Komentarze giełdowe Sebastiana Buczka, Prezesa Zarządu Quercus TFI S.A.
Sebastian Buczek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
poniedziałek, 29 września 2008

Ostatni tydzień na światowych rynkach finansowych upłynął pod znakiem oczekiwania na plan ratunkowy dla amerykańskiego systemu finansowego.

Rząd i politycy w USA spierali się nad rodzajem i wielkością pomocy dla chwiejących się banków. W czwartek urząd nadzoru przejął kontrolę nad kasą oszczędnościową Washington Mutual. W końcu w trakcie weekendu wynegocjowano plan ratunkowy, okrojony w stosunku do wersji pierwotnej. Jego uchwalenie jest kwestią najbliższych dni.

Inwestorzy są przestraszeni i to nie tylko w USA, ale również na Starym Kontynencie. Ostatnim przykładem problemów, z jakimi borykają się instytucje finansowe, jest częściowa nacjonalizacja banku Fortis. Nie pamiętam, kiedy sentyment był tak zły, prawdopodobnie tuż po ataku terrorystycznym na World Trade Centre.

Pojawiają się czarne scenariusze, łącznie z upadkiem amerykańskiego systemu finansowego i poważnymi problemami wielu europejskich instytucji, które mogłyby mieć problemy z zachowaniem płynności.

Historycznie w takich momentach akcje należało kupować. Po okresie strachu następowało zwykle kilkutygodniowe odreagowanie i dość silna fala wzrostowa. Jest zatem szansa, że i tym razem inwestorzy choć na pewien czas będą mogli odetchnąć od ciągłego spadku kursów.

10:14, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 22 września 2008

Ubiegły tydzień można zaliczyć do najbardziej dramatycznych w bieżącym roku. Ogólnoświatowa wyprzedaż akcji spowodowana została upadkiem banku Lehman Brothers i de facto nacjonalizacją firmy ubezpieczeniowej AIG.

Najgorzej sytuacja przedstawiała się w Moskwie, gdzie z powodu gwałtownej wyprzedaży, największej od 1998 r., władze zdecydowały się na zawieszenie notowań. Sytuacja zdecydowanie poprawiła się w czwartek i piątek, kiedy poinformowano o skoordynowanej akcji banków centralnych oraz planach powołania specjalnej instytucji w USA, która miałaby się zająć ustabilizowaniem sytuacji sektora finansowego poprzez wykup „toksycznych” instrumentów finansowych.

Inwestorów ogarnęła panika. Sytuacja przypominała tę ze stycznia, a spadki na giełdach były wiodącym tematem w mediach. Jest to – przynajmniej z krótkoterminowej perspektywy – sygnał jak najbardziej pozytywny. Zwykle po tak dramatycznych wydarzeniach mieliśmy do czynienia z kilkutygodniowym odreagowaniem, czego zapowiedzią mogą być piątkowe silne wzrosty.

Bardziej optymistycznie nastawieni inwestorzy mogą oczekiwać, że ubiegły tydzień przyniósł na tyle przełomowe wydarzenia – z bankructwem i nacjonalizacją największych amerykańskich instytucji finansowych włącznie – że być może mieliśmy do czynienia z apogeum spadków i końcową fazą bessy.

Należy jednak pamiętać, że – po pierwsze – inwestorzy jeszcze nie do końca dyskontują spowolnienie wzrostu gospodarczego, po drugie – nie słychać jak dotychczas o potencjalnych problemach funduszy hedgingowych (a w bieżących zmiennych warunkach rynkowych można ich oczekiwać) i po trzecie – poziom zaufania inwestorów do instytucji finansowych jest teraz tak niski, że plotki o możliwych kłopotach jakiegoś podmiotu mogą nawet przesądzić o jego istnieniu. Niestety, dotyczy to również polskiego rynku.

08:54, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 15 września 2008

Wydarzeniem ostatniego tygodnia była niespodziewana zapowiedź premiera Tuska o wejściu Polski do strefy euro w 2011 roku. Perspektywa przyjęcia europejskiej waluty nie jest może zaskoczeniem, ale warunki, w jakich premier złożył oświadczenie i przede wszystkim termin wprowadzenia euro, są niespodzianką.

Dla polskiego rynku finansowego słowa premiera miały duże znaczenie. Najbardziej pozytywnie zareagowały ceny długoterminowych obligacji skarbowych, które gwałtownie wzrosły. Złoty po kilku tygodniach korekty znowu zaczął umacniać się. Jedynie rynek akcji zareagował neutralnie.

