby było lepiej? Nadzieja na poprawę po wielu miesiącach walki pozycyjnej gaśnie.

Gdy już się wydawało, że może być lepiej, Szwajcarzy przestali utrzymywać franka na poziomie 1,20 do euro. W kraju od razu rozpoczęła się gorączkowa dyskusja, jak ulżyć franko-kredytobiorcom. Polskie banki dostały tęgie lanie. Kursy spadły, ale kto tam przejmowałby się, że ich akcje mają nie setki tysięcy, ale miliony polskich gospodarstw domowych za pośrednictwem funduszy emerytalnych czy inwestycyjnych?

Wiele czynników nam sprzyja. I to bardzo. Ropa naftowa tania jak przysłowiowy barszcz. Ale o tym już pisaliśmy kilka razy. ECB właśnie włączył drukowanie – to najnowszy news, z ubiegłego tygodnia. Przed nami półtoraroczny dodruk. Efekty już widać, choć ECB może i jeszcze nie rozpoczęło działań. Spadły rentowności obligacji skarbowych. W Polsce również. Relatywna atrakcyjność inwestowania w akcje zatem zwiększyła się. Euro osłabia się do dolara w zadziwiającym tempie. Za chwile pewnie będziemy testować poziom 1,10. Słabe euro równa się poprawie konkurencyjności eksportu Niemiec i innych krajów strefy euro – naszych największych partnerów handlowych. Akcje we Frankfurcie na szczycie wszechczasów. Odchylenie WIG do DAX rekordowo duże.

Z czynników ryzyka pozostała praktycznie sytuacja na Ukrainie. Trwają ciężkie walki na wschodzie. Czy przerodzą się w coś większego? Mamy nadzieję, że nie. Rosja jest na krawędzi ekonomicznej zapaści i chyba nie może zachowywać się zbyt agresywnie, bo mogłoby to się skończyć powtórką z 1998 r. Ale kraj ten nie raz pokazał, że może zachować się nieobliczalnie, nie licząc się z olbrzymimi stratami w każdym wymiarze.

Wracając na naszą GPW – ze świecą szukać inwestorów chętnych do podejmowania ryzyka. Napływy do funduszy z udziałem akcji ujemne od wielu miesięcy. Ceny akcji rozsądne. Tłoku nie ma, szczególnie w segmencie średnich i małych spółek. Duże też się ładnie przeceniły. Przykładowo banki, które wcześniej wyceniane były na poziomie 15-17x oczekiwane zyski. Teraz, po tej frankowej niespodziance, jest już nieco normalniej.

Reasumując, już dawno nie widzieliśmy takiego zbiegu korzystnych informacji dla polskich inwestorów. Zarówno zewnętrznych (tania ropa, drukowanie w Europie), jak i wewnętrznych (brak optymizmu, rozsądne wyceny, szczególnie na tle obligacji). Wydaje się, że wzrosty na GPW są tylko kwestią czasu. Chyba, że wcześniej nadejdą kolejne złe wieści ze wschodniej Ukrainy.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.





10:09, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 19 stycznia 2015

Komentarz z 19.01.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Frank szaleje, ale za chwilę powinien się uspokoić

Nie możemy narzekać na brak zaskakujących wydarzeń w nowym roku. Nagła zmiana w wykonaniu Szwajcarskiego Banku Centralnego, który przestał utrzymywać franka w relacji do euro na poziomie 1,20, spowodowała, że przez rynki finansowe przeszło małe tsunami. Po 2 dniach nowym poziomem równowagi dla obu walut jest 1,00 (wykres poniżej). Jak wytłumaczyć można decyzję Szwajcarów? No cóż, wcześniejszy znaczący spadek kursu europejskiej waluty do amerykańskiego dolara oraz wizja nowego drukowania przez ECB wystarczyły do podjęcia takiej decyzji.

EURCHF_1_rok

Tak gwałtowna zmiana relacji głównych walut nie pozostała bez wpływu na zachowanie złotego. Od początku roku stracił on do franka 22%, co wywołuje pewnie zimny pot na niejednych plecach. I to nie tylko nieszczęśliwych kredytobiorców, ale również bankowców czy regulatorów rynku. Na pocieszenie dodamy, że nie spodziewamy się, aby (w najbliższym czasie) mogło być gorzej. Zakładamy raczej, że po jednorazowym szoku, frank może zacząć słabnąć.

Jakie tymczasem mogą być konsekwencje spadku wartości złotego dla polskich banków i ich akcjonariuszy?

