Komentarze giełdowe Sebastiana Buczka, Prezesa Zarządu Quercus TFI S.A.
Sebastian Buczek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
poniedziałek, 16 listopada 2015

Komentarz z 16.11.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Z serii: Co nas dziwi?

WIG od początku roku stracił 5%. WIG20 już blisko 15%. Honoru bronią tylko mWIG40 i sWIG80, które są na plusach odpowiednio: +4% i ponad +10%. WIG20 przełamał ważną psychologiczną barierę 2.000 pkt. WIG również wygląda, jakby mógł nie przetrwać próby sił na obecnych poziomach…

WIG_1_rok

Czy to powód do zmartwień? Wolelibyśmy, aby sytuacja rozwijała się w bardziej pozytywnym kierunku. Sami liczyliśmy na to, że po wyborach skończą się licytacje, politycy zabiorą się do roboty, a gros ‘genialnych’ pomysłów przepadnie, bo po prostu nie ma ich jak sfinansować. Cóż, musimy być bardziej cierpliwi.

To co nam się coraz bardziej podoba, to wycena polskich spółek. Coraz szersze grono jest notowane przy wskaźnikach, które można uznać za atrakcyjne. Coraz więcej mamy także przykładów kursów, które wracają z kosmosu na ziemię. Indeks WIG-Banki jest już -23% od początku roku. Zakładamy, że o ile nie dojdzie do jakiegoś kompletnego załamania na świecie, potencjał spadkowy polskiego rynku jest ograniczony obecnie do ok. 5%.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.









08:17, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 02 listopada 2015

Komentarz z 2.11.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Z serii: Co nas dziwi?

To nie był najlepszy tydzień dla warszawskiej GPW. Pomimo wzrostów na głównych rynkach, u nas dominowały spadki. Dotyczy to szczególnie notowań banków.

Znalazły się one pod ponowną presją ze względu na nieukrywaną niechęć do tego sektora ze strony nowej władzy i coraz realniejszego wprowadzenia tzw. podatku bankowego.

Indeks WIG-Banki zanurkował w pobliże poprzednich dołków. Od początku roku jest mocno pod kreską (-17,6%).

WIG_BANKI_1_rok
 
Notowaniom polskich banków nie sprzyjała także sprzedaż 5% pakietu węgierskiego OTP przez tamtejszy rząd (ostatecznie z 6,5% dyskontem). Chętni się znaleźli, ale pewnie część inwestorów skracała inne pozycje w bankowych akcjach, no i niestety nam się dostało rykoszetem.

Dzięki spadkom, akcje polskich banków znowu stały się relatywnie ciekawsze, choć nie ukrywamy, że naszymi faworytami nadal pozostają raczej średnie i mniejsze spółki, które powinny być największymi beneficjentami kolejnej ewentualnej obniżki stóp i środków unijnych w 2016 r. Indeks sWIG80 po październiku jest +12,4% :-)

SWIG80_1_rok
 
Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.



09:53, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 26 października 2015

Komentarz z 26.10.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Z serii: Co nas dziwi?

Z nieukrywaną zazdrością patrzymy na to, co dzieje się w ostatnich dniach na 2 najważniejszych rynkach akcji – amerykańskim i niemieckim. Zarówno S&P500, jak i DAX z zadziwiającą lekkością niwelują straty z sierpniowej wyprzedaży.

SPX_1_rok
 
DAX_1_rok

Wystrzał w czwartek i piątek spowodowany został zapowiedziami / działaniami banków centralnych. Najpierw w czwartek szef ECB zapowiedział, że na posiedzeniu 3 grudnia europejskie QE ulegnie… wzmocnieniu. Wzrośnie prawdopodobnie tempo i czas drukowania, a główna stopa procentowa może zostać przycięta do -0,3% (!). W piątek z kolei chiński bank centralny obniżył główną stopę o ćwierć punktu do 4,35%.

Nasz WIG, niestety, walczy z poziomem 51,0-51,5 tys. punktów. Wszystkie przedwyborcze obietnice obciążyły polskie akcje, szczególnie dużych spółek.