Po wypowiedzi premiera wielu wybitnych ekonomistów stwierdziło, że rok 2011 jest mało realnym terminem, wskazując na lata 2012-2014 jako bardziej prawdopodobny moment wprowadzenia euro w naszym kraju. Jest zatem szansa, że w trakcie piłkarskiego Euro2012 będziemy płacić już we wspólnej walucie.

Pomimo, iż dla cen akcji słowa premiera nie miały dużego znaczenia, warto jednak zauważyć, że w dłuższym okresie wprowadzenie euro powinno korzystnie wpłynąć na notowania polskich spółek. I nie tylko chodzi o interesy przedsiębiorstw prowadzących wymianę międzynarodową, która stanie się mniej ryzykowna, szczególnie w kontekście ostatniego zachowania się złotego.

Skorzysta na tym większość spółek, ponieważ dzięki konwergencji stóp procentowych i większego zaufania do Polski, spadnie wymagana przez inwestorów stopa zwrotu z lokat w nasze aktywa finansowe, co powinno pozytywnie przełożyć się na wzrost wycen spółek notowanych na warszawskiej giełdzie.

10:30, sebastian_buczek , Komentarze
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 września 2008

Wydarzeniem ostatniego tygodnia było dalsze gwałtowne osłabienie złotego. Po wielu miesiącach ciągłego umacniania się polskiej waluty, zakończonym skokową aprecjacją w lipcu, w ostatnim czasie złoty wreszcie osłabił się i to z zaskakującą siłą. W ciągu 5 tygodni nasza waluta osłabiła się z poziomu 3,20 do 3,46 do EUR i z 2,02 do 2,42 do USD.

Gwałtowne osłabienie złotego z jednej strony można wiązać z wcześniejszą długotrwałą aprecjacją (na zasadzie odreagowania wcześniejszych wzrostów), z drugiej strony może wynikać z ucieczki kapitału z ryzykownych rynków wschodzących w kierunku bardziej bezpiecznych klas aktywów.

Tak silny ruch może u niektórych inwestorów wywoływać nerwowe reakcje. Wzrosło, choć nieznacznie, prawdopodobieństwo jeszcze jednej podwyżki stóp przez RPP. Jednak najważniejsze jest to, że ostatnie osłabienie złotego jest korzystne dla polskiej gospodarki i wielu spółek notowanych na GPW w Warszawie.

Konkurencyjność polskich przedsiębiorstw wyraźnie poprawi się, a eksporterzy, którzy działali już na progu rentowności, znowu będą osiągać zyski. Jeśli ta tendencja utrzyma się, to w perspektywie kilku miesięcy możliwa będzie również poprawa salda deficytu na rachunku bieżącym.

08:47, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (7) »
wtorek, 02 września 2008

Wydarzeniem ostatniego tygodnia było posiedzenie RPP. Zgodnie z oczekiwaniami większości analityków, Rada nie podniosła stóp, ale nie wykluczyła dalszego zacieśniania polityki pieniężnej, jeśli będzie tylko taka potrzeba.

 

Decyzję Rady należy uznać za słuszną, pomimo głosów części ekonomistów i nawet niektórych członków samej RPP o konieczności podwyżki rzędu 25-50 punktów bazowych.

 

Zwolennicy dalszego zacieśniania polityki zwracają uwagę m.in. na wzrost poziomu inflacji bazowej (prawdopodobnie do 2,8% w sierpniu) oraz utrzymującą się wysoką dynamikę wzrostu wynagrodzeń, zdecydowanie przewyższającą wzrost wydajności pracy. Kolejnym argumentem dla jastrzębi może być fakt, że polska gospodarka w II kwartale br. rozwijała się w tempie szybszym (5,8%) od oczekiwanego (5,5%).

 

Na szczęście w Radzie przeważyły głosy tych członków, którzy dostrzegają znaczenie spadku cen surowców i nadchodzącego spowolnienia, zarówno w gospodarce globalnej, jak i polskiej.

 

Wolniejszy rozwój gospodarczy powinien również pozwolić na stopniowe wygaszenie dwucyfrowej obecnie dynamiki wzrostu wynagrodzeń. Największym znakiem zapytania jest skala spowolnienia w 2009 r. – czy dynamika PKB będzie bliższa 4%, czy może tylko 3%?