Po pierwsze – niektóre banki muszą powalczyć o depozyty, aby zbilansować wzrost wartości kredytów wyrażonych w złotych. Niektóre będą emitować obligacje. Być może będziemy świadkami 1-2 emisji akcji, by podreperować kapitał.

Po drugie – powstaje naturalne pytanie co z dywidendami za rok 2014? Wydaje się, że w tych okolicznościach tylko najbardziej nadpłynne banki, jak BH czy Pekao będą mogły wypłacić większe dywidendy. W przypadku pozostałych trzeba się liczyć z nowymi wytycznymi regulatora.

Po trzecie – rok 2015 jest rokiem wyborów. Można mieć obawy, że niektórzy politycy będą chcieli wykorzystać nieszczęście frankowych kredytobiorców, przedstawiając egzotyczne rozwiązania w stylu węgierskim. Jeśli tak by się działo, może to tylko dolewać oliwy do ognia i w skrajnym przypadku doprowadzić do kolejnych wstrząsów.

Reasumując, nie będziemy się nudzić w roku 2015. Zmienność na rynkach będzie o wiele większa niż w ostatnich 2-3 latach. Teraz problemem jest frank, jutro deflacja, a pojutrze – może bańka na obligacjach.


PS. Najbliższa decyzja ECB dotycząca QE wcale nie musi spowodować dalszego osłabienia euro, wzrostu cen europejskich obligacji czy akcji – jest ona bowiem już powszechnie oczekiwana.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.





08:47, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (4) »
wtorek, 13 stycznia 2015

Komentarz z 13.01.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Początek nowego roku upływa pod znakiem kontynuacji wcześniejszych tendencji. Ropa dalej traci na wartości, a wraz z nią rubel.

CL.F_1_rok
 
Na rynku obligacji skarbowych mamy ciąg dalszy hossy, chociaż rentowności tych instrumentów osiągają coraz bardziej abstrakcyjne poziomy.

10PLY.B_1_rok
 

Z kolei na rynkach akcji (poniżej S&P500) panuje spora zmienność, co widzieliśmy już wcześniej, tak mniej więcej od października.

SPX_1_rok

Czy to zapowiedź kontynuacji na cały 2015 r.?

Prawdopodobnie tak. Z tym, że – po pierwsze – tej kontynuacji możemy być bardziej pewni w pierwszych miesiącach nowego roku. Później na inwestorów mogą oddziaływać inne siły, których część pewnie trudno jeszcze przewidzieć. Po drugie – już po tych pierwszych dniach stycznia widać, że bieżący rok może przynieść większą zmienność notowań poszczególnych aktywów. Byłaby to spora zmiana w stosunku do roku 2014, ponieważ wówczas, szczególnie przez pierwsze trzy kwartały, zachowanie cen akcji, obligacji, walut czy nawet surowców było o wiele bardziej stabilne i jednokierunkowe.

Jaki może być rok 2015 dla polskich inwestorów? Chyba lepszy niż poprzedni, szczególnie jeśli chodzi o akcje. Załamanie ceny ropy naftowej, bardzo niskie stopy procentowe, słaby złoty czy zwiększone wydatki w roku wyborczym powinny przełożyć się in plus na dynamikę PKB. W roku minionym bardzo mocno przecenione zostały akcje wielu średnich i mniejszych spółek. Indeks WIG250 stracił blisko 17%. W cenach akcji zdyskontowano wiele negatywnych czynników, w tym przede wszystkim wybuch konfliktu na Ukrainie oraz zaprzestanie kupowania polskich akcji przez OFE.

Jeśli chodzi o ten pierwszy czynnik wygląda na to, że Putin musi obecnie zająć się problemami wewnętrznymi i że w najbliższym czasie nie będzie zaogniał sytuacji u swojego południowego sąsiada. Być może nawet uda się mu przekonać zachodnioeuropejskich przywódców do ograniczenia sankcji. To z kolei na pewno spodobałoby się inwestorom, którzy mogliby zacząć wracać do Rosji i do naszego regionu.

Co do drugiego czynnika – OFE. Szczerze mówiąc nie spodziewamy się przełomu. Ale też trzeba pamiętać, gdzie znalazły się wyceny polskich akcji po ostatnim roku. Po raz pierwszy od 15 lat są one tańsze od zagranicznych odpowiedników. Dlatego w większym stopniu liczymy na popyt ze strony funduszy inwestycyjnych, insiderów czy funduszy private equity. A to powinno być wystarczające do tego, aby polski rynek przestał pozostawać w tyle za innymi, a może nawet do sprawienia niespodzianki.