Ale wybory są już właśnie za nami! Ich wynik nie jest bardzo zaskakujący. Niespodzianką jest tylko skala zwycięstwa PiS. Może to wpłynąć negatywnie na notowania banków i pozytywnie na oczekiwania co do obniżki stóp procentowych (dobre dla zarządzających aktywami i deweloperów). Ale to, co najważniejsze, to kwestia tego, że już teraz politycy będą musieli ważyć słowa i brać za nie odpowiedzialność. Czekamy też na ważną deklarację od przyszłego rządu – że rozwój warszawskiej giełdy i całego naszego rynku kapitałowego jest dla rządzących ważnym elementem polskiej gospodarki.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.



10:04, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 19 października 2015

Komentarz z 19.10.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Na szczęście już za tydzień wybory, bo liczba spółek trafionych „genialnymi” pomysłami naszych polityków może wreszcie jakoś się ograniczy.

Jedną z ostatnich ofiar jest sama GPW. Kurs akcji spółki zapikował, gdy okazało się, że politycy rozważają wprowadzenie podatku transakcyjnego. Jeszcze w sierpniu akcje GPW kosztowały ponad 50 zł. Dziś – poniżej 38 zł.

GPW_1_rok 

W tej sprawie dziwią nas aż 2 wątki. Po pierwsze politycy sami sobie strzelają w stopę – Skarb Państwa jest 35% właścicielem GPW i na pomyśle wprowadzenia podatku transakcyjnego nasze państwo już na dzień dobry straciło blisko 200m zł.

Po drugie – hasło wprowadzenia podatku transakcyjnego padło w Polsce wtedy, gdy… większość krajów UE wycofała się z tego kontrowersyjnego pomysłu. Jeszcze na początku br. pracowano nad tą koncepcją w ok. 10 krajach, ale później pomysł upadł. Obecnie podatek transakcyjny obowiązuje w 2 krajach UE – Francji i Włoszech (we Włoszech od akcji płaci się tylko 0,02%).

Nie musimy chyba nikogo przekonywać, że wprowadzenie takiego podatku odbiłoby się bardzo negatywnie na rozwoju (młodego) polskiego rynku finansowego, prowadząc do ograniczenia poziomu obrotu wszystkimi instrumentami finansowymi lub przeniesieniem tego obrotu poza nasz kraj, a w konsekwencji do spadku cen akcji i innych aktywów, co odczułyby miliony polskich gospodarstw domowych, zaangażowanych w OFE i fundusze inwestycyjne.

Reasumując, nie powielajmy błędu z 1995 r., kiedy wprowadzono ten podatek w Polsce i… po 3 miesiącach rząd musiał się poddać i wycofać.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.


09:18, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (1) »
wtorek, 22 września 2015

Komentarz z 22.09.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Dużo emocji dostarczało inwestorom na całym świecie czekanie na decyzję Fed z 17 września. Przeprowadzono setki sondaży czy stopy zostaną zmienione, czy też nie. Rynki wschodzące czekały na decyzję, jak na wyrok, obsuwając się coraz niżej. No i jak zwykle z dużej chmury – mały deszcz. Fed stóp nie zmienił. Ale też i żadnej ulgi inwestorzy nie poczuli. W piątek rynki spadały.

Oczywiście dywagacje czy i kiedy Fed jednak stopy podniesie, będą kontynuowane. Czy może w grudniu, czy dopiero w roku 2016? Nie ma się jednak czym ekscytować. Uważamy, że Amerykanie podniosą stopy dopiero wówczas, gdy… na rynkach finansowych znowu pojawi się dobra koniunktura. Jeśli zatem w ostatnich tygodniach roku powróci rynek byka, Fed pewnie wykona ruch w grudniu. Ale jeśli sytuacja się nie zmieni i będzie wyglądać tak, jak teraz, możemy jeszcze sporo poczekać na ruch amerykańskiego banku centralnego.