08:45, sebastian_buczek , Komentarze
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 sierpnia 2008

 

Najważniejszym wydarzeniem ostatnich tygodni na polskim rynku finansowym jest silny spadek rynkowych stóp procentowych. Rentowność 2- i 5-letnich obligacji skarbowych spadła od początku lipca z poziomu – odpowiednio – 6,9% i 6,8% do 6,3% i 6,1%.

Jest to generalnie pozytywna informacja dla inwestorów. Dalszy wzrost stóp groził jeszcze wyższymi kosztami kredytu dla przedsiębiorstw oraz koniecznością obniżania wycen giełdowych spółek.

 

Takie zachowanie cen obligacji, zakładając, że jest to początek nowego długoterminowego trendu, pozwala wysnuć jednoznaczne wnioski. Po pierwsze – dość już podwyżek stóp przez RPP. Po drugie – oprocentowanie depozytów bankowych w najbliższych tygodniach osiągnie swe maksimum, po czym zacznie stopniowo obniżać się. Po trzecie – niestety, przed nami znaczące spowolnienie wzrostu gospodarczego.

 

Biorąc pod uwagę to ostatnie oraz promocyjne stawki oprocentowania depozytów bankowych, trudno liczyć na trwałą poprawę koniunktury na warszawskiej giełdzie już teraz.

Jednakże spadek rynkowych stóp procentowych może być zwiastunem końca bessy w perspektywie kilku miesięcy, kiedy gospodarka będzie pracować na wolniejszych obrotach, a oprocentowanie depozytów bankowych spadnie. Warunek jest jeden – surowce nie mogą wrócić do trendu wzrostowego.

09:58, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (3) »
środa, 21 maja 2008
Generalnie wyniki polskich spółek w pierwszym kwartale były bardzo dobre, w wielu przypadkach lepsze od oczekiwań. Można byłoby dodać, że z perspektywy wyników finansowych był to jeden z najlepszych kwartałów w historii warszawskiej giełdy.

In plus z dużych spółek zaskoczyły niektóre banki, takie jak PKO BP, BRE, Millennium czy Getin. Powyżej prognoz były również wyniki PBG, Polimexu oraz GTC. Kolejny bardzo dobry kwartał miało Asseco. Z mniejszych spółek, dzięki znakomitej koniunkturze na rynkach surowcowych, wysokie zyski pokazały Police i Puławy. Na ciepłej zimie skorzystały spółki z sektora budowalnego – na największe wyróżnienie zasługują Hydrobudowa, Elektrobudowa, Trakcja Polska i Unibep. Ze względu na święta bardzo dobre wyniki podały spółki „bakaliowe” (Bakalland, Helio). Znakomicie radziła sobie znaczna część spółek IT, w tym ABG, ABS, Asseco Slovakia, Macrologic, Qumak i Techmex. Z pozostałych spółek miłą niespodziankę sprawiły: Cyfrowy Polsat, Mercor i Wielton.

Rozczarowań nie było dużo. Z blue chips poniżej oczekiwań wypadły Pekao S.A. oraz TVN. Ze średnich i mniejszych spółek słabiej poradziły sobie: Comarch, Fota i Grajewo. Trudny okres przeżywali deweloperzy, chociaż nie widać było tego w ich wynikach. Nie zachwyciły również niektóre spółki z branży detalicznej, jak Bomi czy Kruk.

Reasumując, to był naprawdę bardzo dobry kwartał dla blue chips. W ich przypadku liczba rozczarowań w stosunku do pozytywnych zaskoczeń była niewielka. W przypadku średnich i mniejszych spółek przewaga pozytywnych niespodzianek nie była aż tak znacząca. Ogólnie wyniki blue chips można uznać za bardzo dobre, a pozostałych spółek – za dobre. Z sektorów zdecydowanym liderem było budownictwo. Dobrze poradziła sobie znaczna część banków, spółki chemiczne oraz IT.

08:22, sebastian_buczek , Komentarze
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 maja 2008

W ubiegłym miesiącu zanotowaliśmy wyraźną poprawę na światowych giełdach, na czele z Nowym Jorkiem. Indeks Dow Jones znalazł się tylko 4% poniżej poziomu zamknięcia z 2007 r., co – biorąc pod uwagę informacje o recesji w USA – wydaje się zaskakujące. W tym kontekście kilkunastoprocentowe spadki indeksów w Europie, w tym w Polsce, od początku roku, wyglądają zastanawiająco. Jeśli do tego dodać fakt, że w bieżącym roku indeks FTSE100 stracił ledwie 6%, przy ogólnie znanej, pogarszającej się sytuacji brytyjskiej gospodarki i lecącym na łeb na szyję funcie, a przykładowo niemiecki DAX spadł aż o 14%, to można się zastanawiać czy inwestorzy jeszcze orientują się w tym, co dzieje się obecnie na rynkach finansowych. Ważnym, aczkolwiek oczekiwanym wydarzeniem była obniżka stóp przez amerykański Fed do 2%.