Reasumując, początek roku na razie przynosi kontynuację tendencji obserwowanych w ostatnich miesiącach 2014 r. Zakładamy, że tak może być dalej, przynajmniej w I kwartale. Cały rok 2015 nie powinien być zły dla inwestorów, choć pewnie sytuacja na rynkach będzie bardziej zmienna niż w roku minionym.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.





11:06, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (8) »
wtorek, 16 grudnia 2014

Komentarz z 16.12.2014 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Powoli zbliżamy się do końca roku. Czas na krótkie podsumowanie – jaki był ten mijający rok 2014 dla inwestorów?

W sumie można stwierdzić, że był to rok wielu niespodzianek. Za największą uznajemy atak Rosji na Ukrainę oraz cały łańcuch zdarzeń, który nastąpił później – niespotykany od przełomu lat 1980 i 1990 wzrost ryzyka geopolitycznego w Europie, problemy gospodarki ukraińskiej, sankcje Zachodu i kontrsankcje Rosji, spadek polskiego eksportu na wschód, szczególnie żywności, ujemny poziom stopy inflacji, silny spadek cen akcji wielu średnich i mniejszych spółek. Indeks szerokiego rynku WIG250 stracił ponad 15% od początku roku.

WIG250_1_rok

Z ukraińsko-rosyjskim konfliktem należy łączyć również wydarzenia z ostatnich tygodni – załamanie ceny ropy naftowej (-45%), załamanie kursu rubla (-43% do euro), skok rentowności rosyjskich obligacji (z 8% do 13% w przypadku papierów 10-letnich). W ostatnich dniach zaczęło to nawet pachnieć powtórką kryzysu z 1998 r., choć rezerwy walutowe Rosji są obecnie znacznie większe.

SC.F._1_rok
 
Za dużą niespodziankę należy uznać także kontynuację hossy na rynkach obligacji. Rentowności 10-letnich obligacji amerykańskich spadły z 3% do 2,1%, niemieckich z 2% do 0,6%, a polskich z 4,8% do 2,6%. Obligacjom sprzyjało zarówno wolniejsze ożywienie w globalnej gospodarce, jak i spadki cen surowców, przede wszystkim ropy.

Rok 2014 to także zmiana układu sił na GPW. Demontaż OFE spowodował spadek popytu na polskie akcje ze strony tych największych inwestorów na naszym rynku. Szczególnie boleśnie odczuły te zmiany średnie i małe spółki. WIG20 trzymał się lepiej, dzięki popytowi z zagranicy na akcje największych naszych spółek. Efektem jest duża różnica w wycenie mniejszych firm względem blue chips. Podobnie, jak po 2011 r., te pierwsze notowane są obecnie ze sporym dyskontem.

Aby jednak nie wyglądało na to, że cały bieżący rok stał pod znakiem samych niespodzianek, warto zauważyć, że zgodnie z oczekiwaniem hossa na najważniejszych giełdach świata utrzymała się i – też zgodnie z oczekiwaniami – jej dynamika była znacznie słabsza niż w roku 2013. Poprawne zachowanie rynków akcji inwestorzy zawdzięczają głównie bankom centralnym, które zachowywały się zgodnie z oczekiwaniami (Fed, ECB) lub nawet przekraczały oczekiwania inwestorów (BoJ).
 
Reasumując, polscy inwestorzy kończą bieżący rok w mieszanych nastrojach. Dużo mogli zarobić dzięki kontynuacji hossy na rynku obligacji skarbowych. Sporo natomiast mogli stracić na inwestycjach w akcje polskich średnich i małych spółek. Na innych rynkach akcji sytuacja była zróżnicowana – można było dużo zyskać np. w Indiach czy Turcji, ale też można było ponieść ciężkie straty w Rosji.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.
   





12:01, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (13) »
wtorek, 02 grudnia 2014

Komentarz z 2.12.2014 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Nie tak dawno jeszcze wydawało się, że rok 2014 nie przyniesie więcej niespodzianek, że już wszystkie siły rynkowe będą walczyć o utrzymanie status quo. Globalna gospodarka bez wigoru, rynki finansowe kontynuujące wcześniejsze trendy, nieobliczalne zachowania Rosji (ostatnio manewry w… kanale La Manche), u nas stagnacja na rynku akcji itd. A tu nagle następuje dalsze załamanie ceny ropy.