Tymczasem po sierpniowej wyprzedaży sytuacja na rynkach uspokoiła się (za wyjątkiem piątkowej sesji). Akcje odrobiły część strat.

WIG_1_rok
 
Ale entuzjazmu nie widać. Przykładowo na naszym rynku funduszy inwestycyjnych nie ma zainteresowania funduszami inwestującymi w akcje. Za to jest spore funduszami gotówkowymi i pokrewnymi.

Przed nami koniec kwartału, więc być może rynkom akcji uda się mimo wszystko wrzesień zakończyć na plusie. Jednak jak pokazuje historia, po tak silnej przecenie, z jaką mieliśmy do czynienia w sierpniu, zwykle inwestorzy doświadczali wtórnej, nieco słabszej fali spadkowej i dopiero wówczas giełdowe indeksy zaczynały się stopniowo podnosić. A to by oznaczało, że po drodze czeka nas jeszcze jeden zimny prysznic (może w październiku) i lepsza końcówka 2015 r.

Z wyborczego podwórka tym razem napłynęła informacja o możliwości wprowadzenia podatku od transakcji finansowych (w uproszczeniu nazywanego podatkiem Tobina) jako alternatywy dla podatku bankowego. Ani jeden, ani drugi pomysł nam się nie podoba. Nic nie zastąpi reform, a na pewno nie nowe podatki. W przypadku wprowadzenia podatku Tobina obawiamy się, że doszłoby do dwóch zjawisk. Po pierwsze zaniku płynności obrotu wieloma instrumentami finansowymi, co jest zaproszeniem do kolejnego kryzysu. Po drugie przeniesienia obrotu naszymi instrumentami tam, gdzie ten podatek nie będzie obowiązywać.

Na warszawskiej GPW z ciekawszych wydarzeń warto zwrócić uwagę na podjęcie próby obrony Bogdanki przed przejęciem przez Eneę, które odczytujemy jako zaproszenie do negocjacji warunków ewentualnej transakcji. Trwa proces konsolidacji w sektorze wierzytelnościowym. Best kupił pakiet Kredy Inkaso, a Kruk poinformował o zamiarze nabycia portfela Presco.

Reasumując, Fed stóp nie podwyższył. Inwestorzy nadal będą się mieli nad czym zastanawiać. W naszej ocenie podwyżka stóp powinna być poprzedzona poprawą koniunktury na rynkach finansowych, na co jeszcze trochę musimy poczekać.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.




09:17, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (2) »
wtorek, 08 września 2015

Komentarz z 8.09.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Przedwyborcze zatargi naszych polityków zostały odsunięte przez inwestorów w kąt. Teraz liczą się tak naprawdę Chiny i niewiele więcej.

Co do Chin – trudno pewnie znaleźć osobę, która by dokładnie wyjaśniła, co tam się obecnie naprawdę dzieje. A jeszcze trudniej o kogoś, kto sformułowałby sensowną prognozę, co się tam jeszcze może dziać. Ta mgiełka tajemnicy w krótkim okresie może oddziaływać in minus na wyobraźnię inwestorów. Nie można wykluczyć straszenia krachem w tamtejszej gospodarce, co pewnie odbiłoby się czkawką w całej globalnej gospodarce. Od czasu do czasu mogą pojawić się jakieś sensacyjne doniesienia i nerwy inwestorów mogą być wystawione na ciężką próbę.

SHBS_3_lata

Z drugiej jednak strony nie można zapominać o tym, że Chińczycy nie stoją z założonymi rękami i nie przyglądają się bezczynnie, ale podejmują działania, aby ewentualny kryzys okiełznać. Pompują pieniądze, obniżają stopy, bankom zaś rezerwy obowiązkowe, dewaluują kurs juana. Te wszystkie działania będą mieć pozytywny wpływ na chińską gospodarkę. To tylko kwestia czasu.