Na rynkach wschodzących również mieliśmy do czynienia z odreagowaniem wcześniejszych spadków. W Turcji – najważniejszym dla nas rynku zagranicznym – indeks ISE-100 wzrósł w kwietniu z 39 tys. punktów do 43 tys. punktów. Stało się tak, pomimo dużej podaży akcji w związku z prywatyzacją Turk Telecom. Rentowność instrumentów dłużnych wzrosła do 19% w przypadku rocznych obligacji skarbowych, co było efektem wzrostu oczekiwań inflacyjnych do 9,2-9,6% w kwietniu (ostatecznie inflacja wyniosła 9,7%). Turecka waluta utrzymywała się na niskim poziomie ponad 2 lirów/euro. Najważniejszym wydarzeniem w kraju pozostawała próba zdelegalizowania rządzącej partii (AKP) przez Sąd Najwyższy.

W kwietniu publikowane były dane makroekonomiczne dotyczące stanu naszej gospodarki w poprzednim miesiącu. Poza spadkiem bezrobocia do 11,1% okazały się one gorsze od oczekiwań inwestorów. Inflacja ustabilizowała się na poziomie 4,1%, a inflacja bazowa wzrosła do 2,7%. Z punktu widzenia koniunktury gospodarczej marzec okazał się zatem miesiącem nie tak udanym, jak styczeń czy luty, ale częściowo można to usprawiedliwić okresem świątecznym. Rynek obligacji dość spokojnie przyjmował te dane. Rentowność obligacji 2-letnich na koniec miesiąca wyniosła 6,18%, a 5-letnich 6,12%. W kwietniu dynamika produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej powinna okazać się lepsza, chociaż w każdym kolejnym kwartale dynamika wzrostu PKB będzie osłabiać się ze względu na wyższe stopy procentowe oraz bardzo silnego złotego. Oczekujemy, że RPP już tylko raz podwyższy stopy z obecnych 5,75% do 6% w maju lub w czerwcu.

Długoterminowe perspektywy polskiej gospodarki nie wyglądają zatem tak dobrze, jak w ostatnich latach, ale z drugiej strony nie można popadać w skrajny pesymizm. Z ok. 5% dynamiką wzrostu PKB w 2008 r. nadal będziemy jednym z najszybciej rozwijających się krajów europejskich.

Na warszawskiej giełdzie polscy inwestorzy cały czas wpatrywali się w to, co działo się za oceanem i na negatywne informacje reagowali tak nerwowo, jakby dane dotyczące stanu amerykańskiej gospodarki dotyczyły wprost naszych portfeli. Polski rynek akcji w kwietniu należał do najsłabszych na świecie i nie uczestniczył w globalnym odreagowaniu wcześniejszych spadków. WIG stracił 2,7%, WIG20 2,0%, indeks średnich spółek mWIG40 4,4%, a indeks małych spółek sWIG80 5,7%. Wolumen obrotów akcjami był niski. Z większych spółek in plus wyróżniały się PKN Orlen i PKO BP oraz reprezentanci branży chemicznej – Police i Puławy. W tym ostatnim przypadku było to związane z rekordowymi cenami nawozów i znakomitymi wynikami finansowymi obu spółek. Na drugim biegunie znalazły się Bioton i PGNiG oraz producenci-eksporterzy, jak Cersanit czy Barlinek, którym nie sprzyjało umocnienie złotego do 3,45 zł/euro i 2,21 zł/dolara. Z ważnych wydarzeń warto odnotować dużą aktywność spółek na rynku ofert akcji, zarówno pierwszych (IPO), jak i kolejnych (SPO). Najbardziej udanym debiutem okazał się początek notowań Trakcji Polskiej (ponad 20% wzrost ceny), a największą ofertę przeprowadził Polsat Cyfrowy (ponad 800 mln zł).