CL.F_1_rok
 
Spadek ceny baryłki czarnego złota o 1/3 w ostatnich miesiącach należy uznać za jedną z największych niespodzianek 2014 r. I od razu trzeba dodać – pozytywnych niespodzianek. Brak decyzji krajów OPEC o ograniczeniu podaży tego surowca w ostatnim tygodniu spowodował dalsze załamanie ceny w czwartek i piątek. Chyba nie mogliśmy sobie wymarzyć lepszego prezentu na św. Mikołaja.

Tańsza ropa, jeśli oczywiście uda się utrzymać obecny poziom cenowy, oznacza olbrzymi pozytywny bodziec dla globalnej gospodarki w 2015 r. Sami się zresztą o tym możemy przekonać, taniej tankując i wydając zaoszczędzone pieniądze na inne produkty lub usługi. Tańsza ropa to także niższy poziom inflacji w najbliższych miesiącach i niższy poziom kosztu pieniądza. W końcu tańsza ropa to spore wyzwanie dla naszego agresywnego wschodniego sąsiada, który być może wreszcie będzie musiał zająć się sam sobą, a nie rozbudową geopolitycznych wpływów. Poniżej wykres indeksu RTS.

RTS_1_rok
 

Oczywiście tańsza ropa oznacza spadki cen akcji spółek, które ją wydobywają. Być może jest również zwiastunem tego, co wydarzy się z cenami innych surowców i kursów spółek z tego sektora. Ale to akurat nas nie martwi, bo poza pojedynczymi przedstawicielami (na czele z JSW i KGHM), nie mamy zbyt wielu takich podmiotów na GPW. Za to mamy wiele firm, szczególnie średnich i małych, które odetchną z ulgą, jeśli ceny surowców dalej będą nurkować.

Jeśli do tego dodamy banki centralne i ich bardzo „otwartą postawę” na wszelkie problemy gospodarcze czy też wahnięcia na rynkach finansowych, to zaczyna się z tego robić niezła mieszanka. Przynajmniej z perspektywy roku 2015. Oczywiście malkontenci stwierdzą, że odbije się to nam czkawką w długim okresie, bo nic nie zastąpi prawdziwych reform. Problem jednak w tym, że w krajach szczycących się systemem demokratycznym, trudno namówić obywateli do wyrzeczeń w krótkim okresie, by odnieść korzyści w dłuższym.

W każdym bądź razie, gdy będziemy za chwilę podsumowywać rok 2014, uważamy, że w gronie największych niespodzianek roku, znaczący spadek ceny ropy znajdzie się na drugim miejscu, tuż po agresji Rosji na Ukrainę. I trzeba podkreślić, że jest to niespodzianka, która może przynieść wiele pozytywnych konsekwencji inwestorom giełdowym w roku kolejnym. A polskie spółki, oprócz tureckich, mają percepcję mocno korzystających w takich okolicznościach.   

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.




09:10, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (6) »
wtorek, 18 listopada 2014

Komentarz z 18.11.2014 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Czekaliśmy na jesienną korektę. Połowa listopada jest już jednak za nami, a większej korekty ciągle nie widać. Chyba, że za korektę uznamy to, co wydarzyło się w Stanach w połowie października, kiedy S&P500 chwilowo zapikował, po czym… wrócił na nowe szczyty.

SPX_1_rok
 
U nas WIG pozostał w strefie konsolidacji (50-55 tys. punktów). W Europie Zachodniej można mówić o nieco słabszym okresie od połowy roku. DAX faktycznie jest -3% w br.

DAX_1_rok

W każdym bądź razie wygląda na to, że większego załamania tej jesieni jednak się nie doczekamy i że raczej korekta na rynkach będzie miała charakter konsolidacji. W sumie byłaby to pozytywna informacja dla inwestorów, również pod kątem roku 2015. Zwracamy uwagę na krótkoterminowe przegrzanie rynku amerykańskiego.

Skończył się okres wynikowy. Jaki był? Niektórzy wcześniejsi liderzy, jak banki, osłabli. Dynamika poprawy zysków w ich przypadku spowolniła, a w Getin Noblu wyniki były znacząco poniżej oczekiwań. Również wśród średnich spółek-liderów można było wyczuć pewne zmęczenie. Przykładem mogą być LPP czy Forte. Producent mebli w piątek po wynikach skorygował się o 8%. Z kolei in plus zaskoczyły m.in. Amrest, Comarch, Newag czy Rainbow Tours.