Na razie zatem potwierdzamy, że to, co ostatnio obserwujemy na globalnym rynku finansowym, to „tylko” większa korekta, na którą czekaliśmy od 2011 r. Większa zmienność może nam towarzyszyć jeszcze przez co najmniej kilka tygodni. Dopiero gdy mgła niejasności wokół Chin zacznie opadać, możliwa będzie poprawa koniunktury. Dlatego warto oswoić się z myślą, że jesień może być pełna emocji i zwrotów sytuacji, a dopiero ostatnie tygodnie roku mogą przynieść jakąś bardziej zauważalną poprawę.

Wizja kryzysu w Chinach ma też swoje dobre strony. Po pierwsze odsunięta w czasie może być decyzja Fed co do pierwszej podwyżki stóp. Po drugie na horyzoncie cały czas nie widać groźby wzrostu stopy inflacji. Po trzecie z napuchniętego balonu wyceny różnych aktywów, na czele z akcjami na rynkach rozwiniętych, powinno zejść powietrze, co przysłużyłoby się kontynuacji hossy w roku 2016.

U nas zakończył się okres wynikowy. Miał on spory wpływ na zachowanie cen akcji, szczególnie średnich i mniejszych spółek. Przykładowo – po bardzo dobrych wynikach mocno rosły notowania takich spółek, jak Elektrobudowa czy Farmacol. Pod silną presją znalazły się zaś walory Apatora (wcześniej) i Action. Warto zatem cały czas pamiętać o analizie fundamentalnej poszczególnych spółek.
 ELB_1_rok

Reasumując, wygląda na to, że inwestorzy muszą przygotować się na emocjonującą jesień. U nas będzie to już kolejna pora roku, po gorącym przedwyborczym lecie, kiedy wytrzymałość inwestorów może być wystawiona na próbę. Tym razem oczy wszystkich będą zwrócone na Chiny i mgłę tajemnicy, która ogarnęła tamtejszą gospodarkę.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.




09:34, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (2) »
wtorek, 25 sierpnia 2015

Komentarz z 25.08.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

I chyba stało się. Od 2011 r. inwestorzy na globalnym rynku akcji czekali na większą korektę. W końcu się doczekali. Przyczyną nie była ani Grecja, ani słabość UE, ani nawet geopolityczne napięcia we wschodniej Ukrainie czy na Bliskim Wschodzie. Przyczyną były Chiny.

Od dłuższego czasu krążyły różnego rodzaju opowieści o słabnącej tamtejszej gospodarce. Wiele osób wytykało Chińczykom, że oficjalnie publikowane dane mijają się z prawdą, że na ichniejszym rynku nieruchomości prędzej lub później musi dojść do kryzysu itd. Rząd i bank centralny broniły się jednak skutecznie, chwytając się wszelkich sposobów, aby odsunąć w czasie moment prawdy. Ale długa słabość rynku surowcowego i załamanie na chińskim rynku akcji w czerwcu, wskazywały, że faktycznie coś się może wydarzyć. W końcu bank centralny sięgnął po narzędzie w postaci dewaluacji waluty, co tylko wzmocniło tezę o słabości gospodarki, która – przypomnę – jeszcze nie tak dawno była uważana za mogącą w nie tak odległej przyszłości zdetronizować gospodarkę amerykańską.

Kluczowe pytanie brzmi teraz – czy to początek bessy czy tylko większa korekta? Zakładamy na razie, że tylko większa korekta. Jaki może być jej zasięg? Na najważniejszych rynkach wydaje się, że nawet 20%. Z czego już znaczna część jest za nami. S&P500 spadł od lipcowego szczytu o 10%, a DAX o 15%, licząc od lokalnego maksimum z początku sierpnia.

DAX_3_lata

Jaki to może mieć wpływ na warszawską GPW? Oczywiście trudno być aż takim optymistą, aby uważać, że nie odczujemy pogorszenia koniunktury na światowych giełdach. Odczujemy. Jednak z drugiej strony warto zauważyć, że nasz rynek od 3 miesięcy podlegał ogromnej presji ze strony polityków i padających z ich strony „genialnych” pomysłów. Spora grupa naszych spółek skorygowała się, często o kilkanaście lub więcej procent. Po raz pierwszy od 15 lat polskie firmy są korzystniej wycenione niż na rynkach rozwiniętych. Oznacza to, że siła oddziaływania obecnych spadków na świecie nie powinna być aż tak bolesna dla GPW.