Sebastian Buczek, Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

15:22, sebastian_buczek , Komentarze
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 kwietnia 2008
Koniec ubiegłego tygodnia przyniósł wyraźną poprawę na światowych giełdach, na czele z Nowym Jorkiem. Indeks Dow Jones znalazł się tylko 3% poniżej poziomu zamknięcia z 2007 r., co – biorąc pod uwagę wielotygodniową dyskusję o recesji w USA – wydaje się kuriozalne. W tym kontekście kilkunastoprocentowe spadki indeksów w Europie, w tym w Polsce, od początku roku, wyglądają równie zastanawiająco. Jeśli do tego dodać fakt, że w bieżącym roku FTSE100 stracił ledwie 6%, przy ogólnie znanej, pogarszającej się sytuacji brytyjskiej gospodarki i lecącym na łeb na szyję funcie, a niemiecki DAX spadł aż o 15%, to można się zastanawiać czy inwestorzy jeszcze orientują się w tym, co dzieje się obecnie na rynkach finansowych.

Dzisiejsza sesja na warszawskiej giełdzie, zamiast wzrostów w reakcji na mocne zachowanie rynków pod koniec ubiegłego tygodnia, przyniosła spadek notowań. Najmocniej z dużych spółek zostały przecenione akcje Biotonu. Skorygowały się również notowania Pekao S.A. i PKO BP, liderów piątkowych wzrostów. Kolejną sesję rósł kurs Polic, w oczekiwaniu na bardzo dobre wyniki w pierwszym kwartale. Wolumen obrotów nie był wysoki.

Aby nie pozostawić złudzeń, co do globalnego zamieszania w ostatnich tygodniach nie tylko na rynkach akcji, warto spojrzeć na to, co dzieje się z ceną ryżu. Jeszcze na koniec 2003 r. tona ryżu kosztowała 200 USD. Na koniec ubiegłego roku, w związku z osłabieniem dolara oraz rosnącym popytem w Azji, cena ryżu zbliżyła się do 400 USD. W ostatnich dniach ryż kosztował już 950 USD, a rząd Filipin płacił w ostatnich dniach ponad 1000 USD. Przyczyny tak gwałtownej zwyżki tego surowca upatruje się w ograniczeniu jego eksportu przez kilka kluczowych państw.

 

16:00, sebastian_buczek , Komentarze
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 kwietnia 2008
Ostatni tydzień przyniósł uspokojenie sytuacji na warszawskiej parkiecie. Zmiany wartości giełdowych indeksów były mniejsze niż w ostatnich miesiącach. Inwestorom zdecydowanie należała się taka chwila wytchnienia po kilku miesiącach nerwowych spadków i krótkich, gwałtownych odreagowań.

Zakończył się pierwszy kwartał 2008 r. Dla polskiej gospodarki był on bardzo dobry, szczególnie styczeń i luty. Wydawało się, że pogoda nie będzie nas tak rozpieszczać, jak na początku ubiegłego roku. Tymczasem obecna zima była w naszym kraju najcieplejsza od wielu lat, co z pewnością sprzyjało niektórym sektorom, na czele z branżą budowlaną. Marzec prawdopodobnie nie był aż tak udany. Kilka spółek giełdowych, które raportują miesięczne wolumeny sprzedaży i ich roczną dynamikę, podało rozczarowujące dane. Tak więc dynamika sprzedaży detalicznej, po dwóch bardzo dobrych miesiącach, w marcu może być gorsza.

W kolejnych kwartałach wzrost PKB może nie być aż tak wysoki, jak w pierwszym. Wyższy poziom stóp procentowych i bardzo mocny kurs złotego, a także – z czynników zewnętrznych – globalne ochłodzenie koniunktury, raczej uniemożliwią powtórzenie rewelacyjnych wyników polskiej gospodarki z pierwszych trzech miesięcy.

Szczególną uwagę należałoby zwrócić na kurs złotego do euro. Spadek wartości euro poniżej 3,5 zł powinien dać do myślenia. Antycypując nadchodzące zmniejszenie dynamiki PKB i jego konsekwencje, może należałoby się zastanowić nad powstrzymaniem się przed dalszym zaostrzaniem polityki pieniężnej przez RPP? Może warto wziąć pod uwagę, jaka będzie dynamiki wynagrodzeń nie teraz, a za kilka miesięcy, kiedy minie obecna fala podwyżek, a przedsiębiorcy zorientują się, że szczyt koniunktury jest za nami?

Długoterminowe perspektywy polskiej gospodarki nie wyglądają zatem tak dobrze, jak w ostatnich latach, ale z drugiej strony nie można popadać w skrajny pesymizm. Z ok. 5% dynamiką wzrostu PKB w 2008 r. nadal będziemy jednym z najszybciej rozwijających się krajów europejskich, a być może nawet na świecie.

08:58, sebastian_buczek , Komentarze
Link Dodaj komentarz »