Co dalej? Wygląda na to, że sytuacja w globalnej gospodarce jest dość stabilna. Jeśli tylko pojawiają się jakieś zarzewia problemów, odważnie na ratunek spieszą banki centralne. Niewątpliwie dużym plusem jest spadek ceny ropy naftowej o ¼ w stosunku do poziomu z połowy roku. Gdyby tendencja ta okazała się trwała, przyszły rok rysuje się w coraz jaśniejszych barwach. Słabsza gospodarka zachodnioeuropejska powinna zacząć korzystać z lepszej relacji euro do dolara.

Z czynników ryzyka niezmiennie nr 1 dla nas pozostaje napięta sytuacja na wschodniej Ukrainie. Mamy nadzieję, że Rosja nie będzie w najbliższych miesiącach zachowywać się agresywnie ze względu na to, co wydarzyło się z ropą oraz na 30% załamanie rubla. Chociaż jak na razie wieści ze wschodu nie potwierdzają naszych oczekiwań co do ewentualnego rozpoczęcia okresu odwilży w relacjach Rosji ze światem zachodnim.

W kraju sytuacja gospodarcza pozostaje stabilna z perspektywą poprawy w 2015 r. Na piątkowej sesji nieco zamieszania wprowadziły wstępne dane GUS dotyczące dynamiki PKB w III kwartale (+3,3%). Warto jednak pamiętać o zmianie metodologii liczenia. W naszym odczuciu od marca wyczuwalne jest pewne spowolnienie w naszej gospodarce, choć jego skala nie jest duża. Mamy nadzieję, że w perspektywie najbliższych miesięcy dynamika PKB ponownie zacznie przyspieszać, co byłoby pozytywne dla naszej giełdy, szczególnie dla tzw. szerokiego rynku.

Reasumując, chyba się jednak nie doczekamy większej korekty tej jesieni. A perspektywy roku przyszłego wyglądają coraz bardziej optymistycznie (chyba, że Rosja zaskoczy agresywnymi posunięciami).

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.


09:10, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (3) »
wtorek, 28 października 2014

Komentarz z 28.10.2014 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

W ostatnich dniach inwestorzy z niecierpliwością czekali na wyniki stress-testów europejskich banków. Wyczuwalne było pewne napięcie. Między innymi dlatego, że wyniki testów miały być opublikowane w niedzielę (co jest dość nietypowym zabiegiem). U nas emocje pojawiły się w czwartek, kiedy to jeden z banków zaprosił analityków na spotkanie w… niedzielne popołudnie.

Jak wypadły testy? Chyba najkrócej możne podsumować – z dużej chmury mały deszcz. Większość europejskich banków i praktycznie wszystkie nasze największe mają odpowiednio wysokie kapitały, aby sprostać nawet skrajnie niekorzystnym warunkom (przynajmniej w teorii). Dokapitalizowania wymaga jedynie kilkanaście instytucji, z czego większość pochodzi z krajów południa Europy, najbardziej dotkniętych kryzysem.

Z polskich banków KNF wymienił jedynie 2, które znalazły się poniżej wymaganych poziomów. Tak więc – zgodnie zresztą z oczekiwaniami – kondycja naszego sektora bankowego jest bardzo dobra.

Na wczorajszej sesji reakcja kursów akcji europejskich banków była pozytywna. W wielu przypadkach zanotowano spore wzrosty. Również i u nas kursy instytucji finansowych świeciły na zielono, chociaż skala zmian była zdecydowanie mniejsza.

Inną istotną kwestią dotyczącą naszych banków pozostaje ich wysoka wycena rynkowa. Obecnie polskie banki są wyceniane na poziomie 14-17-krotności oczekiwanych zysków w br. Do niedawna powszechnie uważano, że w przyszłym roku wyniki sektora powinny się poprawić, co spowodowałoby poprawę wskaźnika P/E. I przy wysokich dywidendach płaconych przez nasze instytucje finansowe, można byłoby jeszcze próbować jakoś uzasadnić racjonalność takich wycen.

Poniżej jeden z najdroższych polskich banków – BH (stopa zwrotu za 3 lata 80%):

BHW_3_lata

Po ostatniej jednak obniżce stóp procentowych przez RPP, szczególnie stopy lombardowej, bezpieczniej jednak założyć, że przyszłoroczne zyski sektora będą zbliżone do tegorocznych. A to z kolei oznacza, że poziom wskaźnika P/E nie poprawi się w najbliższych kwartałach, a mówiąc bardziej prostolinijnie – że wyceny naszych banków są wygórowane.