WIG_3_lata
Dobrym przykładem mogą być jedne z najbardziej indeksotwórczych spółek, czyli PZU i Pekao. Trudno sobie wyobrazić, aby narażone były na znaczący potencjał spadkowy, skoro ta pierwsza niebawem będzie wypłacać dywidendę w wysokości 7,5%, a w przypadku drugiej oczekiwana przez nas stopa dywidendy w przyszłym roku wynosi ok. 6%, przy oprocentowaniu 10-letnich obligacji skarbowych na poziomie 2,8%. Chyba że korekta na świecie przerodzi się w bessę.

Reasumując, ewentualna silna wyprzedaż na świecie nie będzie sprzyjać naszym akcjom. Warto jednak pamiętać o tym, że w ciągu ostatnich 3 miesięcy nasz rynek zanotował już znaczną korektę i dlatego uważamy, że wiele negatywnych informacji jest już zdyskontowanych w cenach polskich akcji.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.





09:54, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (2) »
wtorek, 11 sierpnia 2015

Komentarz z 11.08.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.



W 2014 roku skok na połowę naszych oszczędności w OFE. W 2015 roku skok na banki, aby przed wyborami zyskać na popularności. Tak najkrócej można podsumować dokonania polskich polityków z ostatnich 2 lat. Co więcej, to wszystko przy aplauzie większości społeczeństwa, które nie rozumie negatywnych konsekwencji tych zdarzeń.

Łatwość, z jaką politycy uchwalają kontrowersyjne ustawy, które później mają olbrzymie znaczenie dla milionów Polaków i całej gospodarki, przypomina jedynie to, co działo się niejednokrotnie w państwach trzeciego świata, tzw. republikach bananowych, gdzie władcy za pomocą dekretów jednych poddanych czynili bogatymi, innych biednymi, w zależności od swojego kaprysu.

Pomysły naszych polityków nie mają nic wspólnego ani z zasadami państwa prawa (gdzie m.in. szanuje się umowy między stronami, a prawo własności jest święte), ani z zasadami sprawiedliwości społecznej (co mają powiedzieć teraz ci wszyscy, którzy zaciągnęli kredyt w złotych i przez lata płacili wyższe odsetki, nie wspominając o tych, którzy w ogóle nie zaciągnęli kredytu hipotecznego, bo obawiali się czy podołają później przez lata ze spłatami?).

Czy to już apogeum przedwyborczego szaleństwa? Mamy nadzieję, że tak i że jest to już uwzględnione w cenach akcji. Problem jednak w tym, że do wyborów jeszcze sporo czasu. No i niestety nie ma pewności czy nasi politycy nie wpadną na jakiś kolejny „genialny” pomysł. Plusem jest natomiast to, że będąc w UE mamy sporą szansę, aby te szalone idee nie przeszły testu europejskich regulacji.

WIG_3_lata
 
Zakładamy zatem, że większość przedwyborczych pomysłów jest już odzwierciedlona w cenach polskich akcji. Otwarta natomiast pozostaje kwestia czynników zewnętrznych. Główne rynki konsolidują się i nie wygląda to jednoznacznie na przystanek przed kolejną falą wzrostów. Co więcej, patrząc na zachowanie cen surowców, takich jak ropa czy miedź, wyczuwa się pewien niepokój czy to oby nie zapowiedź jakiegoś kolejnego spowolnienia w globalnej gospodarce. Zaczęło się od Stanów, później ciężkie chwile przeżywała Europa, obecnie Chiny muszą się uciekać do wielkich interwencji, aby przeciwdziałać załamaniu na rynku akcji i w gospodarce. Dużymi krokami zbliżamy się do miesięcy (wrzesień, październik), które owiane są złą sławą. Warto o tym pamiętać.

Reasumując, mamy nadzieję, że ceny akcji na GPW odzwierciedlają już przedwyborcze pomysły naszych polityków. Jeśli nie wszystkie, to przynajmniej zdecydowaną większość. Przekierowujemy zatem naszą uwagę w stronę rynków zagranicznych, gdzie też dzieje się sporo. Szczególnie na surowcach. Mamy nadzieję, że spadki ich cen to dalszy etap dostosowania po nieracjonalnej hossie lat 2003-2007, a nie zapowiedź jesiennego tąpnięcia na rynkach.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.


09:30, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (2) »
wtorek, 28 lipca 2015

Komentarz z 28.07.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Sezon wakacyjny z reguły jest nieco spokojniejszy dla inwestorów. Ale nie w tym roku. Najpierw była Grecja, teraz Chiny i surowce. A u nas politycznych licytacji ciąg dalszy.

Zacznijmy jednak od tego, że w lipcu trend wzrostowy na rynkach akcji nadal nie został zanegowany i możemy potwierdzić, że jesteśmy w rynku byka. Już zresztą 7 rok.

Wątek Grecji skończył się, a może bardziej precyzyjnie – zawiesił – na pewien czas. Inwestorzy na świecie znaleźli sobie nowy powód do zmartwień – Chiny. O prawdziwym stanie tamtejszej gospodarki krążą już legendy, łącznie z takimi, które mrożą krew w żyłach. Spadające ceny surowców faktycznie sugerują spowolnienie. Notabene zachowanie cen surowców w ostatnich miesiącach potwierdza naszą tezę, że długoterminowo jest to najgorsza klasa aktywów do inwestowania.

Ale wracając do Chin, w celu ratowania tamtejszego rynku akcji, w ostatnich tygodniach rząd posunął się do kolejnej gigantycznej manipulacji. Zobaczymy, na jak długo ona starczy, bo z reguły trudno gra się przeciwko rynkowi, czego najlepszym dowodem jest wczorajsza sesja.

SHC_1_rok

Doniesienia z Azji i zachowanie cen surowców wpłynęły na (niewielką na razie) korektę na głównych rynkach – w Niemczech i Stanach. Niewykluczone, że będzie ona kontynuowana w kolejnych dniach.

Tymczasem u nas trwa polityczny maraton licytacji. Z nowości – w piątek pojawiła się plotka ze źródeł PO o możliwym zmniejszeniu obciążeń podatkowych dla KGHM. Kurs odbił się w trakcie sesji o kilka procent. Wczoraj pojawiła się propozycja PiS zniesienia podatku miedziowego. Kurs eksplodował o 10%, mimo taniejącej miedzi.

Na co jeszcze czekamy? Nie padła jeszcze propozycja dotycząca rozwiązania kwestii kredytów frankowych ze strony PiS. Inwestorzy obawiają się, że będzie ona bardziej kosztowna dla banków niż propozycja PO. Jeśli te obawy potwierdziłyby się, notowania banków mogłyby znaleźć się pod dalszą presją.

Tu jednak odrobina optymizmu. Festiwal kontrowersyjnych pomysłów polityków powinien się powoli wyczerpywać. A ponieważ rynek zdyskontował już wiele, w związku z tym nie tracimy nadziei na powtórkę z roku 2013. Wtedy zapowiedzi okrojenia OFE o połowę wywoływały fale wyprzedaży, po czym notowania ulegały poprawie.

Reasumując, inwestorzy na świecie po Grecji znaleźli sobie kolejny powód do zmartwień – Chiny i surowce. Trzeba przyznać, że jest to kwestia poważniejsza i w mniejszym stopniu zdyskontowana w cenach niż wątek grecki. U nas trwa gorące polityczne lato. Czekamy jeszcze na propozycję PiS dotyczącą rozwiązania problemu kredytów frankowych. I mamy nadzieję, że politycy powoli będą kończyć ze swoimi „genialnymi” pomysłami.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.