Do tego należałoby dopisać jeszcze szereg innych czynników ryzyka, jak wysoki poziom konkurencji o depozyty, słabe wolumeny kredytowe, presję na marże w przypadku dużych kredytów korporacyjnych, niepokojącą kondycję SKOKów (którą możemy się domyślić, kto miałby poprawiać) czy w końcu wynikającą z ostatnich testów regulatora konieczność dotworzenia większych rezerw przez niektóre podmioty. Te wszystkie elementy nakazują ostrożne podejście do wprawdzie zdrowych fundamentalnie, ale drogich polskich banków.

Reasumując, wyniki testów europejskich banków można najkrócej podsumować przysłowiowym „z dużej chmury mały deszcz”. Nie oznacza to jednak, że akcje polskich banków stanowią obecnie jakąś szczególną okazję.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.





10:21, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (5) »
wtorek, 30 września 2014

Komentarz z 30.09.2014 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Najbardziej zauważalną zmianą na rynkach finansowych w ostatnich miesiącach jest umocnienie kursu amerykańskiego dolara. W ciągu niecałych 5 miesięcy dolar zyskał blisko 10% w relacji do euro. Dlaczego? Zaostrzenie polityki pieniężnej przez Fed, przy jednoczesnym luzowaniu przez inne banki centralne, na czele z ECB powoduje gigantyczną realokację kapitału w kierunku dolara. Kontynuacja tej tendencji może mieć szereg implikacji dla rynków finansowych.

EUR_USD_1_rok
 
Przede wszystkim mocny dolar oznacza słabość cen surowców wyrażonych w amerykańskiej walucie. Widać to po zachowaniu ropy czy miedzi. Wyższe oprocentowanie w Stanach jest również poważnym wyzwaniem dla rynków wschodzących, szczególnie tych najbardziej wrażliwych. Ale dla nas ważniejsze są implikacje, jakie mocny dolar może powodować dla rynków akcji.

Po pierwsze amerykańskie akcje powinny raczej przestać drożeć. Dotyczy to w szczególności eksporterów. Przedsiębiorstwom za oceanem nie będzie sprzyjać również wzrost kosztu pieniądza. Dotyczy to spółek najbardziej zalewarowanych i mniejszych, mających trudniejszy dostęp do kapitału.

SPX_1_rok

Ewentualne perturbacje amerykańskich akcji nie pozostaną niezauważone przez inwestorów działających w innych częściach globu. Szczególnie na rynkach wschodzących. Z drugiej jednak strony znaczące osłabienie euro powinno w dłuższym okresie zacząć sprzyjać słabej gospodarce unijnej, przykładowo niemieckim eksporterom.

A co dla polskich inwestorów oznacza silniejszy dolar? Pewnie podwyższoną nerwowość w spoglądaniu na to, co dzieje się w Nowym Jorku. Ponadto wyższe koszty dla wszystkich importerów dolarowych (a tych nie brakuje) i pewne korzyści dla (niestety nielicznej) grupy spółek, będących dolarowymi eksporterami. Pośrednio nasze przedsiębiorstwa mogą także skorzystać na ożywieniu w strefie euro. Ale to w dłuższym okresie.

Na szczęście nie tylko dolar i stopy procentowe za oceanem mają wpływ na nasz rynek. U nas, podobnie jak w strefie euro, polityka pieniężna będzie dalej luzowana. Oczekujemy przynajmniej 2 cięć stóp przez RPP, co powinno złagodzić wpływ spadku eksportu na Wschód. Obniżki stóp najbardziej powinny odczuć średnie i mniejsze przedsiębiorstwa, które zostały najbardziej poturbowane po częściowej nacjonalizacji OFE i agresji Rosji na Ukrainę (WIG250, mimo ostatniej poprawy, od początku roku stracił 12%).

Reasumując, zmiana polityki pieniężnej przez Fed powoduje istotną zmianę w relacjach podstawowych walut. To z kolei nie powinno pozostać bez wpływu na ceny surowców czy akcji. Amerykańskie akcje stają się coraz bardziej ryzykowną klasą aktywów. Zyskiwać natomiast mogą europejscy eksporterzy, na czym my pośrednio także powinniśmy skorzystać. 

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.




09:59, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28