 


09:47, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (3) »
wtorek, 30 czerwca 2015

Komentarz z 30.06.2015 r.
Sebastian Buczek
Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

Nie jest źle – tak chyba najkrócej można podsumować I półrocze. WIG wzrósł o 3%, złoty stracił trochę do dolara, ale umocnił się do euro, obligacje skarbowe – zgodnie z przewidywaniami – potaniały.

WIG_3_lata
Ktoś powie, że wzrost WIG w tej skali jest symboliczny i niesatysfakcjonujący. Też byśmy sobie życzyli dwucyfrowych stóp zwrotu, ale w końcu jesteśmy po 6 latach hossy i nie ma co liczyć na dynamiki znane z lat 2009-2010.

Do maja sytuacja zresztą rozwijała się lepiej. WIG wybił się wówczas z 1,5-rocznej formacji konsolidacyjnej i próbował zbliżyć się do granicy 60 tys. punktów. Na przeszkodzie stanęli politycy. Zaskakujący wybór nowego prezydenta i uzmysłowienie sobie przez inwestorów, że jesienią czeka nas prawdopodobnie zmiana władzy przy akompaniamencie różnych kontrowersyjnych pomysłów ekonomicznych doprowadziły do 7,5% korekty notowań w II połowie maja i pierwszych dniach czerwca.

Rynek próbował konsolidować się w strefie 53-54 tys. punktów, ale negocjacje Grecja-UE (chwilowo?) zerwano i wczoraj inwestorów spotkał poranny zimny prysznic. Zakładamy jednak, iż jest to typowa postawa negocjacyjna, a nie chęć przejścia przez Grecję do historii, jako pierwszy kraj, który opuści strefę euro.

Oczywiście nie spodziewamy się, że temat Grecji zostanie rozstrzygnięty w sposób trwały, a raczej pomostowy. Pieniądze na kilka miesięcy pewnie się znajdą, a później temat wróci jak bumerang, ale tym będziemy się martwić pewnie we wrześniu.

Polityka banków centralnych pozostaje wspierająca dla inwestorów. Wprawdzie na początku roku inwestorzy bardzo obawiali się podwyżek stóp w Stanach, co doprowadziło do spektakularnego umocnienia dolara, ale im dalej, tym perspektywa podwyżek stóp za oceanem, zarówno jeśli chodzi o czas, jak i skalę, oddalała się.

Tymczasem ECB cały czas realizuje swój plan zasilania europejskiego systemu finansowego świeżą gotówką aż do września 2016 r. Pomaga to Europie łapać oddech, chociaż dane makro cały czas pozostawiają sporo do życzenia.

Pomimo aktywności ECB, obligacje skarbowe w strefie euro zaliczyły paskudną, acz jak najbardziej zasłużoną wpadkę. Przykładowo rentowność niemieckich 10-latek z 0,05% (!) w kwietniu przesunęła się do blisko 0,8% obecnie. No cóż, każda bańka ma swój kres.

I na koniec słowo o najważniejszym dla nas czynniku ryzyka, czyli geopolityce. Napięcie we wschodniej Ukrainie nie ustało. Cały czas inwestorzy muszą brać pod uwagę realne zagrożenie ze strony rosyjskiej. To co się natomiast zmieniło, to postawa Zachodu, głównie Niemiec, wobec prezydenta Putina. Jest ona zdecydowanie bardziej twarda i nieufna niż wcześniej, co akurat należy uznać za zmianę pozytywną i w pożądanym kierunku.

Reasumując, I półrocze przechodzi już do historii. Nie było takie złe. A do maja można było nawet powiedzieć, że sytuacja rozwijała się bardzo pozytywnie. Ale szczęście inwestorom zaczęło mniej sprzyjać, gdy do gry przyłączyli się politycy. Zarówno w Europie, jak i u nas.

Autor jest także profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.




09:24, sebastian_buczek , Komentarze
Link Komentarze (4) »